„Przedstawiamy skórzane etui na karty od renomowanego domu mody. To wysublimowane akcesorium wykonane z najwyższej jakości gładkiej skóry łączy w sobie elegancję i funkcjonalność”. Jak podaje magazyn Elle, mała skórzana torebka to najnowszy krzyk mody. Istotnie krzyk. Bardzo dużo marek odzieżowych, również tych ekskluzywnych, skończyło z produkcją skórzanej odzieży.
Żyjemy w świecie, w którym syntetyczna skóra nie jest nieosiągalna, coraz więcej ludzi odwraca się od marek produkujących skórzane ubrania, a jednak ciągle znajdą się tacy, według których rzekoma elegancja wymaga, by zwierzęta cierpiały i były zabijane. Na wybiegach, na witrynach sklepowych i w reklamach ciągle można zobaczyć skórzane produkty przedstawiane jako najnowszy trend, wspomniany krzyk mody. Śmierć krzyczy.
Określenie „krzyk mody” odsłania akceptację okrucieństwa. W każdym modnym gadżecie zawarta jest wstrząsająca historia. Oderwanie od matki, przerażający transport to rzeźni, targanie, szarpanie, wleczenie i okrutny koniec. Cielę, z którego zrobiono modny gadżet, nie miało nawet szans dowiedzieć się, jak wygląda życie. Nie zdążyło poznać swojej matki, doświadczyć codzienności, dnia i nocy. Jeszcze nie urosło, a już zostało skazane na śmierć.
W słowach reklamy zakodowany przekaz stawia konsumenta w centrum świata – egomania rozwinięta do praktycznego wymiaru sprzedawania i kupowania. Potrzeby, oczekiwania, marzenia i zachcianki, jakie ma każdy człowiek, w świecie reklamy przedstawione są jako najważniejsze. W uniwersum konsumpcjonizmu centralne miejsce zajmuje egoizm: ja i moje potrzeby. Mój świat jest wymaganiem i nakazem do realizacji przez kolejne firmy usługowe. Świat reklamy wyraża to dosłownie: mam mieć, należy się, jest oczywiste, że torebka, zegarek czy samochód są stworzone właśnie dla mnie. Mam być szczęśliwa, dopieszczona, otulona, lekka, spełniona, a to wszystko mam mieć od razu, bez trudu, bez żadnych ograniczeń. Liczę się ja i jeszcze raz ja, jestem bowiem najważniejsza, a wszystko dookoła jest dla mnie. Ja z reklamy to potwór, na którego zorientowany jest cały świat i wszystkie wymagania.
Krzyk mody. Trzeba to mieć. W świecie wymagań konsumentów etyka zostaje zniesiona, w zamian pojawiają się ekotriki. Zabawa słowami i udawanie przed samym lub samą sobą, że coś jednak się robi. Dlatego przedrostek eko- stał się ukojeniem. Producenci wytwarzający skórzane produkty potrafią tłumaczyć, że skóra przecież nie jest plastikiem, więc będzie szybko się rozkładać. To odwrócona logika, w której to, co etyczne, zostaje sprowadzone do banalnych haseł reklamowych, w których zamiast prawdziwych wartości pojawiają się ich zamienniki.
Ekologiczne skórzane buty są tak samo ekotrikiem, jak moda na dietę „fleksi”, która rzekomo ma odciążyć planetę i sprawić, że mniej zwierząt zginie w rzeźniach. To zabawa w etyczne rozwiązania urągająca samej etyce.
Renomowane, modne, najwyższej jakości, eleganckie. Tutaj nie ma zaniżonej jakości, tu wszystko ma być najwyższej klasy. Wysoka cena za produkty markowe określa status nabywcy – im więcej można wydać na rzeczy niepotrzebne i nieistotne (skórzana oprawka na wizytówki), tym wyżej w hierarchii umieszcza się konsumenta. Nikogo nie obchodzi, jak długo żyło cielę, zanim zostało zabite, by powstał wysokiej klasy portfel. Dziecko krowy żyło nie więcej niż cztery miesiące. Im wcześniej zabite, tym bardziej luksusowa jest torebka, pasek czy kurtka. Im dłużej żyje cielę, tym grubsza staje się jego skóra, zaczyna przypominać skórę dorosłego zwierzęcia, dlatego do rzeźni – dla ostatniego krzyku mody – muszą trafić dzieci, nim upłyną cztery miesiące ich życia. Krowie dzieci. Moda krzyczy.
Określenie „krzyk mody” urąga samym ofiarom tego systemu. Nawoływanie przerażonych zwierząt, matki oddzielonej od cielęcia, dziecka bezradnie ryczącego za matką, apatia krowy po kolejnym porodzie i kolejnej stracie nowo narodzonego dziecka, obezwładniający strach malucha. Zwierzęta wleczone do rzeźni milczą, cierpiąc ze strachu, głodu i pragnienia. Nim dojadą do ostatecznego celu, jaki wyznaczył im człowiek, będą musiały jeszcze przejść to obezwładniające przerażenie, kiedy jeszcze nie wiedzą dokładnie, o co chodzi, ale już czują, że dzieje się coś strasznego. Oczekiwanie i transport.
W świecie konsumpcji najważniejsze są moda, bycie na czasie, reklama i zysk. Im więcej wegan i weganek, im są głośniejsi, tym więcej firm kończy z praktykami krwawego biznesu. Dlatego wegański coming out, głośne mówienie „stop przemocy wobec zwierząt” ma sens. Ruch abolicjonizmu zwierzęcego jest podstawą zmiany. Problem polega jednak na tym, że wiele więcej jest ludzi zaślepionych, takich, którzy ciągle wierzą, że elegancja oznacza jedno: mordowanie. W świecie reklamy podbija się wartość egoistycznego myślenia, projektując myśli konsumentów o tym, że dla nich jest świat i dla nich wszystko jest urządzone. Do utrzymania konsumpcjonizmu najważniejsze jest, aby człowiek wierzył w swoją baśniową indywidualność jako wartość. Zakupy mają być spełnieniem nie tylko marzeń, lecz także samego siebie. To nieustanne potwierdzanie, że jest się kimś, że ma się znaczenie, że jest się najważniejszym, i że właśnie mnie należy się to, po co reklama każe mi sięgać.

Określenie „krzyk mody” jest jak oskarżenie. Z perspektywy zachodniego konsumenta nie widać, ile litrów wody pitnej zużyto do wyprodukowania jednaj pary modnych jeansów (produkcja jednej może pochłonąć od 7 do 11 tys. l wody). Tymczasem około 2,2 mld ludzi na świecie nie ma dostępu do bezpiecznej wody pitnej. Kwestia niepotrzebnego marnowania tego zasobu to dopiero początek problemów. Do produkcji odzieży bardzo często używa się niebezpiecznych chemikaliów. Jak podaje Greenpeace, używane do czyszczenia produkowanych ubrań etoksylaty nonylofenolu rozkłada się do postaci nonylofenolu zaburzającego gospodarkę hormonalną i będącego toksycznym dla organizmów wodnych. Do tego takie substancje jak ftalan, barwniki azotowe, formaldehyd, kadm i chrom stosowane w produkcji odzieży równie niebezpiecznie zanieczyszczają środowisko. To ogromny koszt produkcji towarów, które są tak naprawdę niepotrzebne. Większość ubrań trafiających na śmietnisko nigdy nie została sprzedana i włożona przez klientów, dlatego prosto od producenta wywożona jest jako niesprzedana na wysypisko. Tylko 1 proc. ubrań jest recyklingowanych.

Warunkowany egoizm. Narcystyczne zakupy. Wyhodowane przekonanie, że jest się wartym całego świata. W XX w. człowiek osiągnął to, co pozostawało tylko marzeniem wcześniejszych pokoleń: wolność. Wolności obywatelskie, konsumenckie, wolność do posiadania własnych przekonań i dóbr dały niezwykłe możliwości. Wolność stała się wartością samą w sobie, dlatego zakazy, nawet te etyczne, w XXI w. traktowane są jako niedorzeczne i haniebne. Tymczasem etyka oznacza rezygnację z własnej wolności, samoograniczenie, powściągliwość w imię drugiego człowieka, zwierzęcia i świata. W etyce to nie ja, ego, to, co moje, to nie moja wolność jest najważniejsza, tylko skutki mojego działania. Gdy w efekcie człowiek robi piekło innym – czy to ludziom, czy innym zwierzętom – wówczas dzieje się zło, którego nie da się usprawiedliwić przez prawo do bycia wolnym. Wolność może niszczyć, zwłaszcza gdy zostanie połączona z egoizmem. Gdy podążając za reklamą, uznaje się, że jest się tego wartym, że nam się należy, że nie wolno ograniczać naszej wolności do posiadania, kupowania, zarabiania, wówczas ścinanie drzew, zatrucie środowiska, cierpienie zwierząt znikają za zasłoną ludzkiej wolności.
Określenie „krzyk mody” ujawnia prawdę, której często nie chcemy widzieć. Cały łańcuch dostaw, ślad węglowy, liczba pracowników zatrudnianych za głodowe stawki lub niewolniczo tylko po to, żeby można było jak najszybciej, co sezon, dostarczyć nowinki, rozwijać modową zabawę z kolejnymi kolekcjami ubrań, gadżetów, wszystkiego, co cieszy zachodnich konsumentów. W najnowszej kolekcji widzi się kreatywność jej twórców, jednak nie dostrzega się cierpienia tych, którzy siedzą za maszynami w małych, źle wentylowanych, niezabezpieczonych pomieszczeniach i za dolara dziennie szyją kolejne ubrania.
Słowo „elegancja” jest tutaj pojęciem kluczowym. Oznacza prestiż, wartości, bycie kimś, a nie zwyczajną osobą. Elegancja nominuje do wyższego statusu społecznego. Człowiek elegancki bywa w miejscach kultury, rozpoznaje ważne osoby i uczestniczy w istotnych wydarzeniach. Dlatego dla bycia kimś, spełnienia elegancji, niejedno z nas zrobi wszystko. Elegancja traktowana jest jako coś ponadczasowego. Dlatego gdy raz uznano, że oznacza to skórzane buty, torebkę czy pasek, produkty zamienne skazano na banalność, pospolitość, bylejakość. Osoba pretendująca do bycia kimś, pochłonięta zajmowaniem odpowiedniego miejsca w hierarchii społecznej, wczepiona jest w wizję elegancji z jej krwawym przemysłem. Wówczas nie do pomyślenia jest, by zmienić perspektywę, zrezygnować z nieetycznej elegancji. Ludzie wolą płakać nad zniszczonym przez aktywistów dziełem sztuki niż zastanowić się, dlaczego ktoś wybiera taką formę obywatelskiego sprzeciwu. Urażona elegancja wybiera prawdziwe futra i gniewa się na tych, którzy zakłócają spokój. Wolimy nic nie zmieniać, nawet kiedy dookoła nas krzyczą ofiary naszych przyzwyczajeń i kryzys klimatyczny zbiera swoje żniwo. Chcemy być modni, chcemy elegancji, bycia kimś, chcemy wolności, zapominając, że etyka polega właśnie na tym, by powiedzieć sobie dość – dla innych, dla tych, którzy i które cierpią.
- Tekst: Joanna Hańderek
- Ilustracja: Yana Makukh
- Tekst ukazał się w numerze 10/2025 Magazynu VEGE

