Reakcje na stratę bliskich są głęboko zakorzenioną cechą wszystkich ssaków o złożonych relacjach społecznych.
Przez całe dziesięciolecia w naukach o zachowaniu zwierząt obowiązywała żelazna reguła ostrożności: badaczom nie wolno było przypisywać zwierzętom ludzkich stanów emocjonalnych, aby nie wpaść w pułapkę antropomorfizacji. W ostatnich latach rozwój tanatologii porównawczej, czyli dyscypliny badającej reakcje różnych gatunków na śmierć członków stada, w ciekawy sposób wpływa na ten paradygmat. Obserwacje prowadzone zarówno na morzach i oceanach, jak i na lądzie dostarczają konkretnych przykładów, że rytuał pożegnań i reakcje na stratę bliskich nie jest wyłącznym atrybutem człowieka, lecz głęboko zakorzenioną cechą ssaków o złożonych relacjach społecznych.
Wspólnota w oceanie
Zjawisko bezinteresownej opieki nad chorym lub zmarłym osobnikiem w świecie zwierząt nosi miano zachowań epimeletycznych. Można je zaobserwować m.in. wśród delfinów. Gdy dotyczy to matek i ich martwego potomstwa, w środowisku wodnym takie zachowania przybierają niezwykle dramatyczną formę. Samica delfina potrafi przez wiele dni podtrzymywać bezwładne ciało cielęcia na swoim grzbiecie lub delikatnie popychać je pyskiem w stronę powierzchni. Przez pierwsze godziny można to interpretować jako instynktowną próbę reanimacji ssaka, który do przeżycia potrzebuje powietrza atmosferycznego. Zagadka natury emocjonalnej i poznawczej pojawia się jednak wtedy, gdy ciało ulega zaawansowanemu rozkładowi, a matka nadal odmawia porzucenia zmarłego potomka.

Skalę tego fenomenu potwierdziła obszerna metaanaliza pod kierownictwem Giovanniego Bearziego opublikowana w czasopiśmie „Zoology” w artykule „Whale and dolphin behavioural responses to dead conspecifics”. Badacze przeanalizowali niemal pół wieku obserwacji terenowych i wykazali, że ponad 90 proc. udokumentowanych przypadków asystowania przy zwłokach dotyczyło rodziny delfinowatych, głównie delfinów butlonosych oraz garbogrzbietów. Zdecydowana większość dotyczyła dorosłych samic czuwających przy młodych. Warto zwrócić uwagę, że zachowanie to wiąże się z potężnym kosztem energetycznym, ponieważ matka drastycznie ogranicza wtedy swoją aktywność łowiecką, traci siły na balansowanie martwym ciałem potomka i wystawia się na ataki drapieżników. Nie są to przypadki odosobnione. Dowody na powszechność tych zachowań u siedmiu różnych gatunków waleni zostały zebrane w kolejnym opracowaniu przywołanego badacza i jego zespołu pt. „Cetacean Behavior Toward the Dead and Dying”.

Co ciekawe, delfinia matka rzadko przejawia takie zachowania w samotności. W wielu przypadkach towarzyszą jej tzw. osobniki eskortujące, które osłaniają samicę przed rekinami lub pomagają utrzymać ciało dziecka na powierzchni. Dowodów na społeczne zaangażowanie stada dostarczyły badania przeprowadzone u wybrzeży Włoch, opisane w pracy „First Report of Epimeletic and Acoustic Behavior in Mediterranean Bottlenose Dolphins”. Za pomocą hydrofonów zarejestrowano specyficzne serie wokalizacji kontaktowych i gwizdów, charakterystyczne dla sytuacji skrajnego stresu społecznego i alarmu, co potwierdziło, że śmierć cielęcia wywołuje poruszenie w całej grupie.
Marsz żałobny
Szczególnym i niezwykle poruszającym przykładem jest sytuacja z jednej z grup rodzinnych orek oceanicznych, których więzi klanowe należą do najtrwalszych w świecie przyrody. W lipcu 2018 r. na wodach Morza Salish samica orki oznaczona jako J35, szerzej znana pod imieniem Tahlequah, urodziła młode, które zmarło po zaledwie 0,5 godz. życia. Przez kolejne 17 dni matka płynęła w tzw. marszu żałobnym, pokonując ponad 1,6 tys. km i nieustannie nurkując po opadające na dno zwłoki cielęcia, aby wynieść je z powrotem na powierzchnię. Naukowcy z Center for Whale Research, którzy od lat monitorują tę zagrożoną populację, zaobserwowali, że członkowie grupy rodzinnej asystowali wyczerpanej samicy, na zmianę pomagając jej w transporcie ciała i dzieląc się z nią upolowanymi łososiami. Ten ekstremalny przypadek ostatecznie obalił teorię, jakoby reakcja na śmierć była u waleni jedynie krótkotrwałym, bezrefleksyjnym odruchem i skutkiem burzy hormonów.
Wraz z rozwojem technik obserwacji i nagrywania ssaków morskich badacze dokumentują coraz więcej zachowań epimeletycznych delfinów w różnych akwenach. 21 września 2020 r. biolodzy morscy zaobserwowali w wodach przybrzeżnych hiszpańskiej Galicji dorosłego delfina Risso popychającego przed sobą martwe, nowo narodzone cielę. Tę domniemaną matkę widziano potem z martwym cielęciem 23 i 24 września (odpowiednio 20 km i 40 km od pierwszego miejsca obserwacji), a z innymi dorosłymi osobnikami 30 września, prawdopodobnie po utracie lub ostatecznym porzuceniu zwłok malucha. Matka podtrzymywała zwłoki cielęcia przez co najmniej 5 dni.
11 listopada 2021 r. zespół badawczy Associação para a Investigação do Meio Marinho prowadził badania terenowe u południowych wybrzeży Portugalii kontynentalnej. Podczas jednej z obserwacji udało się udokumentować dorosłego butlonosa zwyczajnego niosącego martwe cielę. Zachowanie tego osobnika i całej grupy było stale monitorowane podczas obserwacji za pomocą kamer cyfrowych, kamery podwodnej i drona. Z kolei delfin butlonosy zauważony w pobliżu południowego wejścia do Cieśniny Stambulskiej na Morzu Marmara nie opuszczał martwego osobnika przez co najmniej sześć dni, między 26 a 31 marca 2024 r., na dystansie wielu kilometrów. Gdy zbliżyła się do niego łódź, delfin odpychał martwego towarzysza od obiektu, zahaczając swoją płetwę grzbietową o jego płetwę lub popychając jego ciało głową.
Na lądzie
Zjawisko przeżywania żałoby w świecie zwierząt nie ogranicza się do oceanów, lecz znajduje bezpośrednie odbicie także na lądzie, zwłaszcza u ssaków obdarzonych dużymi mózgami i długim okresem zależności potomstwa od rodziców. Fascynującym przykładem są słonie afrykańskie, które przejawiają unikalne zainteresowanie szczątkami własnego gatunku. W badaniu terenowym zespołu dr Karen McComb, opisanym w publikacji „Elephants show high levels of interest within-species in elephant skulls and ivory” w czasopiśmie „Biology Letters / Royal Society”, wykazano, że słonie z niezwykłą delikatnością badają za pomocą trąby czaszki i ciosy zmarłych pobratymców, całkowicie ignorując napotykane kości innych dużych zwierząt, takich jak nosorożce czy bawoły. Co więcej, wieloletnie obserwacje podsumowane na łamach „Elephant Aid International” dowodzą, że słonie gromadzą się przy umierających lub martwych osobnikach, wydają niskie pomruki przypominające lament, a nawet symbolicznie przykrywają ciała ziemią i gałęziami, przy czym w czuwaniu biorą udział także osobniki niespokrewnione. Badanie z tego roku udokumentowało wielokrotne wizyty słoni w pobliżu kości dorosłego samca w południowej Kenii, prawie trzy lata po jego śmierci. Większość wizyt dotyczyła samotnych samców lub grup kawalerów, co pokazuje, że samce słoni również odwiedzają dawno zmarłe szczątki innego samca. Jest to o tyle istotne, że wcześniej biolodzy i etolodzy skupiali się głównie na zachowaniach słoni wobec świeżych szczątków samic lub młodych.

Podobny proces powolnego godzenia się z nieodwracalną stratą obserwujemy u naszych najbliższych ewolucyjnych krewnych, czyli szympansów. W artykule dr Dory Biro „Chimpanzee mothers at Bossou carry the mummified remains of their dead infants” opublikowanym w „Current Biology” opisano samice z gwinejskiego lasu Bossou, które nosiły ciała swoich zmarłych niemowląt przez 19 oraz 68 dni. W tym czasie matki starannie pielęgnowały wysychające zwłoki, odpędzały od nich insekty i zabierały je ze sobą na nocne legowiska w koronach drzew, zmniejszając częstotliwość dotyku dopiero wtedy, gdy ciało uległo całkowitej mumifikacji.
Podłoża
Wszystkie te zróżnicowane zachowania, od delfinów i orek po słonie i szympansy, łączy wspólny fundament neurobiologiczny. Mózgi tych ssaków posiadają rozbudowany układ limbiczny oraz wyspecjalizowane neurony wrzecionowate, zwane komórkami von Economo, które, jak się zakłada, u ludzi odpowiadają za empatię, intuicję społeczną oraz przetwarzanie bólu psychicznego.
U gatunków długowiecznych, które inwestują olbrzymie zasoby w wychowanie nielicznego potomstwa, ewolucja doprowadziła do wyrzutów potężnej kaskady neuroprzekaźników – oksytocyny i dopaminy – która spaja grupę rodzinną nierozerwalnym węzłem. Kiedy następuje zgon któregoś z członków stada, ten biochemiczny mechanizm przywiązania nie wyłącza się od razu. To, co obserwujemy jako wielodniowe unoszenie ciała na morskiej fali, dotykanie kości pobratymców na sawannie nawet po wielu miesiącach czy cichą asystę stada, jest z dużym prawdopodobieństwem zewnętrznym przejawem stopniowego wygaszania więzi – biologicznym procesem żałoby, w którym umysł zwierzęcia powoli adaptuje się do pustki po stracie bliskiego mu osobnika.
- Tekst i zdjęcia: Jakub Banasiak
- Tekst ukazał się w numerze 11/2026 Magazynu VEGE

