Sycące śniadania to klucz do dobrego rozpoczęcia dnia.
Poranne posiłki bardzo często niosą ze sobą wspomnienia dzieciństwa – tego, jak szykowano nas do szkoły albo jak mama przygotowywała coś, co pachniało domem. We wspomnieniach powracają klasyki: jajecznica, naleśniki czy omlet. Gdy przechodzimy na dietę roślinną, zaczynamy szukać nowych wersji dań, które nawiązują do smaków, jakie pamiętają nasze kubki smakowe.
Dziś skupiamy się głównie na poranku i mamy dla Was dwa pomysły na śniadania. Pierwszy to naleśniki – w naszym wydaniu z ciasta gryczanego. Mogą być przygotowane na słodko, ale my nie przepadamy za takimi śniadaniami, dlatego proponujemy wersję wytrawną.
Naleśniki po meksykańsku to jedne z naszych ulubionych propozycji, szczególnie dlatego, że są pełne białka. Pożywny farsz sprawia, że to danie wyróżnia się smakiem. Drugą propozycją jest omlet, który bazuje nie tylko na odpowiedniej mące, lecz także na wodzie z ciecierzycy, czyli aquafabie. On również zawiera dużą porcję roślinnego białka, którego w diecie wegańskiej nie może zabraknąć. Dlatego właśnie obie potrawy są tak sycące. Smacznego i na zdrowie!
Naleśniki po meksykańsku

180 g mąki gryczanej
120 g mąki ziemniaczanej
50 g zmielonego siemienia lnianego + 300 ml wrzątku
0,25 łyżeczki soli
1 łyżka oleju
Woda do uzyskania konsystencji luźnego ciasta racuchowego
Farsz
350 ml passaty pomidorowej
200 g czerwonej fasoli
200 g kukurydzy
120 g pieczarek
70 g granulatu sojowego
4 łyżki oleju
2 łyżki sosu sojowego tamari
1,5 łyżki octu balsamicznego
0,5 łyżki papryki słodkiej
1 łyżeczka cząbru
0,5 łyżeczki zmielonego czarnego pieprzu
0,5 łyżeczki przyprawy orientalnej
0,5 łyżeczki gałki muszkatołowej
0,25 łyżeczki chilli
1 łyżeczka soli
Papryczki jalapeño do dekoracji
Fasolę moczymy przez noc, zlewamy wodę, nalewamy nową i gotujemy do miękkości. Pod koniec gotowania dodajemy ok. 1 łyżeczkę soli i gotujemy jeszcze przez około 10 min. Ugotowaną fasolę odstawiamy na bok. Myjemy pieczarki i ścieramy na tarce jarzynowej. Na rozgrzany olej wsypujemy granulat sojowy i smażymy, cały czas mieszając, aż zacznie się przyrumieniać. Wlewamy sos sojowy, szybko mieszamy, dorzucamy pieczarki i przyprawy (oprócz octu i soli). Cały czas mieszając, smażymy, aż pieczarki puszczą sok i zmiękną. Następnie wlewamy passatę, dodajemy kukurydzę i fasolę. Całość mieszamy i zagotowujemy. Dosalamy do smaku. Dodajemy ocet balsamiczny i gotujemy jeszcze klika minut. Farsz odstawiamy na bok i zabieramy się za przygotowanie naleśników.
Mielone siemię lniane zalewamy wrzątkiem, miksujemy i odstawiamy na bok do wystygnięcia. Gdy przestygnie, dodajemy suche składniki ciasta, wlewamy trochę wody i miksujemy. W razie potrzeby dolewamy tyle płynu, aby po zmiksowaniu uzyskać ciasto o konsystencji gęstej śmietany. Pod koniec miksowania dodajemy 2 łyżki oleju i ponownie miksujemy na jednolitą masę, ewentualnie dodajemy więcej wody, pamiętając, że ciasto ma mieć konsystencję lejącą, tak aby rozpływało się po rozgrzanej patelni. Nabieramy je na łyżkę wazową, wylewamy na środku rozgrzanej patelni i rozprowadzamy okrężnym ruchem płaską drewnianą łopatką. Czekamy, aż ciasto dobrze odparuje, a jego brzegi zaczną się zawijać do góry. Dopiero wtedy możemy przewracać na drugą stronę. Gotowe naleśniki przekładamy farszem. Na wierzchu dekorujemy plastrami papryczki jalapeño.
Wytrawny omlet

200 g tofu naturalnego
200 ml aquafaby
100 ml mleczka kokosowego
50 g mąki z ciecierzycy
50 g mąki ziemniaczanej
2 łyżki oleju
1 0,5 łyżeczki płatków drożdżowych
1 łyżeczka czarnej soli Kala Namak
0,5 łyżeczki sody
Kilka łyżek oleju do smażenia
Schłodzoną aquafabę ubijamy lub miksujemy na gęstą pianę. Tofu miksujemy na jedwabistą masę. Dodajemy pozostałe składniki ciasta, zaczynając od mleczka kokosowego. Na koniec dodajemy ubitą pianę z aquafaby i łyżką lub rózgą delikatnie mieszamy do uzyskania jednolitej, puszystej konsystencji. Rozgrzewamy olej na patelni. Wylewamy na nią ciasto i smażymy pierwszą stronę. Patelnię możemy przykryć pokrywką, aby szybciej się ścięło. Po kilku minutach sprawdzamy, czy omlet od dołu się odpowiednio przysmażył i można go już przewrócić na drugą stronę. Po przewróceniu smażymy z drugiej strony i jeśli jest taka potrzeba, podlewamy olejem.
- Tekst i zdjęcia: Jola Słoma i Mirek Trymbulak (Atelier Smaku)
- Tekst ukazał się w numerze 2/2026 Magazynu VEGE

