Niemal półtora miliona osób z wielu krajów Unii Europejskiej opowiedziało się za zmianą traktowania zwierząt hodowlanych, podpisując się pod Europejską Inicjatywą Obywatelską.
11 września 2018 r. zarejestrowano Europejską Inicjatywę Obywatelską (European Citizen Initative, w skrócie ECI) „End the Cage Age – Koniec Epoki Klatkowej”. W jej komitecie znalazła się również reprezentantka Polski, prezeska Compassion in World Faming Polska Małgorzata Szadkowska. Do akcji zbierania podpisów dołączyło ponad 170 organizacji, m.in. fundacja Viva! Aktywiści podjęli się trudnego zadania zebrania niezbędnej liczby ważnych podpisów, co wymagało podania takich danych jak adres zamieszkania i numer PESEL. Mimo trudności udało się – kury, świnie, cielęta, króliki i wiele innych zwierząt zyskały szansę na lepszy los dzięki ogromnej grupie świadomych ludzi, dla których cierpienie istot zamkniętych w klatkach nie jest obojętne.
Wielkie nic czy nadzieja?
Co stało się dalej? Dla zwierząt wielkie nic. 30 czerwca 2021 r. Komisja Europejska publicznie zadeklarowała zobowiązanie do zmiany obecnego prawodawstwa do 2023 r., lecz nie dotrzymała tego terminu. Potencjalne zmiany spotkały się z oporem producentów żywności oraz polityków. Poparcia odmówił m.in. polski minister rolnictwa Robert Telus mimo petycji, pod którą podpisało się ponad 200 tys. osób. Sprawa bezczynności KE została podjęta przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości, który 5 marca 2026 r. odbył pierwszą rozprawę w tej sprawie.
Wówczas obrońcy zwierząt podkreślali, że głosy obywateli wyrażone poprzez ECI nie mogą być dalej ignorowane, a Komisja musi zaproponować rozwiązania poprawiające dobrostan zwierząt hodowlanych.
Trwają oczekiwania na wyrok Trybunału, ale można mieć nadzieję, ponieważ instrument, jakim jest Europejska Inicjatywa Obywatelska został stworzony po to, żeby dać ludziom możliwość bezpośredniego wpływu na kształt Unii Europejskiej.
W „Strategii dotyczącej hodowli zwierząt” z 7 lipca 2026 r. Komisja Europejska deklaruje konkretne rozwiązania do końca 2026 r. Zmiany będą najprawdopodobniej stopniowe i dotyczące wybranych gatunków zwierząt hodowlanych, takich jak kury nioski, kurczaki hodowane na mięso oraz świnie.

Już czas
Od 1 października tego roku rusza kolejna faza kampanii prowadzonej przez koalicję organizacji prozwierzęcych, która wywiera nacisk na europejskichi decydentów. Jej nazwa to „It’s time”, czyli po polsku „Już czas”. Już czas, aby zrealizować postulaty poparte przez obywateli UE. Już czas wprowadzić realne rozwiązania dla zwierząt.
Dzięki rozwiązaniom na poziomie Unii Europejskiej można pomóc zwierzętom we wszystkich krajach, które do niej należą. Jest to szczególnie istotne w krajach takich jak Polska, gdzie zmiany na rzecz dobrostanu zwierząt mają duże poparcie społeczeństwa, ale małe wśród hodowców zwierząt i konserwatywnych polityków. Przy wsparciu funduszy europejskich proces zmiany sposobu chowu zwierząt na bezklatkowy może być opłacalny dla rolników.
Dla kogo
Przed aktywistami wiele pracy, ale warto ją podjąć, biorąc pod uwagę, dla kogo walczy się o zmianę prawa. Kury nioski w Polsce wciąż w przeważającej większości spędzają całe życie w klatkach o wielkości kartki A4. W Unii Europejskiej 60 proc. tych ptaków hodowane jest w klatkach, w Polsce jest to niechlubne 90 proc. Kury w takich warunkach nie mogą rozprostować skrzydeł ani zaspokoić podstawowych potrzeb gatunkowych, takich jak grzebanie w ziemi. Wydziobane pióra, przycięte dzioby, a na koniec transport i śmierć w rzeźni – oto rzeczywistość niosek w chowie przemysłowym. Dodatkowo kury zamknięte w klatkach nie mają szans na ewakuację w przypadku pożaru lub innej klęski żywiołowej, a jak wiadomo, zmiany klimatu powodują nasilanie się gwałtownych zjawisk pogodowych.
Przepiórki to ptaki pomijane przez większość ludzi, tymczasem wciąż hoduje się je dla mięsa oraz pozyskuje się ich jaja. Ich populacja jest mniejsza niż kur, ale to wciąż miliony zwierząt, które są często pomijane w dyskusji o poprawie dobrostanu. Włochy, Francja i Portugalia to najwięksi europejscy hodowcy przepiórek. Ponad 140 mln tych ptaków rocznie jest hodowanych na mięso. Większość z nich trzymana jest w zatłoczonych halach albo małych klatkach. Spędzą tak całe swoje i tak bardzo krótkie życie – trafią do rzeźni w wieku zaledwie 5 tygodni. 400 tys. przepiórek hodowanych jest na jajka, z czego 90 proc. w chowie klatkowym. Życie tych zwierząt również zakończy się w rzeźni, kiedy będą miały zaledwie 5 miesięcy.
Świnie to wyjątkowo okrutnie traktowane zwierzęta. W ich przypadku klatka to tzw. kojec porodowy, gdzie muszą przebywać przed urodzeniem prosiąt oraz po porodzie. Nie mogą się w nim obrócić, zaopiekować swoimi dziećmi ani nawiązać z nimi relacji. Kawałek betonowej podłogi to jedyne, co mają do dyspozycji. Te wrażliwe i mądre zwierzęta traktowane są jak maszynki do rodzenia i karmienia.
Zwykle po sześciu porodach uznaje się je za już wyeksploatowane i wysyła do rzeźni.

Cielaki po pierwszym karmieniu są zazwyczaj odbierane matce i umieszczane w specjalnej budce. Nie mają kontaktu z innymi krowami, a karmione są substytutem matczynego mleka, który często nie zaspokaja ich potrzeb. Mniej ruchu oznacza bardziej delikatne mięso dla konsumenta, dlatego nie pozwala się cielętom robić tego, co jako krowie dzieci miałyby ochotę robić najbardziej, czyli biegać, skakać i bawić się.
Króliki to nie tylko słodkie zwierzęta towarzyszące w wielu domach. Wciąż hoduje się je na mięso oraz na futro. Zakaz chowu zwierząt futerkowych wprowadzany stopniowo w Polce od 2026 r. nie objął tych ssaków. Na terenie Unii Europejskiej co roku hoduje się około 77 mln królików na mięso. Większość z nich całe życie spędza w klatkach zrobionych z metalowej siatki, bez żadnych dodatkowych elementów. Króliki nie mogą w nich skakać, poruszać się swobodnie, kopać ani schować się w ustronnym miejscu.
Perspektywy
Obiecane w lipcu 2026 r. zmiany prawne to dopiero początek. Obrońcy zwierząt będą walczyć o nieuwzględnione w nowej strategii gatunki, takie jak krowy, króliki czy przepiórki. Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że zmiany są trudne do wprowadzenia, ale możliwe dzięki nieustającej presji społecznej. Dlatego też kluczowym elementem dalszych działań musi być systematyczne rozszerzanie dialogu z decydentami oraz edukowanie konsumentów, którzy swoim głosem i wyborami kształtują standardy rynkowe. Tylko poprzez zorganizowane kampanie i głośny sprzeciw wobec pomijania zwierząt można doprowadzić do kolejnych nowelizacji i zapewnić tym, którzy sami się nie ochronią, należytą ochronę prawną.
- Tekst: Aleksandra Kołeczek – koordynatorka do spraw dobrostanu zwierząt hodowlanych w Fundacji Viva! Aktywistka na rzecz zwierząt, przyrody i klimatu. Inicjatorka kręgu dla wegan i weganek w warszawskiej Vedze
- Tekst ukazał się w numerze 10/2026 Magazynu VEGE

