Poranne cappuccino, tabliczka czekolady i tofu mogą mieć niewidoczny dla konsumenta związek z wylesianiem.
Unia Europejska chce ograniczyć obecność takich produktów jak kakao, kawa i soja na swoim rynku. Służyć ma temu European Union Deforestation Regulation (EUDR), czyli unijne rozporządzenie dotyczące produktów wolnych od wylesiania. Co właściwie oznacza, czy cokolwiek zmieni i czy podczas zakupów będziemy musieli sprawdzać pochodzenie każdej tabliczki czekolady?
Ekspansja
Problem jest o wiele większy niż pojedynczy produkt. Według Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) ekspansja rolnictwa odpowiada za niemal 90 proc globalnego wylesiania. Około połowy utraty lasów wiąże się z przekształcaniem ich w grunty uprawne, a dużą część obejmuje również tworzenie terenów przeznaczonych pod wypas zwierząt.
Od 1990 r. na świecie utracono około 420 mln ha lasów. Szczególnie narażone pozostają lasy tropikalne, które są wyjątkowo cenne zarówno ze względu na magazynowanie węgla, jak i ogromną różnorodność biologiczną. Problem polega na tym, że często nie widzimy związków w tych procesów z naszymi codziennymi zakupami. Wylesianie może odbywać się tysiące kilometrów od europejskiego supermarketu, podczas gdy jego efektem jest produkt, który trafia do naszego koszyka.

Produkty pod lupą
Odpowiedzią Unii Europejskiej ma być wprowadzenie rozporządzenia dotyczącego produktów niepowodujących wylesiania. Obejmuje ono siedem grup surowców: kawę, kakao, soję, olej palmowy, kauczuk, drewno oraz bydło (uznawane przez prawo za surowiec), a także wiele wytwarzanych z nich produktów. Na liście mogą znaleźć się więc rzeczy bardzo dobrze znane konsumentom – od kawy i czekolady po niektóre wyroby drewniane, skórzane czy gumowe.
Firmy wprowadzające na unijny rynek towary objęte regulacją będą musiały wykazać, że pochodzą one z terenów, które nie zostały wylesione po 31 grudnia 2020 r., oraz że zostały wyprodukowane zgodnie z odpowiednimi przepisami kraju pochodzenia. Dla dużych i średnich przedsiębiorstw kluczowe obowiązki mają zacząć być stosowane 30 grudnia 2026 r. Dla większości mikro- i małych przedsiębiorstw przewidziano nieco późniejszy termin – 30 czerwca 2027 r.
Przenoszenie odpowiedzialności
Wśród produktów objętych EUDR znajduje się soja, co może prowadzić do prostego skojarzenia – „tofu i napoje sojowe oznaczają wylesianie”. Rzeczywistość jest jednak o wiele bardziej złożona. Soja jest wykorzystywana nie tylko – a nawet nie przede wszystkim – do produkcji żywności przeznaczonej bezpośrednio dla ludzi. Ogromne znaczenie ma jej zastosowanie w żywieniu zwierząt gospodarskich, dlatego nie można środowiskowego wpływu upraw tej rośliny sprowadzać do produktów kojarzonych z dietą wegańską. Liczy się przede wszystkim sposób produkcji, miejsce pochodzenia i cały łańcuch dostaw. Podobnie jest z kakao czy kawą. Problemem nie jest samo wypicie espresso albo zjedzenie czekolady, lecz to, czy produkcja surowca przyczyniła się do wycięcia lasu.
Nowe przepisy przenoszą dużą część odpowiedzialności na przedsiębiorstwa i łańcuch dostaw. To firmy obłożone nowymi obowiązkami mają gromadzić odpowiednie informacje i zapewnić możliwość wykazania, że produkt spełnia wymagania EUDR. Dla kupującego może to oznaczać, że kwestia pochodzenia surowców będzie coraz częściej wyjaśniona, zanim produkt znajdzie się na sklepowej półce. Nie zwalnia nas to jednak z zainteresowania się tym, skąd pochodzi żywność, którą wybieramy.
W przypadku kawy, kakao czy czekolady warto zwracać uwagę na informacje o pochodzeniu i przejrzystość łańcucha dostaw. Sam zielony kolor opakowania czy hasło „przyjazne naturze” nie mówi jeszcze, w jakich warunkach powstał produkt (więcej informacji o dyrektywie unijnej, która ma chronić konsumentów przed greenwashingiem można znaleźć w dziale aktualności na stronie „Vege”, a samo to zjawisko przybliżaliśmy w numerze 9/2022).

Koniec długiej drogi
EUDR nie sprawi, że globalne wylesianie nagle się skończy. Rozporządzenie pokazuje jednak ważną zmianę w myśleniu o odpowiedzialności za produkty. Do tej pory wycięty las mógł być bardzo daleko od konsumenta, zarówno geograficznie, jak i informacyjnie. Nowe przepisy mają skrócić ten dystans. Dla konsumentów jest to również przypomnienie, że ekologiczny ślad produktu w przypadku kawy zaczyna swoją drogę na plantacji, czekolady od owoców kakaowca, a tofu od pola soi.
Nie musimy więc rezygnować z kawy, czekolady czy produktów sojowych. Ważniejsze jest pytanie o to, jak i gdzie powstały, bo za codziennym zakupem stoi długa historia, a jednym z jej bohaterów powinien pozostać las.
- Tekst: Joanna Kwolek
- Tekst ukazał się w numerze 11/2026 Magazynu VEGE

