Opiekę nad kotem da się pogodzić z zamiłowaniem do ogrodnictwa. Trzeba tylko wiedzieć jak.
Mieszkając pod jednym dachem z kotem, warto wiedzieć, że nasz kieszonkowy tygrys ma w sobie coś z Supermana – i nie jest to bynajmniej umiejętność latania (choć tutaj akurat zdania opiekunów mogą być podzielone). Niestety, rzeczywistość jest bardziej prozaiczna – koty na niektóre popularne gatunki roślin doniczkowych i kwiatów ciętych reagują tak, jak Superman na kryptonit, psy na czekoladę, a człowiek na nieświeżą sałatkę z majonezem. Chorują, czasem nawet umierają.
Część toksyn zawartych w roślinach ma działanie nefrotoksyczne, czyli niszczące nerki, inna grupa szkodliwych substancji działa hepatotoksyczne – niszcząc wątrobę, co skutkuje jej niewydolnością. Substancje kardiotoksyczne wyniszczają kocie serce, neurotoksyny będą siać spustoszenie w układzie nerwowym, znajdą się też toksyczne dla krwi hematotoksyny… Lista jest długa. Dlatego biorąc pod opiekę puchatego drapieżnika, koniecznie należy się pozbyć tej części domowej flory, która może mniej lub bardziej poważnie zaszkodzić naszemu przyjacielowi.

Myśl za mruczka
Dlaczego jednak zadeklarowanego mięsożercę w ogóle interesują nasze kwiatki? W naturze to, co zielone – trawa, a czasami też inne rośliny – jest dla kotów świetnym sposobem na oczyszczenie układu pokarmowego i zniwelowanie problemów trawiennych. Żołądek kota nie jest w stanie strawić źdźbła, które albo przechodzi nienaruszone przez układ pokarmowy, albo – po podrażnieniu jego ścianek – jest zwracane wraz z problematyczną treścią żołądkową, np. złogami sierści nagromadzonej w czasie mycia. Wymiotowanie kłębkami futra jest zamierzonym efektem połykania trawy. Ot, taki zwierzęcy odpowiednik kropli miętowych. Wbrew obiegowej opinii kocie supermoce nie obejmują jednak instynktownego wyczuwania, która roślina jest dla zwierząt dobra, a która może być zabójcza. W przeciwieństwie do Supermana, którego skręcało na sam widok zielonych kryształów kryptonitu, kot do ostatniej chwili nie będzie wiedział, że zjada coś, co go zatruje. Słynny zwierzęcy instynkt nie dorównuje znajomości atlasu botanicznego! Dlatego to na nas spoczywa obowiązek zapewnienia sierściuchowi bezpiecznego środowiska.
W przypadku roślin o wysokiej toksyczności oznacza to, że należy bezwzględnie usunąć je z mieszkania – niezależnie od tego, gdzie stoją i bez względu na to, czy kot się nimi interesuje czy nie. Pamiętajmy, zawsze może się zainteresować po raz pierwszy, a jednocześnie z dużym prawdopodobieństwem ostatni. Znamy przypadki, gdy znudzony zwierzak dopiero po kilku latach wspólnego mieszkania uznał za stosowne bliższe zapoznanie się z dekoracją domowych parapetów. Nie warto ryzykować! Rośliny o umiarkowanej toksyczności warto wymienić na te obojętne dla kociego zdrowia, ewentualnie – jeśli bardzo zależy nam na zatrzymaniu kwiatka – przenieść w miejsce, gdzie zwierzak nie ma dostępu.
Gdzie szukać informacji
W polskojęzycznym internecie trudno znaleźć wiarygodne źródło informacji dotyczących właściwości poszczególnych gatunków. Zdarza się, że ta sama roślina na jednej stronie jest opisana jako szkodliwa bądź trująca, a na innej jako bezpieczna. Tutaj z pomocą przychodzi witryna działającej od 1866 r. organizacji – Amerykańskiego Towarzystwa Zapobiegania Okrucieństwu wobec Zwierząt (American Society for the Prevention of Cruelty to Animals). Zgromadzono tam naukowo zweryfikowane dane o kilku tysiącach gatunków roślin i ich toksyczności dla zwierząt domowych (a konkretnie kotów, psów i koni), które można przeglądać samodzielnie lub użyć dobrze funkcjonującej wyszukiwarki. Imponująca baza nie jest wyczerpująca, ale się powiększa.
Do skorzystania ze strony przydatna jest znajomość języka angielskiego, rośliny można też wyszukiwać po nazwie łacińskiej. Jest to nieoceniona pomoc przy podejmowaniu decyzji, kiedy stojąc przy sklepowym regale, chcemy szybko sprawdzić, czy trzymany w ręce kwiatek możemy bezpiecznie zabrać do domu.
Pełna lista roślin z kategorii „toxic” liczy kilka tysięcy pozycji, więc trudno będzie nauczyć się jej na pamięć. Niemniej warto znać gatunki niebezpieczne dla kotów, które występują w naszych domach i ogrodach najpowszechniej. Pamiętajmy też, żeby każdą nieznaną nam roślinę, którą chcemy umieścić w domu, sprawdzić profilaktycznie na liście ASPCA pod kątem toksyczności!

Na szczęście, wbrew wrażeniu towarzyszącemu zazwyczaj pierwszemu kontaktowi z listą ASPCA („Ratunku, poza koperkiem w lodówce wszystko, co mam w domu zielonego, jest toksyczne!”), życie z kotem nie musi toczyć się na miejskiej pustyni. Jest całkiem sporo dekoracyjnych i przyjemnych w uprawie roślin ogrodowych i doniczkowych, które są dla tych zwierzaków całkowicie bezpieczne. Należy przy tym pamiętać, że nawet rośliny bezpieczne dla kota zjadane w nadmiarze bywają szkodliwe. Wprowadzone do organizmu w dużych ilościach mogą wywołać gwałtowne wymioty lub biegunkę, co skutkuje odwodnieniem. Dlatego optymalnym rozwiązaniem jest trzymanie w domu doniczki z tzw. kocią trawką. Ta zbiorcza potoczna nazwa odnosi się do kilku gatunków traw i zbóż: cibory zmiennej (niektórzy zarzucają jej zbyt twarde źdźbła o ostrych krawędziach, potencjalnie niebezpieczne dla kociego pyszczka, warto ocenić to samodzielnie; cibora mimo wszystko cieszy się uznaniem sporej części kociej populacji), zielistki Sternberga oraz poczciwych młodych pędów owsa, żyta lub pszenicy. Wszystkie rodzaje kociej trawki można znaleźć w sklepach zoologicznych w formie nasion lub gotowych już roślin. Wersje doniczkowe bywają też dostępne w marketach i kwiaciarniach. Spożywana regularnie kocia trawka ułatwia trawienie i w razie potrzeby prowokuje wymioty, umożliwiając oczyszczenie układu pokarmowego z zalegającej sierści i innych niepożądanych treści. Zapewnienie kotu dostępu do takiego „baru sałatkowego” to też czasami jedyny sposób na uratowanie pozostałych roślin doniczkowych przed puchatym złoczyńcą – żyje się im zdecydowanie lepiej, kiedy nikt nie podgryza regularnie młodych pędów.
Odpowiedzialność
Chcąc zapewnić naszemu zwierzakowi zdrowe i długie życie, musimy zadbać o to, by w jego bezpośrednim otoczeniu nie było przedstawicieli flory stwarzających zagrożenie, jednak nawet gdy spełniliśmy ten warunek, nigdy nie należy lekceważyć niepokojących objawów u kota mogących świadczyć o zatruciu! Zdarza się, że nasz podopieczny podskubie liście z balkonu sąsiada lub dobierze się do bukietu, który właśnie dostaliśmy na urodziny.
Bezpośrednim wskazaniem do pilnej konsultacji weterynaryjnej są nagłe wymioty, biegunka, wzdęcie i ból brzucha oraz wiążąca się z tym zmiana w kocim zachowaniu (wycofanie, spadek aktywności, przyjęcie pozycji bólowej), a także wszystkie mniej typowe objawy jak obrzęk pyszczka, ślinotok, nagle występujące zmiany skórne, problemy z koordynacją ruchów czy oddychaniem – wszystko to może wskazywać na spożycie toksyny. Należy przy tym pamiętać, że czas i intensywność reakcji organizmu będą różne w zależności od masy i wieku kota oraz ilości spożytej rośliny. Dlatego też w przypadku podejrzenia zatrucia powinniśmy natychmiast skontaktować się z weterynarzem (choćby telefonicznie), podając nazwę rośliny oraz znane okoliczności jej spożycia i to nawet wtedy, gdy jedynym widocznym na dany moment objawem są ślady kocich zębów na liściach „zakazanego” kwiatka! To może uratować naszego bohatera, który według legendy ma co prawda dziewięć żyć, ale w przeciwieństwie do Supermana jest zdecydowanie śmiertelny.
Rośliny o wysokiej toksyczności:
Spożycie tych roślin powoduje silne objawy, w części przypadków niewydolność wybranych układów organizmu i w efekcie może doprowadzić do śmierci zwierzaka nawet przy wdrożonym leczeniu.
- Aloes
- Alokazja
- Aronnik
- Azalia
- Bluszcz
- Cyklamen
- Dalia
- Euonymus
- Fikus
- Filodendrony, w tym m.in. monstera
- Jemioła
- Kliwia
- Konwalia majowa
- Lilia (Uwaga! Trujące działanie ma już sam pyłek tych kwiatów i wystarczy, że zwierzak się o niego otrze, a potem poliże futerko!)
- Oleander
- Papryczki roczne
- Skrzydłokwiat
- Wiciokrzew
- Wilczomleczowate, w tym m.in. kroton
- Zamioculcas
Rośliny o umiarkowanej toksyczności:
Spożycie tych roślin wywoła mniej lub bardziej poważne dolegliwości zdrowotne, które po wdrożeniu leczenia powinny ustąpić bez powikłań.
- Aglaonema
- Anturium
- Diffenbachia
- Dracena
- Epipremnum
- Geranium
- Hiacynt
- Kalanchoe
- Kalia
- Lawenda
- Narcyz
- Papirus
- Poinsencja
- Pelargonia
- Sagowiec
- Sanseveria
- Sterlicja
- Szeflera
- Tulipan
- Wrzosiec
Rośliny bezpieczne:
- Areca
- Arukaria
- Aksamitka
- Bambus
- Bananowiec
- Chamedora
- Daktylowiec
- Fitonia
- Fiołek afrykański
- Havorsja
- Hoya
- Kalatea
- Maranta
- Nepeta (inaczej popularna kocimiętka, działa na koty relaksująco i lekko oszałamiająco)
- Orchidea
- Paproć
- Peperomia
- Petunia
- Pilea
- Ripsalis
- Róże
- Słoneczniki
- Zielistka
- Tekst: Ela Domagalska – opiekunka trzech sierściuchów i sporej kolekcji paproci, entuzjastka aktywności ogrodniczych, sportowych oraz prac remontowo-budowlanych
- Tekst ukazał się w numerze 3/2025 Magazynu VEGE

