Pierwszy miesiąc prenumeraty cyfrowej za 5 złzamawiam

Logowanie

Dzikie nieporozumienie

kwiecień 27 2026

Dziki znowu zainteresowały – i podzieliły, jakby było mało podzielone – nasze społeczeństwo, choć wcale tego nie chciały. Wolałyby być niewidzialne dla ludzi, nawet się o to starają, są aktywne niemal dokładnie w godzinach, gdy na naszych osiedlach obowiązuje cisza nocna. Nie da się jednak ukryć, że są blisko nas. Ich liczbę w Warszawie szacuje się na 3 tys. W Łodzi ma ich być 2 tys.

Zapewne podobnie jest w innych miastach. A ile ich jest tam, gdzie powinny być, czyli na terenach leśnych? Jakieś 55 tys., a kilka lat temu było 250 tys. Czy to nie dziwne, że dzików jest mniej, a widujemy je (i boimy się ich) częściej? Zupełnie nie. Dwunożnych też widujemy częściej, choć nasza populacja też spada.

Mieszkamy jednak bliżej siebie niż dawniej, głównie w coraz większych miastach. Dziki też.

Liczby są ważne, ale ważniejsze są mechanizmy. Miasta są coraz większe i zagarniają tereny kiedyś należące do natury. Jest w nich cieplej, łatwo o jedzenie, a dziki głupie nie są – dlaczego miałyby żyć tam, gdzie jest trudniej? W dodatku tam do nich masowo strzelamy, bo ponoć roznoszą afrykański pomór świń. Przegnaliśmy więc dziki z ich włości, żeby chronić zwierzęta, które część z nas zjada, przed śmiercią z rąk innych niż nasze.

Podobno ma to sens ekonomiczny. Po prostu sensu – już nie.

Dzięki nam dziki faktycznie bardzo się w pewnym momencie rozmnożyły. Nic dziwnego: żeby wykarmić świnie, których hodujemy coraz więcej, uprawiamy w monokulturach wysoko energetyczne rośliny na paszę. Dziki dostały więc darmowe obiady, tyle że nie ma darmowych obiadów. Za swój sukces zapłaciły najwyższą cenę. Ciąg ludzkich decyzji doprowadził, do tego, że zaczęliśmy strzelać do dzików już nie tylko na wsiach i w lasach, lecz także w miastach. Tradycyjny sposób radzenia sobie z problemem, który sami wywołaliśmy. A mieszkańcy apelują, żeby ktoś coś z dzikami zrobił, ale nie na ich oczach. Bo to źle robi na komfort.

  • Tekst: Maciej Weryński, redaktor naczelny Magazynu VEGE
  • Tekst ukazał się w numerze 5/2026 Magazynu VEGE