Co się dzieje, gdy rodzicielska troska zaczyna wykraczać poza zdrowe granice opieki i gdzie właściwie taka granica przebiega?
Każdy dobry rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Pragnie zapewnić mu szczęście, poczucie bezpieczeństwa, spokój i beztroskę. Już od chwili narodzin rodzice otaczają je troską i opiekują się nim najlepiej, jak tylko potrafią. Chcąc zapewnić swojemu dziecku jak najlepszy rozwój, dokładają wszelkich starań, aby zapewnić mu korzystny start w dorosłość. Jednym z przejawów dobrego rodzicielstwa jest potrzeba chronienia malucha przed zagrożeniami i ewentualnymi niebezpieczeństwami. W związku z tym rodzice stosują wiele metod oraz, mających zminimalizować ryzyko doświadczania przez ich dziecko negatywnych zdarzeń z zewnątrz.

Chęci były dobre
Jednym z naturalnych przejawów rodzicielskiej troski jest martwienie się o swoją pociechę. Chcemy bowiem, aby nasze dzieci doświadczały jak najmniej bólu, porażek i rozczarowań. Niestety zdarza się, że rodzic jest nadmiernie zalękniony i próbuje w nadmiarowy sposób kontrolować każdy ruch swojego dziecka. Taką postawę nazywamy nadopiekuńczością. Można ją rozumieć jako przesadną troskę o drugiego człowieka, najczęściej o dziecko. Jako styl wychowawczy koncentruje się na wyręczaniu, kontrolowaniu, ograniczaniu samodzielności i decyzyjności.
Rodzice lub opiekunowie najczęściej nie mają złych intencji i kierują się naturalną potrzebą ochrony swojej pociechy, nie zdając sobie przy tym sprawy, że dopuszczają się przemocy. Jak sugeruje przedrostek „nad”, czegoś jednak jest za dużo. W tym przypadku za dużo opieki. Paradoksalnie zamysłem rodziców jest dobro dziecka, ale nawet taka intencja może być krzywdząca i mieć katastrofalne skutki dla osoby dorastającej pod ochronnym parasolem opiekunów.
Podłoża
Postawę nadopiekuńczości w największym stopniu przejawia matka dziecka. Do głównych determinantów takiego podejścia należą: osobowość neurotyczna, wysoki poziom lęku, niskie zadowolenie z życia, wcześniejsza utrata dziecka, samotne macierzyństwo, jedynactwo i zaburzone relacje partnerskie. Nie bez znaczenia są też przekazy międzypokoleniowe i silny wewnętrzny przymus powtarzania ich. Matki o osobowości neurotycznej żyją w permanentnym lęku. Najczęściej są niepewne swoich umiejętności rodzicielskich i stale szukają wsparcia z zewnątrz.
Nadopiekuńczość jednego z rodziców może być pokłosiem wzrastania jego własnych opiekunów w środowisku wielorakich traum wynikających z biedy, wojny oraz licznych zagrożeń doświadczanych. To tzw. transgeneracyjna trauma, która polega na przenoszeniu własnych nieuświadomionych lęków, nieporadności i przekonań na kolejne pokolenia. Gdy ten szkodliwy schemat nie zostanie rozpoznany i uświadomiony, będzie determinował wiele nieadaptacyjnych postaw i zachowań, do których zalicza się nadopiekuńczość.
Do przekonań nadopiekuńczego rodzica zalicza się wiara w to, że świat jest miejscem niebezpiecznym, nieprzewidywalnym i zagrażającym bezpieczeństwu jego dziecka. Dorosły jest przekonany, że tylko on może je ocalić, czego skutki są fatalne.
Przejawy
Wysoki poziom lęku zawsze musi znaleźć jakieś ujście. W związku z tym opiekun na poziomie nieświadomym zaczyna nadmiernie kontrolować dziecko, sprawiając, że staje się ono od niego coraz bardziej zależne. Spędzanie czasu wolnego, dobór koleżanek i kolegów, posiadane hobby czy wybór kierunku kształcenia to przykłady obszarów życia nadzorowanych przez rodzica.
Kolejną formą sprawowanej przez opiekuna nadmiernej kontroli jest narzucanie młodej osobie posiadanych wartości i zasad, a nawet ingerencja w sposób jej myślenia. Nieumiejętność oddzielenia siebie od drugiej osoby sprawia, że opiekun nie pozwala wykształcić młodej osobie autonomii i nie traktuje jej jako odrębnej jednostki. Nadmiarowa troska niejednokrotnie prowadzi do wyręczania dziecka w najprostszych rzeczach. Takie przykłady tutaj mnożyć: „Nie rusz, bo się pobrudzisz”, „Oddaj mi to, ja zrobię to lepiej”, „Przynieś mi swój plecak, spakuję wszystko, co jest ci potrzebne”. Wyręczanie dziecka jest szkodliwym nawykiem, które w przyszłości może zaowocować u niego takimi postawami jak bezradność, nieumiejętność odnajdywania się w różnych życiowych sytuacjach, obniżone zdolności przystosowawcze, a także trudności w braniu odpowiedzialności.
Nadopiekuńcze matki, które nie czerpią satysfakcji ze swojej relacji partnerskiej, mogą nieświadomie przysposabiać dziecko do roli swojego przyjaciela. Szczególnie dotyczy to synów, których rolą staje się kompensacja niezaspokojonych potrzeb emocjonalnych matki. Dziecko zostaje zawłaszczone, pozbawione autonomii i możliwości decydowania o sobie. Jako „mały mężczyzna mamusi” doświadcza z jej strony adoracji i ulokowania w roli zastępczego partnera. Taka sytuacja jest dla dziecka nie do udźwignięcia, co w przyszłości nie wyjdzie mu na dobre.
Obciążenie
Samotne rodzicielstwo bywa ogromnym wyzwaniem. Niezależnie od tego, czy opiekę sprawuje matka czy ojciec, rola ta wymaga ogromnego samopoświęcenia. Według statystyk płcią dominującą są na tym polu kobiety. Ich nadopiekuńczość rodzi się w odpowiedzi na lęk przed obawą o własne bezpieczeństwo. Ze względu na brak wsparcia ze strony partnera matki czują się nadmiernie odpowiedzialne i próbują kompensować dziecku brak drugiego rodzica. W tym celu zacieśniają relację z pociechą i zbliżają się do niej w szkodliwym stopniu.
Samotny rodzic nierzadko mierzy się z chronicznym przeświadczeniem, że za wszystko odpowiada sam i bardzo często nie chce, nie umie lub wstydzi się prosić o wsparcie z zewnątrz. Ma poczucie, że w oczach innych osób jest nieudolny i niekompetentny. Wtedy dowodzenie przejmuje przesadna kontrola, nakręcając zarówno w rodzicu, jak i w dziecku, spiralę jeszcze większego lęku i napięcia.
Nadmierna troska opiekunów potrafi zaburzyć rozwój dziecka, zwłaszcza psychospołeczny. W odpowiedzi na chroniczny lęk rodzica, maluch boi się próbować nowych rzeczy, co uniemożliwia mu nabywanie nowych umiejętności i doświadczeń. Charakterystyczną cechą człowieka wzrastającego w takich warunkach jest brak wiary w siebie oraz nieporadność, która może się rozwinąć w poczucie opuszczenia i samotności.
Przesadna ochrona opiekunów sprawia, że gdy pozbawia się malucha samodzielnego podejmowania decyzji, to w dorosłości nie będzie umiał on ani pokierować swoim zachowaniem ani wziąć za nie odpowiedzialności.

Inne relacje
Nadopiekuńczość jest dysfunkcją w całym systemie rodzinnym. Niezależnie od liczby osób, ich wieku oraz możliwości rozwojowych skutki nadmiernej opieki rodzica odczuwają wszyscy. Widać to nie tylko w domu, lecz także w całym środowisku zewnętrznym. Takim szczególnym miejscem jest szkoła, gdzie kształtują się pierwsze trwalsze relacje. Dzieci wychowywane przez nadopiekuńczych rodziców nie potrafią nawiązywać kontaktów, w grupie są często zagubione i przytłoczone. Mogą też czuć zagrożenie, ponieważ nadmierna opieka buduje poczucie zależności i niezdrowej lojalności.
Nieumiejętność nawiązywania kontaktów sprawia, że dziecko będzie przez grupę ignorowane, pomijane, odrzucane i nieakceptowane. Ma to duży wpływ na stan emocjonalny młodego człowieka, który poprzez wykluczenie przez rówieśników może wykształcić w sobie poczucie gorszości, wadliwości i osamotnienia. Nadmierna troska odbiera mu szansę nauki radzenia sobie z emocjami. Gdy dziecko nie ma połączenia ze swoimi potrzebami, gdy nie potrafi ich rozpoznać ani nazwać, wówczas nie jest w stanie też nimi zarządzać. Widać to szczególnie podczas doświadczenia trudnych emocji jak złość i frustracja. To dodatkowo utrudnia wejście dziecka w świat społeczny.
Dojrzewanie
Nastolatki wychowywane przez nadopiekuńczych opiekunów bywają roszczeniowe i egoistyczne, ponieważ mają niski prób znoszenia frustracji. Za taką postawą tak naprawdę stoją lęk, bezradność i nieprzystosowanie do życia w społeczeństwie, a to wszystko nasila się w dorosłym życiu.
Problemy relacyjne to najbardziej zaburzona sfera funkcjonowania młodzieży wychowanej przez nadmiernie troszczącego się rodzica. Nieufność wobec świata przekłada się na kontakty międzyludzkie i traktowanie koleżanek oraz kolegów jako potencjalnie wrogich, wykorzystujących oraz manipulujących. To dlatego nastolatek bywa często roszczeniowy i oczekuje od innych, że będą mu pomagać i wyręczać go w jego własnych zadaniach i obowiązkach. Egoizm dorastającego człowieka prawdopodobnie przyczynia się do braku akceptacji rówieśników oraz wykluczenia go przez grupę znajomych. Nierozumienie takiego stanu rzeczy wyzwala w nim samotność, poczucie odrzucenia oraz izolację.
Co więcej, nadopiekuńczość rodziców uniemożliwia młodemu człowiekowi rozumienie własnych zachowań jako potencjalnie dobre i potencjalnie złe. Również dlatego nastolatek może mieć tendencje do wchodzenia w aspołeczne, często niebezpieczne grupy. Adolescenci szukają przynależności tam, gdzie mogą wyrazić swój bunt, wrogość wobec świata oraz poczucie niesprawiedliwości. Ryzykownych zachowań społecznych, opartych na przekraczaniu i łamaniu ogólnie przyjętych norm, podejmują się w szczególności chłopcy, dziewczęta natomiast są podatne na wchodzenie w zależne, przemocowe związki.
Przyszłość bez oparcia
Dorośli ludzie, którzy byli wychowywani przez nadopiekuńczych rodziców, będą doświadczać wielu problemów i trudności. Będąc stale chronionym i monitorowanym, nie mogli zbudować stabilnej samooceny. Mają niskie poczucie własnej wartości i zaburzony obraz postrzegania samych siebie, a niewiara we własne możliwości jest hamulcem poczucia sprawczości i samodzielności. Unikanie nabywania nowych doświadczeń sprawia, że w życiu dorosłego człowieka dominuje powtarzalność, stagnacja oraz strach przed opuszczaniem własnej strefy komfortu.
Jednym z największych wyzwań, przed jakimi staje w dorosłości osoba wychowana przez nadopiekuńczego rodzica, jest nawiązywanie relacji oraz budowanie trwałych więzi. Brak kompetencji społecznych staje się przyczyną wielu trudności w obszarze związków romantycznych.

Partnerstwo opiera się na kruchych filarach, dominuje lęk przed opuszczeniem, niepewność i potrzeba kontroli oraz tendencja do porzucania własnej odrębności na rzecz bycia zależnym od drugiej strony.
Wszystkie deficyty, jakie powstały na skutek nadmiernej opieki oraz zależności dziecka od opiekunów, w przyszłości mogą przyczynić się do wystąpienia i rozwinięcia się chorób i zaburzeń w obszarze zdrowia psychicznego: stany lękowe, fobie społeczne, depresja czy zaburzenia osobowości towarzyszą dorosłemu na co dzień i przekładają się na wszystkie sfery jego życia.
Wsparcie
Dorosły człowiek, który doświadcza cierpienia oraz konsekwencji nadopiekuńczości rodzicielskiej, może sobie pomóc i odwrócić niektóre jej skutki. Nie ma wątpliwości, że najskuteczniejszym narzędziem do zmiany schematów z nieadaptacyjnego środowiska opiekuńczego jest psychoterapia. Sama świadomość nadużyć z dzieciństwa oraz ich szkodliwości to jednak za mało, aby doświadczyć realnej zmiany.
Psychoterapia wspiera proces odzyskiwania autonomii oraz poczucia sprawczości i wpływu. Wspomaga proces budowania zdrowej samooceny, zarządzania własnymi emocjami oraz rozpoznawania i nazywania swoich potrzeb. Regularna praca ze specjalistą może dać ulgę w somatycznych następstwach nadopiekuńczości ze strony rodziców takich jak stany lękowe, depresja, zaburzenia osobowości czy fobie społeczne. Dzięki odpowiednio przeprowadzonej terapii, zaangażowaniu, w tym jego pracy własnej, pacjent może poprawić jakość codziennego funkcjonowania, o ile zauważy i zrozumie mechanizmy, które do tej pory rządziły jego psychiką.
- Tekst: Judyta Rozbicka
- Tekst ukazał się w numerze 10/2026 Magazynu VEGE

