Pierwszy miesiąc prenumeraty cyfrowej za 5 złzamawiam

Logowanie

Wakacje się zaczęły, a króliki lądują na ulicach…

lipiec 10 2025

Wakacje — czas wyjazdów, relaksu i… niestety, jak co roku, czas porzuceń zwierząt. Dla wielu ludzi lato to czas odpoczynku, słońca, ulga i beztroska. Kiedy ludzie pakują walizki, zwierzęta trafiają na śmietnik. Dosłownie.

Króliki, chomiki, kawie, a nawet psy i koty. Dla wielu zwierząt wakacje to czas największej tragedii. Bo „wyjeżdżamy”. Bo „dziecko się znudziło”. Bo „nie mamy co z nim zrobić”.

Rzeszów. Pierwsze dni lipca. Ktoś zostawił królika w klatce — na skrzyżowaniu, w centrum miasta. Hałas, spaliny, ruch uliczny. Zwierzę zestresowane, przerażone, bez jedzenia i wody. Na szczęście królik został szybko zauważony. Osoba, która przechodziła obok, nie była obojętna. Informacja szybko dotarła do Kicadełka – Podkarpackiej Grupy Pomocy Królikom. Wolontariusze natychmiast ruszyli z pomocą. Tym razem zdążyliśmy. Ten królik miał szczęście, ale nie zawsze tak jest. Trzy dni później kolejna interwencja. Dwa króliki porzucone na rozgrzanym parkingu. W pełnym słońcu. Bez cienia. Bez wody. Łapanie ich to była walka z czasem. Króliki na otwartej przestrzeni są szybkie, płochliwe, trudno je schwytać. To był maraton, ale się udało. Wspólny sukces nas (wolontariuszy Viva Rzeszów) i Kicadełka. Przypadków porzuceń jest wiele i niestety nie wszystkie kończą się sukcesem. Jesień – deszcz, zimno, otwarta przestrzeń, a dalej las. Króliki skulone w mokrej trawie. Łapaliśmy je w deszczu ponad trzy godziny. Zziębnięci, przemoczeni, bezradni. Traciliśmy już nadzieję, że się uda. Dwa uratowaliśmy. Niestety dla trzeciego było za późno. Nie miał tyle szczęścia, zginął pod kołami samochodu. Nie zdążyliśmy. Na miejscu tylko puch, krew i milczenie, które boli do dziś. To są prawdziwe historie. Codzienne. Brutalne. Prawdziwe. Porzucone króliki nie przetrwają. To nie są dzikie zwierzęta. Nie poradzą sobie same. Nie znajdą pożywienia. Nie uciekną. Są bezbronne wobec samochodów, drapieżników, pogody, człowieka. A mimo to — porzucane jak śmieci. Tak trudno nam wspominać o tych zwierzętach, ale to prawdziwe historie, z którymi musieliśmy się zmierzyć. Nie wszystkie te historie kończą się happy endem. Ze łzami w oczach wspominamy królika w kartonie porzuconego przy śmietniku czy tego w reklamówce na torach kolejowych, pozostawionego na pewną śmierć. Wiele królików wyrzucanych do lasu, porzuconych w parkach, w rowach melioracyjnych. To się dzieje naprawdę. Codziennie. Codziennie na grupach króliczych w całej Polsce pojawiają się dziesiątki ogłoszeń: królik porzucony, pomóżcie, kto zabezpieczy, kto pomoże złapać?

Fundacje są przepełnione. Wolontariusze działają ponad siły. Nie mamy już gdzie trzymać kolejnych zwierząt. Domy tymczasowe pękają w szwach. Ogłoszeń przybywa, telefon dzwoni bez przerwy. Wolontariusze — ludzie, którzy robią to po pracy, po nocach, z potrzeby serca — jeżdżą, łapią, ratują, organizują transport, leczenie, szukają domów. To wszystko dlatego, że ktoś nie chciał ponieść odpowiedzialności. Każdy uratowany królik to koszty… i walka, bo nie wystarczy złapać zwierzęcia. Każde potrzebuje diagnostyki, odrobaczenia, szczepień, sterylizacji lub kastracji. Wiele z nich trafia do nas w złym stanie — wychudzone, chore, poranione, z ropniami, z problemami stomatologicznymi. To nie są fanaberie. To walka o życie.

W tym samym czasie, gdy walczyliśmy o króliki z parkingu, zaprzyjaźniona fundacja z Krakowa Uszata Przystań ratowała dziewięć królików z dramatycznych warunków – od osoby, która miała sądowy zakaz posiadania zwierząt. Tylko część z nich przeżyła. Te, które udało się uratować, wymagają kosztownego leczenia. Nie kosmetycznego, tylko ratującego życie. A przecież są inne możliwości. Można zostawić zwierzę pod opieką bliskich. Można skorzystać z hotelu dla zwierząt. Porzucenie to nie tylko okrucieństwo, lecz także łamanie prawa. Króliki porzucone w ciszy. Umierające w upale. Nie jesteśmy w stanie ocalić każdego, ale nie przestaniemy próbować. W deszczu, w skwarze, po nocach. Z sercem w gardle i łzami bezsilności. Bo każde życie się liczy i każde zasługuje na szansę. Możesz pomóc. Wesprzyj nas finansowo, zgłoś się jako dom tymczasowy, wolontariusz, możesz adoptować królika wirtualnie albo pomóc z transportem. Udostępniaj. Mów o tym. Edukuj. Zanim ktoś z Twojego otoczenia „pozbędzie się problemu”, może go zatrzymasz.

Na terenie Polski działa wiele organizacji ratujących króliki. Wesprzyj którąś z nich:

  • SPK – Uszata Przystań (Kraków)
  • Fundacja Azyl dla Królików (Toruń)
  • SPK – Sopockie Uszakowo
  • SPK – Uszate Serca (Warszawa)
  • SPK – Śląski Króliczok
  • Stowarzyszenie Uszaty Lublin
  • Fundacja Królewska
  • Fundacja Przygarnij Królika
  • Okienko życia dla królików i gryzoni

Nie kupuj — adoptuj.
Nie porzucaj — pomagaj.
Zwierzę to nie prezent.
Nie dekoracja.
Nie chwilowa zachcianka.
To życie.

  • tekst: Barbara Łukasz, wolontariuszka Viva! Rzeszów