W kuchni nadszedł czas balansowania między tym, co rozgrzewa, a tym, co zapowiada lżejsze dni.
Marzec to miesiąc przejściowy. Jeszcze nie całkiem wiosna, ale już nie zima. Jednego dnia słońce zagląda do kuchni, drugiego mamy ochotę na coś gęstego i ciepłego. Z jednej strony wciąż potrzebujemy potraw, które sycą i dają poczucie bezpieczeństwa, z drugiej – zaczynamy tęsknić za świeżością, delikatnością i słodką obietnicą nadchodzącej wiosny.
Grochówka to danie z długą tradycją, które w wersji roślinnej wcale nie traci charakteru. Gęsta, aromatyczna, oparta na prostych składnikach jest symbolem kuchni, która rozgrzewa nie tylko ciało, lecz także wspomnienia. Ta zupa jest dowodem na to, że klasyka może iść w parze z nowoczesnym, świadomym podejściem do jedzenia.
Na drugim biegunie marcowego menu znajduje się skyrnik – deser, który kojarzy się z domem, świętami i chwilą przyjemności. W roślinnej odsłonie jest lżejszy, delikatniejszy, ale nadal kremowy. To idealny symbol zmiany pór roku: sycący, „zimowy”, ale już z nutą lekkości, która zapowiada wiosnę. Dodatek korzennych smaków i gorzkiej czekolady przypomina, że chłodne wieczory nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa.
Gęste zupy i kremowe desery spotykają się z potrzebą świeżości. To moment, w którym możemy pozwolić sobie na kulinarną różnorodność bez poczucia, że trzeba się już z czymś żegnać albo na coś zdecydowanie czekać. Bo w tym miesiącu naprawdę wszystko jest możliwe – i w pogodzie, i w kuchni.
Grochówka

300–400 g suchego grochu łuskanego
2–3 marchewki
1 pietruszka
0,25 selera
4–5 dużych ziemniaków
1 duża cebula
4–5 ząbków czosnku
1 opakowanie wegańskiego boczku
1 opakowanie wegańskich kiełbasek
2–3 łyżki oliwy
3–4 łyżki majeranku (lub więcej, do smaku)
1 płaska łyżeczka soli
1 płaska łyżeczka pieprzu
1 płaska łyżeczka wędzonej papryki
3–4 ziarna ziela angielskiego
3-4 liście laurowe
Groch wsypujemy do miski i bardzo dokładnie płuczemy pod zimną wodą, aż będzie całkiem czysty. Dzięki temu pozbywamy się nadmiaru skrobi i drobnych zanieczyszczeń. Wypłukany groch wsypujemy do garnka z gotującym się bulionem warzywnym. Zmniejszamy ogień i gotujemy na wolnym ogniu, aż groch będzie miękki i zacznie się rozpadać, regularnie mieszając, aby nie przywierał do dna garnka. Cebulę obieramy i kroimy w kostkę, czosnek delikatnie zgniatamy. Pozostałe warzywa obieramy, dokładnie myjemy i kroimy na mniejsze kawałki. Do dużego garnka wlewamy oliwę, dodajemy cebulę i czosnek, chwilę podsmażamy, aż staną się szkliste i aromatyczne. Wkładamy pozostałe warzywa, mieszamy i podsmażamy kilka minut. Zalewamy wszystko wodą, dodajemy liść laurowy, ziele angielskie i przyprawy. Doprowadzamy do wrzenia, następnie zmniejszamy ogień i gotujemy bulion na wolnym ogniu, aż warzywa będą miękkie i oddadzą smak. Wtedy dodajemy podsmażone kiełbaski i boczek.
Skyrnik

Spód:
200 g wegańskich ciastek (np. korzennych lub owsianych)
80 g wegańskiego masła lub oleju kokosowego
Masa:
500 g wegańskiego skyru lub gęstego jogurtu roślinnego
120–150 g cukru lub syropu klonowego
1 opakowanie budyniu waniliowego lub śmietankowego bez cukru
Kilka kropel olejku cytrynowego
100 g rodzynek
100 g gorzkiej czekolady (min. 70 proc.)
Ciastka kruszymy lub miksujemy na drobne okruchy. Wsypujemy je do miski, dodajemy roztopione wegańskie masło i dokładnie mieszamy. Masę wykładamy na dno tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia, mocno dociskamy i wstawiamy do lodówki. Do miski wkładamy skyr, dodajemy cukier lub syrop, wsypujemy proszek budyniowy i mieszamy do uzyskania gładkiej, jednolitej masy. Dodajemy rodzynki i delikatnie mieszamy. Masę wylewamy na spód, wyrównujemy wierzch i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170 st. C (w trybie grzania góra–dół). Pieczemy około 45–50 min, aż skyrnik się zetnie i lekko zarumieni. Po upieczeniu wyłączamy piekarnik, uchylamy drzwiczki i zostawiamy ciasto do powolnego wystudzenia. Gorzką czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej i rozsmarowujemy cienką warstwą na górze skyrnika. Odstawiamy, aż czekolada stężeje. Następnie chłodzimy ciasto w lodówce przez kilka godzin, najlepiej przez całą noc.
- Tekst i zdjęcia: Emilia Szałkowska-Pieczka
- Tekst ukazał się w numerze 3/2026 Magazynu VEGE

