Pierwszy miesiąc prenumeraty cyfrowej za 5 złzamawiam

Logowanie

Liście nieoczywiście

sierpień 25 2025

Jesień wita nas zatrzęsieniem kolorowych liści, a miejscy ogrodnicy momentalnie chwytają za grabie, by usunąć je z trawników, parków i ogrodów. Słusznie?

Opadłe liście to dla jednych śmieci i źródło psującego estetykę ogrodu bałaganu, a dla innych gwarant bioróżnorodności i cenny skarb o wielu praktycznych zastosowaniach. Kto ma rację? Po co właściwie drzewa zrzucają liście i jak można je wykorzystać? Warto je grabić czy lepiej zostawiać tam, gdzie opadły?

Biologia

Zrzucanie liści to naturalny proces w życiu każdego drzewa liściastego. Rośliny przygotowują się w ten sposób do okresu spoczynku – zimowego „zwolnienia obrotów”. Liście potrzebują dużo wody i energii słonecznej, aby przeprowadzać fotosyntezę (produkcję składników odżywczych) i transpirację (wymianę gazową z otoczeniem). W zimowych miesiącach światła jest za mało do efektywnego przeprowadzenia pierwszego z tych procesów, dlatego wówczas drzewa „przekierowują” chlorofil (substancję odpowiedzialną za zielony kolor) do korzeni i łodyg rośliny, a niedożywione liście obumierają i opadają. Zrzucając liście, drzewo przygotowuje się na trudniejsze, zimowe warunki. Przy okazji wycofywania z liści zielonego barwnika ujawniają się na nich piękne żółte i pomarańczowe barwy spowodowane obecnością innych substancji zawartych w tych strukturach.

Cykl zrzucania i produkowania nowych liści powtarza się u drzew liściastych co roku, jednak nie wszystkie gubią je w tym samym czasie. Niektóre rozpoczynają ten proces już we wrześniu, inne dopiero w listopadzie – każdy gatunek robi to zgodnie z własnym rytmem. Drzewa iglaste nie zrzucają zaś igieł, ponieważ wykorzystują zupełnie inne mechanizmy pomagające im przetrwać zimną i ciemną część roku. Igły pokrywa woskowa substancja chroniąca roślinę przed niskimi temperaturami, a woda z nich jest odprowadzana do korzeni rośliny, dzięki czemu nie ma ryzyka, że zamarznie wewnątrz igieł i rozsadzi je, zwiększając swoją objętość.

Liście w mieście

W miastach opadłe liście są często postrzegane przez mieszkańców i zarządców terenów zielonych jako odpad zaśmiecający parki, trawniki i przede wszystkim chodniki. Nie sposób zaprzeczyć, że zalegając na chodnikach, mogą być niebezpieczne dla pieszych, szczególnie gdy jesienna aura rozmoczy je zmieni w śliską wyściółkę na betonowych płytach. Przeciwnicy pozostawiania liści na trawnikach przestrzegają z kolei, że niszczą one terenach zielonych, hamują wzrost innych roślin i ogólnie sprawiają wrażenie zaniedbania i nieporządku.

Regularne usuwanie wszystkich opadłych liści z ziemi też ma wielu przeciwników, którzy argumentują, że doprowadza to do erozji gleby i uniemożliwia jej naturalne użyźnienie, a także zabiera schronienie jeżom czy owadom. To szczególnie ważne w miastach, gdzie zwierzętom nie jest łatwo przetrwać. Niegrabienie liści pozwala na powstanie schronienia dla wielu gatunków zwierząt – od dżdżownic i pożytecznych owadów po płazy i drobne ssaki. Najczęściej przywoływanym przykładem w przestrzeni miejskiej są jeże, dla których często tworzy się zaciszne, niewygrabione kąciki w parkach czy na skraju osiedli.

Co więc robić? Mimo że z roku na rok coraz więcej miast stara się zagospodarować zrzucone przez drzewa liście z pożytkiem dla przyrody, najczęściej są one jednak nadal usuwane w całości lub w większości. Zwykle grabi się je lub zbiera dmuchawami czy odkurzaczami ogrodowymi. Czasem opadłe liście trafiają do rozdrabniarek, a czasem zostają spalone, mimo że w większości miejsc jest to praktyka zabroniona ze względu na powodowane przez nią zanieczyszczenie powietrza.

Zalety niegrabienia

Liście, które zostawimy na ziemi tam, gdzie upadły, mają dużą wartość przyrodniczą. Przede wszystkim tworzą próchnicę, czyli żyzną warstwę gleby, która będzie stanowić pokarm dla roślin na wiosnę. Rozkładając się, liście oddają do gleby cenne składniki odżywcze takie jak azot, fosfor i potas. Tereny regularnie grabione nie mogą skorzystać z tej naturalnej formy użyźnienia gleby i muszą być stale nawożone, by być w stanie podtrzymać życie kolejnych sadzonek.

Poza tym wyściółka ze zrzuconych przez drzewa liści chroni glebę przed erozją spowodowaną działaniem czynników zewnętrznych – wysychaniem, wypłukiwaniem przez deszcz i nadmiernym przemarzaniem w przypadku zimowych spadków temperatur. Dzięki temu nie trzeba przywozić nowej ziemi do ogródka czy na chroniony opadłymi liśćmi zieleniec.

Co więcej, nawet jeśli z danego terenu liście muszą zostać usunięte, to wciąż mogą zostać wykorzystane. Można je z powodzeniem kompostować i uzyskać naturalny nawóz dobrej jakości. Nadają się do tego niemalże wszystkiego liście, ale warto pamiętać, że niektóre (np. liście orzecha włoskiego) rozkładają się o wiele wolniej od innych i lepiej tworzyć z nich oddzielną pryzmę, by nie spowalniały procesu kompostowania innych gatunków roślin.

Zebrane liście można także wykorzystać do ściółkowania. Wystarczy rozsypać je wokół drzew i krzewów, by chroniły glebę przed erozją i zatrzymywały wilgoć. Przy tym wykorzystaniu zawsze jednak należy się upewnić, że wykorzystywany materiał nie jest siedliskiem pasożytów niebezpiecznych dla danego gatunku drzewa lub krzewu.

Kiedy liście lepiej usunąć?

Mimo ogromu zalet pozostawiania liści tam, gdzie opadły, istnieje kilka wyjątków. Niektóre gatunki lepiej usuwać, ponieważ niekorzystnie wpływają na inne rośliny. Poza tym liście mogą być siedliskiem pasożytów wywołujących choroby niektórych roślin – np. mączniaka, parcha czy pleśni śniegowej występującej czasem na trawnikach. Przykładowo liście kasztanowca są zimowym schronieniem dla larw szrotówka kasztanowcowiaczka – groźnego szkodnika dla kasztanowców. Owad ten to gatunek inwazyjny, który opanował niemal całą Europę i powoduje duże straty drzew. Z kolei liście orzecha włoskiego mają substancje hamujące wzrost innych roślin, a te pochodzące z dębu czerwonego bardzo długo się rozkładają i także mogą szkodzić roślinności, którą zakryją. W takich przypadkach liście lepiej wygrabić, zebrać i odpowiednio zutylizować, np. przez kompostowanie w odosobnionej części ogrodu.

  • Tekst: Dorota Orzeszek
  • Tekst ukazał się w numerze 9/2025 Magazynu VEGE
WSPIERAM10 zł WSPIERAM25 zł WSPIERAM50 zł