Henry Spira, który utożsamiał się ze słabszymi i sprzeciwiał wszelkiego rodzaju wyzyskowi, prędzej czy później musiał zobaczyć, że najbardziej wykluczoną grupą są zwierzęta.
Henry Spira urodził się w żydowskiej rodzinie w Antwerpii, gdzie jego ojciec i dziadek zajmowali się handlem diamentami. Matka cierpiała na chroniczną depresję, przez co dużo czasu spędzała w zakładach psychiatrycznych. Kilka razy próbowała popełnić samobójstwo. Dziadek Henry’ego ze strony matki Samuel Spitzer był naczelnym rabinem Hamburga.
Narodziny aktywisty
Gdy Henry miał 13 lat, jego rodzina przeprowadziła się do Nowego Jorku, aby uciec przed zajmującymi kolejne kraje europejskie nazistami. Zanim Spirowie tam dotarli, mieszkali w Panamie, gdzie ojciec prowadził sklep z tanimi ubraniami i pierścionkami. Interes nie przynosił jednak dużych zysków i z czasem rodzina była zmuszona przenieść się do mieszkania w piwnicy rezydencji bardzo bogatego właściciela ziemi. Doszło wtedy do wydarzenia, które wywarło duży wpływ na przyszłość Henry’ego: poborca czynszu zaproponował chłopcu, aby poszedł z nim zbierać pieniądze i wtedy młodzieniec zobaczył na własne oczy, skąd brało się bogactwo ich landlorda. Idąc przez slumsy, towarzyszący im dwaj mężczyźni z pistoletami zabierali biednym rodzinom nędzne grosze, jakie w ogóle miały.

Spira wyprowadził się z domu w wieku 16 lat. Rano chodził do szkoły, a popołudniami pracował w warsztacie maszynowym. W czasach licealnych młody emigrant zaangażował się w działalność Hashomer Hatzair, lewicowej grupy syjonistycznej, której zadaniem było przygotowanie Żydów do życia w kibucach na terenie Palestyny. Spira nie chciał jednak wyemigrować na Bliski Wschód, a nawet nie był w pełni przekonany do syjonizmu. Z tego powodu porzucił szybko Hashomer Hatzair, jednak myśl socjalistyczna wciąż była mu bliska – zaczytywał się w dziełach Lenina, Trockiego i Plechanowa, a w 1944 r. wstąpił do trockistowskiej Socialist Workers Party, gdzie poznał niemieckiego emigranta Johna Blacka. Obaj zaczęli werbować uczniów z nowojorskich liceów. Rok później Spira porzucił to zajęcie, aby zaciągnąć się do pracy jako marynarz na statkach handlowych. Wstąpił do National Maritime Union (NMU). Wśród marynarzy było wtedy wielu trockistów, a młody socjalista uznawał związki zawodowe za klucz do stworzenia nowego lepszego społeczeństwa. W życiu Spiry zaczął się trwający 13 lat okres niestałości, który stał się przyczynkiem do samorozwoju. Podróże zaspokajały młodzieńczą ciekawość świata, którą chłopak dodatkowo karmił nałogowym czytaniem.
Zwrot
Kilka lat po zakończeniu II wojny światowej w Stanach Zjednoczonych zmieniło się podejście do komunizmu. Czas ten nazwano makkartyzmem od nazwiska senatora Josepha Raymonda McCarthy’ego, który zainicjował kampanię na rzecz badania lojalności pracowników administracji rządowej, szkół wyższych, wojska i innych instytucji życia publicznego oraz przeciwdziałania „infiltracji komunistycznej” wśród tych grup społecznych. Represje nie ominęły Spiry – w marcu 1952 r. został poinformowany, że jego obecność na amerykańskim statku handlowym jest „wroga dla bezpieczeństwa rządu USA”. Został powołany do armii i na własne oczy miał wtedy okazję zobaczyć stopniową demoralizację w najbliższym otoczeniu. Sam po dwóch latach służby w armii został z niej wydalony ze względu na „wywrotowe i nielojalne działania”.
Po służbie w wojsku Spira podjął pracę w fabryce General Motors (GM) w Linden na linii montażowej. W latach 50. i 60. XX wieku pisał do trockistowskiej gazety „The Militant”, a także do innych lewicowych magazynów, często pod pseudonimem Henry Gitano. Relacjonował strajk United Auto Workers w New Castle w 1955 r., przedstawiał ruch praw obywatelskich w Montgomery w Alabamie i Tallahassee na Florydzie oraz pisał o walce z segregacją rasową. Kiedy Fidel Castro doszedł do władzy na Kubie, Spira pojechał tam, aby przyjrzeć się procesowi reformy rolnej. Jego teksty stały się przyczynkiem do utworzenia The Fair Play for Cuba Committee – grupy aktywistycznej sprzeciwiającej się atakom rządu Stanów Zjednoczonych na rewolucję kubańską. W latach 1958–1959 „The Militant” opublikował serię artykułów Spiry o nadużyciach FBI pod kierownictwem J. Edgara Hoovera.
Zaangażowanie
Spira był również redaktorem oraz współpracownikiem związanego z National Maritime Union czasopisma „The Call for Union Democracy”, w którym krytykowano prezesa NMU oraz jego administrację. Był znany z tego, że rozmawiał bezpośrednio z ludźmi zaangażowanymi w różne walki i przekazywał ich historie. Zamiast ograniczać się do streszczeń przemówień liderów, próbował przedstawiać doświadczenia uczestników protestów. Interesowało go też połączenie ruchu robotniczego z ruchem praw obywatelskich – chciał pokazać, że są to w gruncie rzeczy powiązane ze sobą walki społeczne.
W 1965 r. Spira wziął udział w misji charytatywnej w stolicy Gwinei. Polegała ona na wsparciu krajów rozwijających się w szkoleniu lokalnego personelu medycznego. O ile realizowanie samego celu wyprawy pozostawiało wiele do życzenia, o tyle podróż ta zadecydowała o dalszych kolejach losu dziennikarza. Spotkał tam wielu nauczycieli, którzy uczyli w afrykańskich krajach i sami poznawali kulturę lokalnych społeczności. Spira też chciał działać w ten sposób. Kilka lat wcześniej skończył Brooklyn College w Nowym Jorku, więc aby zostać nauczycielem, wystarczył mu krótki kurs. W 1966 r. zaczął uczyć literatury angielskiej dzieci z biednych nowojorskich rodzin i tak spędził kolejne kilkanaście lat. Nie mógł spełnić swojego marzenia o wyjeździe do Afryki przez okoliczności – w 1968 r. jego ojciec popełnił samobójstwo, najprawdopodobniej ze względu na kłopoty finansowe, i wtedy młody Spira przejął opiekę nad matką i młodszą siostrą Susan.
Obie kobiety cierpiały na choroby o podłożu psychicznym. Nie jest też wykluczone, że nauczając chłopców z nowojorskich gett, dawny dziennikarz zrozumiał, że nie musi wyjeżdżać na drugi koniec świata, aby nieść pomoc.
Nowa ścieżka
Spira zaczął interesować się prawami zwierząt w latach 70. W tym samym czasie zetknął się z filozofią Petera Singera i zdał sobie sprawę z tego, że zwierzęta są kolejną grupą wykluczonych. Uznał więc sprawę ich wyzwolenia za przedłużenie tego, o co walczył całe dotychczasowe życie: o poprawę losu zdominowanych, bezbronnych i uciskanych. Tak pisał w 1985 r.: „Chcieliśmy dostosować do ruchu na rzecz zwierząt tradycje walki, które okazały się skuteczne w ruchu na rzecz praw obywatelskich, ruchu związkowym i ruchu kobiecym”. Doświadczenie, które zdobył w walce o prawa obywatelskie, skłoniło go do motywowania swoich przeciwników do zmiany poprzez współpracę z nimi zamiast przez publiczne ataki. Czasem jednak nie było to możliwe i aktywista sięgał po radykalne metody.
Spira założył Animal Rights International (ARI), aby móc wywierać presję na firmy wykorzystujące zwierzęta. W 1976 r. kierował kampanią przeciwko eksperymentom na kotach prowadzonych przez American Museum of Natural History. Te okrutne badania dotyczyły wpływu rodzajów okaleczeń na życie seksualne zwierząt. W maju 1977 r. w gazecie „The New York Times” ukazała się zamówiona przez aktywistę całostronicowa reklama zatytułowana „Zakończcie tortury kotów w Muzeum Historii Naturalnej”, która zawierała drastyczne zdjęcie i szczegółowy opis okrucieństwa wobec zwierząt. Muzeum wstrzymało badania, a kampania Spiry okazała się niosącym nadzieję przełomem. Mężczyzn potraktował to wydarzenie jako model dla kolejnych działań.
Kolejna znana kampania Spiry skupiała się na zastosowaniu testu Draize’a przez giganta kosmetycznego Revlon. Test ten polega na wprowadzanie do oczu zwierząt, zwykle królików, składników kosmetyków, aby sprawdzić, czy są toksyczne. 15 kwietnia 1980 r. ARI zamieściło całostronicową reklamę w „New York Times” z nagłówkiem „Ile królików Revlon oślepia dla samej urody?”. W ciągu roku korporacja przekazała 750 tys. dol. na fundusz badający alternatywy dla testów na zwierzętach, a duże darowizny od takich marek jak Avon, Bristol Meyers, Estée Lauder, Max Factor, Chanel i Mary Kay Cosmetics umożliwiły założenie Centrum Alternatyw dla Testów na Zwierzętach. Warto nadmienić, że żadna z tych firm poza Avon do dziś nie jest całkowicie cruelty free. Nawet jeśli obecnie w Europie testy na zwierzętach są już zakazane, to te marki wciąż sprzedają produkty do Chin, gdzie nie ma takiego obowiązku.
Chów przemysłowy
W latach 80. nastąpił zwrot w działalności Spiry. O ile wcześniej aktywista zajmował się głównie dążeniem do zaprzestania testów na zwierzętach, o tyle od tego momentu zaczął bardziej skupiać się na hodowli przemysłowej. Zwracał uwagę na zinstytucjonalizowane okrucieństwo korporacji zaangażowanych w wykorzystywanie zwierząt, a nie na poszczególnych sprawcach znęcania się. Współpraca z branżami związanymi ze zwierzętami, a nie działanie przeciwko nim, sprawiła, że Spira stał się celem krytyki ze strony niektórych frakcji ruchu na rzecz praw zwierząt. Jego metody w niektórych sprawach okazały się jednak skuteczniejsze.
Pod koniec lat 80. aktywista skupił się szczególnie na przemyśle drobiarskim. Niezwykle ważną kampanią była ta prowadzona przeciwko Perdue Farms. Firma została obrana za cel głównie ze względu na reklamę, w której wystąpił sam właściciel. Frank Perdue przekonywał, że jego kurczaki są traktowane dobrze, co nie było oczywiście prawdą. Henry Spira próbował negocjować z firmą, ale bez skutku. W związku z tym 20 października 1989 r. w „The New York Times” zamówił całostronicową reklamę przedstawiającą Franka Perdue z charakterystycznym nosem Pinokia, na którego końcu siedzą dwa pisklęta. Całość zwieńczył wymowny nagłówek: „Frank, czy mówisz prawdę o swoich kurczakach?”.
W latach 90. Henry Spira i utworzona przez niego Coalition for Non-Violent Food prowadzili kampanię przeciwko praktyce stosowanej przez Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych wobec bydła importowanego z Meksyku. Chodziło o wypalanie rozpoznawczego znaku rozgrzanym żelazem na pyskach zwierząt. W 1994 r. organ wprowadził zmianę, zgodnie z którą identyfikacja miała być dokonywana przy nasadzie ogona.
Walka do końca
Henry Spira zmarł w wieku 71 lat na raka przełyku. Pomimo postępującej choroby w ostatnich latach życia pozostał czynnym aktywistą, a jego ostatnie działania były negocjowaniem z firmą McDonald ’s poprawy warunków w ich rzeźniach. Na rok przed śmiercią podczas Animal Rights National Conference otrzymał nagrodę za wkład w rozwój ruchu na rzecz praw zwierząt i wciąż jest inspiracją dla wielu aktywistów.
- Tekst: Afra Wierska
- Tekst ukazał się w numerze 11/2026 Magazynu VEGE

