Niektórzy pewnie się zdziwią. Jak to, tyle zwierząt nie ma domu, a my zniechęcamy do adopcji? Nie zniechęcamy, wręcz przeciwnie. Namawiamy, by decyzję naprawdę gruntownie przemyśleć, zanim zwierzak pojawi się pod naszym dachem i całkiem przeorganizuje nasze życie.
Bo że przeorganizuje, to pewne, choćby nie miał specjalnych wymagań. Przecież sama jego obecność zmieni wszystko – od sposobu spędzania czasu po dynamikę w rodzinie. Czy jesteśmy na to gotowi? Nie poddamy się przy pierwszej perturbacji? Czy damy mu naprawdę stały dom? No i czy sami będziemy się z tym czuć dobrze – inaczej nie ma to sensu, przytłoczeni nie zapewnimy psu czy kotu opieki i zaangażowania, jakich potrzebuje.

Wasze serca i umysły zostaną w najbliższym czasie wystawione na próbę. Sezon urlopowy nie jest łatwy dla wrażliwych. Zwierząt bez domu co roku wtedy przybywa i serce się wyrywa, by im pomóc. Z drugiej strony – nie wiemy, ile trafiło wcześniej w nieodpowiednie ręce właśnie dlatego, że ich właściciele ulegli pokusie dobroczynności. Część z Was zwiedzi egzotyczne miejsca. W wielu z nich szczególnie psy mają jeszcze gorzej niż u nas dekady temu. Trzeba docenić, że w Polsce i tak wykonaliśmy skok cywilizacyjny, jeśli chodzi o traktowanie psów i kotów. A co z innymi zwierzętami?
Jeśli wyjedziecie na wieś, to mogę Wam zagwarantować, że natraficie na jakieś nieszczęście. Może nie na suczkę z młodymi błąkającą się przy drodze, choć szansa na to jest większa niż w mieście. Ale na idyllicznym spacerze niemal na pewno wpadniecie na zamkniętą na cztery spusty budowlę bez okien, a w niej niewidoczne dla ludzi z zewnątrz kury, krowy albo świnie…
Próbuję powiedzieć, że nie uciekniecie przed zwierzęcymi dramatami, jeśli tylko macie otwarte oczy. I że możecie – i powinniście – podejmować świadome decyzje. O ratowaniu przez adoptowanie, przez niezjadanie, niepłacenie za wyzysk. Na wakacjach też. Do zobaczenia we wrześniu!
- Tekst: Maciej Weryński
- Tekst ukazał się w numerze 7-8/2025 Magazynu VEGE

