Pierwszy miesiąc prenumeraty cyfrowej za 5 złzamawiam

Logowanie

Przez białe święta do białej gorączki

listopad 25 2025

Nadużywana w grudniu fraza „magia świąt” to przede wszystkim marketingowe sztuczki mające skłonić nas do poddania się szałowi przygotowań i zakupów.

Święta Bożego Narodzenia to dla wielu ludzi jedna z najbardziej wyczekiwanych i magicznych chwil w roku. Ten okres rozciąga się praktycznie na dwa miesiące, bo zaczyna się wraz z początkiem listopada, kiedy w sklepach pojawiają się pierwsze świąteczne reklamy i dekoracje. Z czasem jest ich coraz więcej i już na początku grudnia jesteśmy zasypani obfitością kolorowych świecidełek, gadżetów i kolejnych reklam. Z głośników dochodzi świąteczna muzyka, która z założenia ma szybko i skutecznie wprawić nas w błogi nastrój, stworzyć ciepłą rodzinną atmosferę i wywołać pozytywne emocje.

Sprzedażowe triki

Wszechobecny klimat magii świąt to tylko pozory. W ten sposób jesteśmy zachęcani do okazywania coraz większej hojności, a co za tym idzie, do robienia ogromnych zakupów i zostawiania pokaźnych sum w sklepach. Czujemy presję – nierzadko podsycaną przez sprzedawców nastawionych na jak największy zysk. Dodatkowo dostajemy od nich sygnał, aby być w stałej gotowości i przygotować się na niemały wysiłek.

Presja czasu, przygotowań „pod linijkę” oraz wszechobecny pośpiech sprawiają, że łatwo wpaść w pułapkę kompulsywnych wydatków. Okres okołoświąteczny sprawia, że stajemy się bardziej podatni na zakupowe szaleństwo, przez co zaopatrujemy się w dużo większe niż zazwyczaj ilości jedzenia, ubrań czy kosmetyków. Dajemy się skusić pozornie atrakcyjnym promocjom i nie bacząc na konsekwencje, kupujemy masę rzeczy, których w rzeczywistości wcale nie potrzebujemy. Za takimi działaniami stoi wiele sztuczek marketingowych, które mają w nas spotęgować pragnienie nabywania nowych produktów i wywoływać wrażenie dobrego ulokowania pieniędzy. Jedną z najprostszych strategii są promocje typu 2+1, gdy przy zakupie dwóch produktów trzeci dostajemy gratis. Inny przykład to „kup jeden produkt, a na drugi dostaniesz zniżkę 50 proc.”. Takie rabaty wydają się bardzo atrakcyjne, ponieważ konsumenci ulegają iluzji, że oto właśnie udało im się zaoszczędzić. W pewnym momencie gubią się jednak w nadmiarze ofert i zaczyna im brakować racjonalnego oglądu sytuacji.

Kolejną marketingową pułapką, w którą możemy wpaść, jest tzw. magia lewej liczby. Mamy naturalną tendencję do zwracania uwagi na pierwszą cyfrę znajdującą się po lewej stronie. W ten sposób ulegamy mylnemu wrażeniu, że produkt jest dużo tańszy niż w rzeczywistości.

Gdy mamy do wyboru dwa przedmioty: jeden o wartości 199 zł, drugi za 200 zł, istnieje dużo większe prawdopodobieństwo, że bez większego zawahania zdecydujemy się na ten pierwszy, bo choć ceny dzieli zaledwie 1 zł, ignorując logikę, odniesiemy wrażenie, że za produkt zapłaciliśmy dużo mniej.

Niebezpiecznym zjawiskiem jest zadłużanie się w bankach i korzystanie z możliwości tzw. odroczonych płatności. Ta stosunkowo nowa metoda znajduje uznanie coraz szerszej grupy konsumentów, ponieważ pozwala na dokonywanie zakupów także wtedy, gdy nas na nie nie stać. Znajdziemy ją pod hasłem „kup teraz, zapłać później” i na pierwszy rzut oka wydaje się kusząca i bardzo atrakcyjna. W rzeczywistości jest zdradliwą procedurą, przez którą łatwo stracić kontrolę nad swoimi wydatkami, co w konsekwencji może doprowadzić do nadmiernego zadłużenia się. Boleśnie przyjdzie nam się o tym przekonać, gdy w którymś momencie trzeba będzie te środki zwrócić.

Strategie

Liczne akcje promocyjne kuszą, a presja na obdarowywanie bliskich prezentami jest bardzo silna. Czy istnieje sposób, aby rozsądek przeważył nad kompulsywnością? Wybór pomiędzy zakupami na ostatnią chwilę a planowanymi z wyprzedzeniem może okazać się kłopotliwy, dlatego warto oprzeć się na swoich preferencjach, by zachować równowagę. Jedni wolą planować i na spokojnie, bez presji czasu, tworzyć listy z potrzebnymi zakupami. Inni są zwolennikami nabywania prezentów na ostatnią chwilę i ponieważ stronią od wcześniejszego planowania, stawiają na spontaniczność i kreatywność. Oba podejścia mają swoje wady i zalety. W przypadku zakupów świątecznych na ostatnią chwilę jest możliwość, że trafimy na naprawdę niskie ceny, ponieważ sklepy chcą szybko wyprzedać to, czego do tej pory im się nie udało lub co zalega w nadmiarze. Kolejnym plusem jest oszczędność czasu na planowanie i szukanie zapisanych na liście produktów.

Rzadsze i krótsze wyprawy do galerii handlowych to mniejsze ryzyko nabycia niepotrzebnych i nieprzemyślanych przedmiotów.
Świadome, przemyślane i zaplanowane zakupy to z kolei większy spokój i mniejszy stres. Część z nas nie lubi albo nie potrafi dokonywać wyborów pod presją czasu i woli wcześniej rozeznać się co do preferencji bliskich osób, dzięki czemu będzie nam łatwiej znaleźć odpowiedni podarunek. Dobrze opracowany plan może nas dodatkowo uchronić przed pokusą promocji i rabatów, o ile wykażemy się zdecydowaniem i konsekwencją. W ten sposób będziemy mieli kontrolę nad własnym budżetem.

Istnieją uniwersalne przykłady dobrych strategii zakupowych, do których należą ustalenie odpowiedniego budżetu opartego na realnych możliwościach finansowych, nieuleganie zbyt wielu kuszących okazjom, rezygnacja z dokupywania drobnych produktów przy kasie mimo intensywnych rekomendacji sprzedawców oraz zachowanie wszystkich paragonów, aby w razie wątpliwości móc dany produkt zwrócić lub wymienić na inny.

Stresujący kwartet

Okres świąt Bożego Narodzenia na ogół kojarzy się nam z czasem rodzinnym, spokojem, radością i ciepłą atmosferą. Poczucie to wzmacniają media społecznościowe oraz budowana w nich narracja podparta pięknymi, pełnymi radości zdjęciami (mediom społecznościowym poświęciliśmy artykuł w „Vege” 10/2025). Bywa, że taki sielankowy obraz ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Okazuje się bowiem, że dla wielu osób święta to okres napięcia, samotności i cierpienia. Już w 1967 r. dwaj psychiatrzy Thomas H. Holmes i Richard H. Rache przeprowadzili badania dotyczące najbardziej stresujących wydarzeń w życiu. Udowodnili, że święta znajdują się na liście najbardziej stresogennych wydarzeń w roku. Wyodrębnili cztery największe stresory odpowiedzialne za wzmożone napięcie przedświąteczne. Należą do nich bodźce: emocjonalny, środowiskowy, finansowy i relacyjny.

Emocje

Świąteczna atmosfera to nie tylko radość i beztroska. W tym intensywnym emocjonalnie czasie niejednokrotnie doświadczamy nostalgii i melancholii. Powracają wspomnienia minionych zdarzeń i ludzi, których już wśród nas nie ma. To rodzi tęsknotę, przygnębienie, żal i poczucie straty. W takich chwilach warto jak najwięcej przebywać wśród bliskich i dzielić się z nimi swoimi odczuciami. Rozmowy mogą być bardzo wyzwalające i dawać poczucie, że nie jesteśmy sami. Jeżeli brakuje nam bliskich, zaufanych ludzi i nie mamy przy kim rozładować trudnych emocji, warto wesprzeć się profesjonalną pomocą z zewnątrz, np. korzystając z terapeuty. On pomoże nam zachować pogodę ducha i podpowie, jak poradzić sobie z emocjonalnymi wyzwalaczami.

Środowisko

Wśród stresorów środowiskowych znajduje się wiele takich, na które nie mamy wpływu lub jest on znikomy. To, co pozostaje poza naszą kontrolą, to przepełnione sklepy, niekończące się kolejki do kas czy korki samochodowe na jezdni. Wszystko to bywa bardzo uciążliwe i powoduje stres związany z presją czasu.

Nie inaczej sprawa ma się w miejscu pracy, gdzie panuje przedświąteczny chaos, a my musimy się w nim odnaleźć, planując przy tym spotkania np. wigilię pracowniczą, realizując bieżące zadania czy robiąc podsumowania roczne.

Z pomocą może przyjść umiejętność organizacji i zarządzania czasem. Im lepiej zaplanujemy kolejne kroki związane z zakupem prezentów czy spotkań przedświątecznych, tym korzystniej dla nas. Nie zapominajmy przy tym o wyzwaniach, jakie czekają na nas w domu, dlatego warto rozdzielić zadania między domownikami. Zniweluje to przedświąteczny chaos, pomoże złagodzić napięcia, a zaangażowanie wszystkich domowników we wspólne działanie może dostarczyć dużo radości i zabawy.

Finanse

Kolejnym przedświątecznym stresorem są finanse. Martwimy się, czy zdołamy kupić wystarczającą liczbę prezentów ze względu na napięty budżet i czy uda nam się suto zastawić stół, by zadowolić wszystkich przybyłych gości. W grudniu przypada kilka dni wolnych od pracy, co może jeszcze bardziej potęgować stres. Mniej pracy to w końcu mniej dochodu. Z tego względu powinniśmy dojrzale i odpowiedzialnie ocenić, na co realnie możemy sobie pozwolić, a na co nie. Warto też zrobić listę najważniejszych produktów i od nich rozpocząć wydatki.

Po świętach przychodzi czas na imprezę sylwestrową, co również może powodować dodatkowe koszty. Pamiętajmy o tym, że nie musimy uczestniczyć w przyjęciach czy spotkaniach towarzyskich, jeśli może to narazić nas na finansowe straty, a my wcale nie mamy na to ochoty.

Relacje

Dla wielu osób największym wyzwaniem jest spotkanie z bliższą i dalszą rodziną przy jednym stole. Bywa, że niektórych osób nie widzieliśmy od poprzednich świąt albo jeszcze dawniej. Taka sytuacja może wywołać w nas dyskomfort.

Kiedy planujecie ślub? Ze mną się nie napijesz? Dlaczego jeszcze nie macie dziecka? Ile ty właściwie zarabiasz? Pamiętajmy, że te pytania, choć mogą być trudne i niewygodne, nie muszą oznaczać złych intencji nadawcy. Nie każdy ma takt i powściągliwość, a w przypadku niektórych naszych cioć, wujków, dziadków czy kuzynostwa takie słowa, choć niestosowne, mogą wynikać ze zwykłej troski bądź ciekawości.

Pytający nie może być świadomy, że np. niedawno straciliśmy pracę, przez co wpadliśmy w długi, albo że od długiego czasu staramy się o dziecko, ale wszystkie metody na razie zawodzą.

Kolejnym wyzwaniem są newralgiczne tematy, takie jak polityka i religia. Są to bowiem dziedziny, które ze względu na swoją specyfikę ze zwykłej dyskusji i wymiany poglądów mogą przerodzić się w kłótnię i radosne świąteczne spotkanie zamienić w pole walki. Nie istnieje złota rada mogąca uchronić nas przed tego typu sytuacjami, ale są wskazówki i rozwiązania, dzięki którym uda nam się zmniejszyć nasz dyskomfort i rozładować napiętą atmosferę. Przede wszystkim ćwiczmy asertywność. O tym, czy chcemy dzielić się osobistymi sprawami, powinniśmy decydować tylko my. Niezależnie od nacisków drugiej strony na pierwszym miejscu muszą stać nasze własne granice, dzięki którym sami zdecydujemy o tym, na ile pozwolimy ingerować rodzinie w nasze życie. One plus konsekwencja pomogą nam zachować dobre samopoczucie i nie pozbawią odczuwania radości oraz magii świąt.

Dobrą metodą jest też posiadanie sojusznika, czyli osoby, która w odpowiednim momencie wesprze nasze stanowisko albo zmieni temat rozmowy, dzięki czemu zminimalizuje powstałą niezręczność i pomoże nam zachować dystans oraz dobry nastrój.

Na kilka dni przed zjazdem rodzinnym warto zrobić sobie wewnętrzny bilans, zadając sobie kilka pytań. Wcześniejsze przygotowanie odpowiedzi i określenie, gdzie leży granica, za którą nikogo nie dopuszczamy, zadziała jak tarcza obronna. Warto zdać sobie sprawę z tego, że nie powinniśmy czuć się w obowiązku dzielenia prywatnymi sprawami z naszego życia, a co za tym idzie, nie łamać ani nawet nie naginać posiadanych zasad.

Zdarta płyta

Istnieje prosta, a zarazem bardzo skuteczna metoda zdartej płyty. To technika zaczerpnięta z treningu asertywności polegająca na spokojnym, wyważonym i konsekwentnym powtarzaniu jednego i tego samego zdania aż do skutku. Aby było to skuteczne, należy przygotować wcześniej hasło, które będziemy stanowczo powtarzać nawet w obliczu niezadowolenia bądź nacisków ze strony nadawcy.

Przykłady: „Nie mogę Ci w tym pomóc”, „Świetnie radzę sobie sama”, „Umiem o siebie zadbać”. Podstawową zasadą jest zachowanie spokojnego tonu, opanowania i konsekwencji, niedanie się wciągnąć w dyskusję i nieuzasadnianie swojego stanowiska z zachowaniem szacunku dla drugiej strony. Taktyka zdartej płyty pozwala na wyznaczenie i zachowanie prywatnych granic szczególnie wtedy, gdy ktoś nie przyjmuje naszej odmowy lub stale wywiera na nas nacisk.

…i po świętach

Okres Bożego Narodzenia, choć zwykle kojarzony z radością i spokojem, może być nie lada wyzwaniem, przed którym przyjdzie nam stanąć. Oczekiwania dotyczące idealnych świąt, a także presja społeczna bywają powodem silnego stresu, przygnębienia i przytłoczenia. Wystrzeganie się porównań i nadmiernego zaangażowania to podstawy zachowania dobrego samopoczucia psychicznego. Gdy relacje rodzinne są napięte, naszym obowiązkiem jest przede wszystkim ochrona siebie poprzez stawianie granic i przyjęcie asertywnej postawy.

Nieodzownym elementem zachowania balansu i równowagi emocjonalnej jest znalezienie czasu tylko dla siebie, np. wybranie się na krótki spacer.

Musimy przy tym pamiętać, że po drugiej stronie stołu też siedzi człowiek, dlatego warto być empatycznym, nastawić się na aktywne słuchanie i poszanowanie dla odrębności innych. Możemy praktykować wdzięczność i optymistyczne myślenie, które pomogą nam skierować uwagę na pozytywne aspekty świąt. Najważniejsze, aby nie zapomnieć o tym, że święta to doskonała okazja do spędzenia czasu z bliskimi i nie koncentrować się nadmiernie na wyglądzie świątecznego stołu, wysprzątaniu całego mieszkania czy zakupie drogich prezentów. Niech priorytetem będzie podarowanie bliskim swojego czasu oraz tworzenie z nimi wyjątkowych chwil i wspomnień.

  • Tekst: Judyta Rozbicka
  • Tekst ukazał się w numerze 12/2025-1/2026 Magazynu VEGE