Pierwszy miesiąc prenumeraty cyfrowej za 5 złzamawiam

Logowanie

Kiedyś to było

marzec 27 2026

Kiedyś to się świętowało! Zachodziło się do siebie nawzajem, spotykało się całymi rodzinami, a ile było śmiechu przy polewaniu ludzi wodą w śmigus-dyngus! A te stoły uginające się pod potrawami nawet w najgorszych czasach! W sumie: kiedyś to było, a teraz nie ma. No tak.

Kiedyś – i nie mam na myśli epok, w których w naszej szerokości geograficznej występowało zjawisko przednówka, a większości ludzi realnie zagrażała śmierć z głodu – czekało się na każde święto, bo było… świętem. Czymś zupełnie innym od codzienności – raczej monotonnej, raczej biednej, raczej nieatrakcyjnej. Atrakcjami były obfitość i odmiana od zwykłego trybu, w jakim toczyło się życie. Dziś większość z nas ma na co dzień dostęp do nieskończonego zasobu rozrywek, więc niewiele nas bawi. I do w zasadzie nieograniczonej ilości jedzenia. W czasach, w których – podkreślam, w świecie Zachodu, do którego też się zaliczamy – nie brak jedzenia jest problemem, lecz jego nadmiar, wynaleźliśmy nie tylko dyskomfort pokarmowy, lecz nawet zdrowotną głodówkę. Tego konceptu nie zrozumiałby chyba nikt z poprzednich pokoleń.

A wielkie rodziny? Nie ma co ukrywać, nie wszyscy mamy specjalną ochotę na spotkania z widywanymi od przypadku do przypadku ludźmi, z którymi łączy nas jakiś procent puli genów, ale już nie przekonania czy nawet wspólne sprawy. I coraz mniej z nas zgadza się na bycie ocenianym, porównywanym z kuzynką, której się udało lepiej niż nam (każdy ma taką kuzynkę albo sam nią jest). Wolelibyśmy pobiegać, poleżeć, pójść na naprawdę długi spacer z psem czy na co nam tam czasu na co dzień brakuje.

Dawniej nie było lepiej, tylko inaczej. Dziś nie jest lepiej, tylko inaczej.

Dlatego zamiast zgodnego z tradycją życzenia „Wesołych Świąt!” życzę Wam – bardziej adekwatnie do epoki – dobrego czasu w zgodzie ze sobą.

  • Tekst: Maciej Weryński
  • Tekst ukazał się w numerze 4/2026 Magazynu VEGE