Zamiast być tylko biernym obserwatorem morskich ssaków, można stać się świadomym uczestnikiem ruchu nauki obywatelskiej.
Urlop nad oceanem to dla wielu z nas doskonała okazja, by spełnić jedno z wielkich marzeń: zobaczyć delfiny w ich naturalnym środowisku. Rejsy typu whale and dolphin watching cieszą się ogromną popularnością, jednak zazwyczaj sprowadzają się do powierzchownej konsumpcji atrakcji turystycznej.
A gdyby tak iść o krok dalej? Realizując marzenia, można jednocześnie przyczyniać się do rozwoju wiedzy na temat morskich ssaków. Wakacyjne zdjęcia delfinów w morzu mogą pomóc w ochronie zagrożonych populacji, a podejście z większym zaangażowaniem do ich obserwacji pozwoli nam spojrzeć na te ssaki bez szkodliwych, infantylizujących mitów. Takie podejście do udziału w rejsie whale and dolphin watching spowoduje, że zanurzymy się głębiej w tym doświadczeniu i będziemy czerpać z kontaktu z oceanem i jego mieszkańcami o wiele więcej.

Z planszami i smartfonem
Pierwszym krokiem do naprawdę aktywnego udziału w rejsie jest wyjście poza zachwyt estetyczny i podjęcie próby samodzielnej (choćby amatorskiej) analizy biologicznej osobników, które spotkamy w trakcie morskiej wyprawy. Bardzo ciekawym i dającym satysfakcję zajęciem może być rozpoznawanie gatunków i płci obserwowanych zwierząt oraz rozszyfrowanie znaczenia poszczególnych zachowań delfinów i wielorybów. Zupełnie inaczej obserwuje się zwierzęta, gdy zdajemy sobie sprawę, z jakim dokładnie gatunkiem mamy do czynienia, jaka jest jego sytuacja w danym akwenie i o czym świadczą zachowania, które właśnie widzimy. Z pomocą i niezbędnymi informacjami na pewno pośpieszy nam biolog morski albo profesjonalny edukator, który powinien być obecny na pokładzie w czasie morskiej wycieczki, zwłaszcza jeśli organizatorem jest certyfikowany operator.
Do identyfikacji gatunków służą zarówno plansze prezentowane na łodzi, jak i przeznaczone do tego aplikacje na smartfony, np. ORCA Oceanwatchers. Skonfrontujmy to, co widzimy w wodzie, z dostępnymi zdjęciami i rysunkami. Warto zwrócić uwagę nie tylko na kształt i ubarwienie zwierzęcia, lecz także na trajektorię ruchu charakterystycznego dla gatunku w konkretnych sytuacjach, a nawet na kształt i wysokości smugi wydychanego powietrza, jak u wielorybów.
Można wyjść daleko poza rozpoznanie samego gatunku. Płetwa grzbietowa każdego delfina (a ogonowa u większości wielorybów) jest unikatowa jak ludzki odcisk palca. Jeśli uda nam się zrobić ostre zdjęcie płetwy, można przesłać je do baz takich jak Flukebook. Dzięki algorytmom sztucznej inteligencji nasz kadr może zostać dopasowany do konkretnego, znanego naukowcom osobnika, co pomoże w śledzeniu historii jego życia i wędrówek.
Współczesna technologia pozwala turystom realnie wspierać badania cetologiczne, czyli dotyczące delfinów i wielorybów. Nasz smartfon może stać się narzędziem wspierania ochrony przyrody, a wprowadzane przez nas dane to prawdziwa skarbnica wiedzy. Nawet raport o tym, że nie spotkaliśmy żadnych waleni (tzw. dane o wysiłku – effort data), jest dla biologów cenny, bo pozwala mapować populacje w czasie i przestrzeni.
Nauka obywatelska
Zaangażowanie turystów w naukę obywatelską nie tylko podnosi wartość merytoryczną wyprawy, lecz także dostarcza danych naukowych, które są kluczowe dla monitorowania populacji delfinów i wielorybów.
Wiarygodność i wartość nauki obywatelskiej w badaniach nad waleniami (delfinami, morświnami i wielorybami) została wielokrotnie potwierdzona w literaturze naukowej oraz przez międzynarodowe organizacje, np. International Whaling Commission (IWC). Przykładowo badanie opublikowane w „Frontiers in Marine Science” w 2021 r. wykazało, że dane pochodzące z nauki obywatelskiej pozwoliły na zidentyfikowanie tras migracyjnych i struktur społecznych rzadkich populacji waleni w obszarach, gdzie regularne misje badawcze były niemożliwe ze względów finansowych.

Dostrzec delfina
Podziwianie i rozumienie zachowań dzikich delfinów to dla wielu z nas fascynująca przygoda. Zachowania tych waleni nie są jednak łatwe w interpretacji, zwłaszcza że z łodzi widzimy tylko część „spektaklu natury”, a istotne jego fragmenty rozgrywają się właśnie pod wodą.
Na początek warto wyzbyć się antropocentrycznego podejścia i założeń, że różne zachowania delfinów w pobliżu łodzi są komunikatami skierowanymi bezpośrednio do nas. Wyskoki ponad wodę nie są popisami dla turystów. Mogą służyć do komunikacji zwierząt na duże odległości, pozbywaniu się pasożytów ze skóry lub być elementem wspólnego polowania. Uderzanie ogonem o powierzchnię wody to nie delfinie bicie brawa. Często jest to sygnał ostrzegawczy, oznaka frustracji lub próba zastraszenia konkurenta lub innego niechcianego osobnika. Płynięcie na fali dziobowej naszej łodzi to także nie jest chęć przywitania się z ludźmi na pokładzie. To jedno z kilku zachowań, które służy zabawie oraz oszczędzaniu energii podczas przemieszczania się.
Obserwacja matek z młodymi i pozycji cielęcia w stosunku do ciała matki może podpowiedzieć nam wiek małego walenia. Z kolei wystawianie przez zwierzę pionowo głowy ponad powierzchnię, kładzenie się na boku czy odwracanie się bokiem pod wodą tuż przy powierzchni to sygnały zainteresowania.

Samo podpłynięcie do łodzi wcale nie musi oznaczać chęci nawiązania kontaktu z osobami na pokładzie. Może być np. próbą odciągnięcia naszej uwagi od faktu, że w tym czasie matki z młodymi starają się oddalić się od naszego statku na bezpieczną odległość. Wyskoki w powietrze połączone z piruetami i głośnym spadaniem na taflę wody, zwłaszcza w dużych stadach i w czasie migracji w poszukiwaniu dużych ławic ryb, służą rozglądaniu się z powietrza oraz komunikacji wizualnej (rozbryzgi wody) i akustycznej (charakterystyczne dźwięki wywoływane upadkiem na fale po wykonaniu danej akrobacji). Mogą one sygnalizować potrzebę zmiany kierunku, sprawdzanie, czy nie pojawiły się stada konkurentów lub wrogów, np. rekinów. Natomiast leżenie nieruchomo jak kłoda na powierzchni wody, szczególnie w wykonaniu kilku delfinów równolegle i blisko siebie, to sygnał snu jednopółkulowego i potrzeby odpoczynku przed kolejnym głębokim nurkowaniem. Nie wszystko od razu zawsze dostrzeżemy, ale jeśli nagrywamy spotkanie z delfinami, spokojna analiza takiego wideo po wycieczce również dostarczy nam wiele satysfakcji i radości.
Wartość dodana
Podczas rejsu typu whale & dolphin watching zakres możliwych działań sięga daleko poza samą obserwację ssaków morskich. Często możemy spotkać unoszące się na powierzchni plastikowe śmieci, porzucone sieci i liny rybackie (tzw. ghost gear), które są jednym z największych śmiertelnych zagrożeń dla waleni, żółwi morskich i ptaków. Wiele łodzi obserwacyjnych posiada na pokładzie podbieraki lub chwytaki. Gdy środek wodnego transportu stoi w miejscu lub porusza się z minimalną prędkością, można pomóc załodze wyławiać dryfujące odpady, takie jak butelki, folie i kawałki sieci.
Samo podniesienie śmieci to jedno, ale zarejestrowanie ich lokalizacji (zwłaszcza gdy w danym miejscu jest ich duże nagromadzenie) to źródło bezcennych danych dla oceanografów. Aplikacja Clean Swell, stworzona przez Ocean Conservancy, pozwala za pomocą kliknięć na ekranie telefonu katalogować każdy wyłowiony lub dostrzeżony typ odpadu. Dane trafiają do globalnej bazy służącej badaniu szlaków przemieszczania się plastikowych śmieci.
Eyesea to kolejna ciekawa aplikacja służąca do fotografowania i lokalizowania plam zanieczyszczeń, porzuconych sieci oraz wycieków oleju. Fotografie z pozycją GPS tworzą globalną mapę zanieczyszczeń morskich, wykorzystywaną do organizowania akcji sprzątania oraz tworzenia regulacji prawnych dla żeglugi.
Na ratunek
Podczas rejsu warto wypatrywać żółwi morskich lub ptaków morskich, które są osłabione, ranne lub unieruchomione przez zaplątanie w żyłki, liny czy plastikowe opakowania. Zauważenie takiego zwierzęcia należy natychmiast zgłosić załodze. Jeśli warunki na to pozwalają, przeszkolony zespół może delikatnie wyłowić zwierzę i usunąć więzy za pomocą bezpiecznych nożyczek medycznych.
W przypadku dużych waleni zaplątanych w liny rybackie nigdy nie wolno wchodzić do wody ani samodzielnie przecinać lin z łodzi. Gwałtowna reakcja ważącego wiele ton zwierzęcia stwarza śmiertelne zagrożenie. Wystarczy, że jako zaangażowani turyści zrobimy dokładne zdjęcia i filmy przedstawiające miejsce zaplątania (np. czy lina owija się wokół płetwy ogonowej, głowy czy fiszbinów), zapiszemy pozycję GPS oraz kierunek, w którym płynie zwierzę i natychmiast przekażemy informacji załodze, a ta powiadomi lokalne służby ratownictwa morskiego i wyspecjalizowane grupy uwalniania waleni.
Nadstawić uszu
Wiele odpowiedzialnych jednostek whale watching jest wyposażonych w hydrofony – specjalistyczne podwodne mikrofony, które można opuścić do wody, gdy silniki łodzi są wyłączone lub pracują na biegu jałowym. Słuchanie oceanu otwiera zupełnie nowy wymiar edukacji ekologicznej i naszej morskiej wycieczki.
Hydrofon może też być narzędziem audytu zanieczyszczenia hałasem w akwenie, w którym przebywamy. Hałas antropogeniczny jest jednym z najbardziej podstępnych czynników niszczących środowisko morskie. Woda przewodzi dźwięk około 4,5 razy szybciej niż powietrze, a dla waleni słuch jest najważniejszym zmysłem.

Wykorzystanie hydrofonu pozwala na własne uszy przekonać się o skali problemu. Możemy wyraźnie usłyszeć niski, dudniący ryk przepływającego w oddali kontenerowca czy charakterystyczne dźwięki silników motorówek i skuterów wodnych. Takie doświadczenie uświadamia pasażerom, dlaczego kapitan ma obowiązek drastycznie zwalniać w obecności zwierząt. Chodzi zarówno o fizyczne zagrożenie śrubą silnika, jak i o hałas. Dźwięk silników powoduje zjawisko tzw. maskowania akustycznego – delfiny przestają się wzajemnie słyszeć, mogą stracić orientację przestrzenną, matka może stracić kontakt akustyczny z cielęciem, a ich poziom stresu fizjologicznego drastycznie rośnie.
Nowa perspektywa
Osobista zmiana z pasywnego konsumenta w zaangażowanego turystę polega na zmianie perspektywy: łódź obserwacyjna może dalej być tylko łodzią albo stać się pływającym laboratorium i platformą patrolową. Połączenie uważnej obserwacji, korzystania z hydrofonów, wyławiania odpadów i raportowania danych w aplikacjach mobilnych sprawia, że każda godzina spędzona na morzu na rejsach whale & dolphin watching wnosi realny wkład w ochronę morskiej fauny i flory.
Warto wykorzystywać każdy rejs, by pogłębiać swoją wiedzę o mieszkańcach morza, ich potrzebach, stylu życia i unikatowych cechach. Dopiero wtedy będziemy mogli je skutecznie chronić. A gdy dołączymy do tego swoje zaangażowanie i aktywną postawę w czasie rejsu, stworzymy nową jakość odpowiedzialnej turystyki przyrodniczej.
- Tekst: Jakub Banasiak
- Tekst ukazał się w numerze 9/2026 Magazynu VEGE

