Pierwszy miesiąc prenumeraty cyfrowej za 5 złzamawiam

Logowanie

Wysiłek ważniejszy niż wynik

maj 25 2026

Tradycje monoteistyczne wyraźnie kreślą granicę pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem. Buddyzm linię tę wymazuje.

Fundamentalna buddyjska zasada brzmi „Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, by powstrzymywać się od odbierania życia”. W zestawieniu z dobrze znanym w naszej kulturze zakazem „Nie zabijaj” te słowa prezentują zupełnie inne spojrzenie na świat. Wynika to z przekonania buddystów, że wszystkie czujące istoty – od człowieka po owada – mają w sobie tzw. naturę buddy, czyli wspólnie z nami uczestniczą w niekończącym się cyklu samsary (narodzin i śmierci) oraz mają potencjał do osiągnięcia oświecenia.

Niekoniecznie bezmięsnie

Wbrew powszechnemu przekonaniu w buddyzmie nie istnieje jeden, bezpośredni nakaz wegetarianizmu. Budda nie przekazał też żadnych restrykcyjnych nauk co do diety osobom świeckim; jedyną obowiązującą zasadą jest unikanie alkoholu, ponieważ jest on substancją zaburzającą uważność i sprzyjającą czynom złej intencji.

Od początków buddyzmu, czyli od ponad 2,5 tys. lat, to, jaki mnich zjadł posiłek, było zależne od tego, co otrzymał w darze. Zabroniona była samodzielna uprawa pożywienia, gromadzenia zapasów i gotowania. Zamiast tego mnisi mieli codziennie chodzić od domu do domu z misami nazywanymi almami, prosząc o ich napełnienie. Niezależnie od tego, co otrzymał mnich, musiał zjeść to z wdzięcznością. Dotyczyło to również posiłków zawierających mięso.

Istnieje jednak jeden warunek opisany w „Księdze Dyscypliny”, kiedy mnich może spożyć otrzymane mięso. Budda rzekł: „Mnisi, pozwalam wam na ryby i mięso, które są całkowicie czyste pod trzema względami: jeśli nie zostały widziane, usłyszane ani podejrzane o to, że zostały zabite celowo dla mnicha. Nie powinniście jednak świadomie korzystać z mięsa zabitego celowo dla was”. Reguła ta zwie się również „potrójnie czystym mięsem”. W jej zrozumieniu kluczowe jest zrozumienie natury buddyjskiej moralności, zgodnie z którą o tym, czy uczynek jest dobry czy zły, świadczy intencja jego popełnienia. Istnieją jednak rodzaje mięsa, które muszą zostać odrzucone bez względu na okoliczności: człowieka, słonia, konia, psa, hieny, niedźwiedzia, lwa, tygrysa i pantery.

Różne drogi

Buddyzm nie jest monolitem. Jego tradycje ewoluują od V w. p.n.e. Każda ze szkół opiera się na naukach Buddy i fundamentach filozofii, jakimi są Cztery Szlachetne Prawdy oraz Ośmioraka Ścieżka. Różnice wynikają z adaptacji do kontekstów geograficznych wśród wyznających. Therawada, zwana Szkołą Starszych czy też buddyzmem południowym, dominuje na Sri Lance, w Tajlandii, Birmie, Kambodży i Laosie.

Opiera się na kanonie palijskim, czyli najstarszych zbiorach pism buddyjskich. Ta ortodoksyjna szkoła zakłada, że osiągnięcie oświecenia jest zadaniem wymagającym lat praktyki, dostępnym głównie dla mnichów czy mniszek. Ideałem w tej odnodze buddyzmu jest arhat – osoba która poprzez wysiłek, samodyscyplinę i medytację osiąga wyzwolenie w postaci nirwany. W therawadzie obowiązuje opisana wcześniej, wprowadzona bezpośrednio przez Buddę zasada jałmużny, która nie wymaga ścisłego wegetarianizmu.

Tradycja mahajany zrodziła się z idei, że oświecenie dostępne jest dla wszystkich, a nie jedynie mnichów. Jest rozpowszechniona w Chinach, Japonii, Korei i Wietnamie, a w formie zen zdobywa popularność na Zachodzie. Osoba praktykująca (nazywana bodhisattva) rezygnuje z własnego oświecenia na rzecz pomagania innym w wyzwoleniu z samsary. Jej cechą jest karuna – bezgraniczne współczucie – postawa, która nie jest jedynie biernym ubolewaniem nad cierpieniem innych, ale aktywnym dążeniem do jego zakończenia. Spożywanie mięsa innych istot obniża zasoby współczucia, dlatego klasztory mahajany są całkowicie wegetariańskie. Japonia wykształciła tradycyjną buddyjską kuchnię Shojin Ryori, opartą na posiłkach buddyjskich duchownych. W tej kuchni, wedle tradycji, unika się również czosnku, cebuli, szczypiorku, pora i szalotek. Ich aromaty według wyznawców mają zwiększać pragnienie i złość, co zakłóca duchowy rozwój.

W Tybecie, Bhutanie, Nepalu i Mongolii dominuje nurt wadżrajany, łączący filozofię mahajany z ezoteryką i tantrą. Choć karuna jest tu istotna, podejście do diety zostało na przestrzeni wieków ukształtowane przez twardą, górską rzeczywistość. Himalaje i stepy nie pozwalały na uprawę wystarczającej ilości warzyw czy zbóż, dlatego jedzenie mięsa było warunkiem przetrwania. Mimo to już w XII w. przewodnicy duchowi zachęcali mnichów do przejścia na dietę roślinną w imię współczucia – wbrew niesprzyjającym temu warunkom. Dziś, dzięki globalizacji i rozwiniętemu transportowi, buddyści mają dostęp do produktów roślinnych i bez większych problemów mogą stosować dietę wegetariańską. Kodeksy wielu zakonów wymagają wegetarianizmu pod groźbą kary finansowej lub wydalenia.

Buddhaghosa, mnich żyjący 1,5 tys. lat temu w Indiach, radykalniej sugerował, że dobry buddysta powinien aktywnie niszczyć sieci rybackie czy pułapki na ptaki. Jego współcześni zwolennicy głoszą, że jeśli nie można zrobić tego fizycznie, to należy niszczyć sieci ekonomicznie, odmawiając wsparcia systemowi opierającemu się na cierpieniu.

Przeniesiona wina

Bhutan utrzymuje pozycję kraju wolnego od zabijania. Na terenie całego państwa nie ma rzeźni, a ubój zwierząt jest formalnie zakazany. Nie oznacza to, że wszyscy jego obywatele są wegetarianami. Mięso importowane jest z sąsiednich Indii zgodnie z zasadą, że najgorsze konsekwencje śmierci ponosi ten, który jest za nią bezpośrednio odpowiedzialny.

Historia opisuje podobny przypadek. Chiński mnich Fa-hien przybył do Indii ok. V w. i w Kronikach Buddyjskich Królestw opisał „czyste” społeczeństwo, które powierzało zadawanie śmierci wykluczonym kastom: „W całym tym kraju ludzie nie zabijają żadnego żywego stworzenia, nie piją napojów wyskokowych ani nie jedzą cebuli czy czosnku. Jedynym wyjątkiem są Ćandalowie. Tak nazywa się tych, których uważa się za ludzi niegodziwych i którzy żyją z dala od innych. […] W kraju tym nie hodują świń ani ptactwa domowego i nie sprzedają żywego bydła; na targowiskach nie ma sklepów mięsnych ani handlarzy napojami alkoholowymi. W handlu towarami używają muszli kauri. Jedynie Ćandalowie trudnią się rybołówstwem i łowiectwem oraz sprzedają mięso”.

Przesłanie

Można czerpać z mądrości dawnych mnichów, niekoniecznie identyfikując się jako wyznawca. Buddyjska Droga Środka sugeruje, że nie musimy być doskonali od zaraz, bo wystarczy, że będziemy lepsi, bardziej uważni niż wczoraj. Kiedy posiłek staje się świadomą decyzją, odnajdujemy sposób na życie zgodne z własnym sumieniem. To nie jest kwestia religijności ani nawet duchowości, ale po prostu bycia wyboru drogi, w której cierpienia jest odrobinę mniej.

  • Tekst i zdjęcia: Klaudia Jeremiejko
  • Tekst ukazał się w numerze 6/2026 Magazynu VEGE