Pierwszy miesiąc prenumeraty cyfrowej za 5 złzamawiam

Logowanie

Kto pyta, mniej błądzi

wrzesień 20 2023

Już sama nazwa wzbudza wątpliwości. Co to ma być „mięso uprawne”?

Niby z jednej strony ma być faktycznie pozyskiwane w sposób przypominający uprawę, ale z drugiej – to nadal mięso. Mięso komórkowe? W zasadzie każde takie jest… Może in vitro, ale to się kojarzy z czymś zupełnie innym, a przy tym nie mam pojęcia, czy naprawdę będzie „w szkle”. A to tylko początek problemów. Jeśli ktoś to czyta, to jest prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że nie jada mięsa. Czy jeśli to mięso będzie pozyskiwane w inny sposób, to czy nadal nie będzie go chcieć? Ale skąd będzie wiedzieć, że to jest lepsze niż to „tradycyjne”? Obawiam się, że jeśli pewnego dnia rzeczywiście będzie wybór, to wielu ludzi sięgnie po to, co „naturalne”, bo to „zawsze lepsze”.

Wystarczy sobie przypomnieć kampanię przeciwko temu drugiemu in vitro (oczywiście z pełną świadomością olbrzymiej różnicy – tu nie ma organizmu, tylko tkanki), w której pewien człowiek z tytułem profesora twierdził, że ludzie urodzeni dzięki tej procedurze nie są pełnowartościowi. Co dopiero mówić o produkcie spożywczym?

Paradoksalnie popyt na to „prawdziwe” może jeszcze zwiększyć dochody tych, którzy będą je dostarczać. A tego bym nie chciał.

Co z pobieraniem komórek do „uprawy”? Czy ich „źródła” (które także staną się źródłem dochodów) nie będą trzymane w tak samo skandalicznych warunkach jak dzisiejsze zwierzęta hodowane na mięso albo nieszczęsne niedźwiedzie na żółć do „medycyny” chińskiej? Kto mi zagwarantuje, że cały proces będzie bezbolesny i przynajmniej niemal niewymagający eksploatacji zwierząt? No ale nawet jeśli będzie tego wymagał, to i tak tych wykorzystywanych stworzeń będzie mniej.

Ale czy – podkreślam, ewentualne – zło wyrządzone mniejszej liczbie jednostek jest lepsze czy tak samo złe? Wątpliwości jest mnóstwo. Dlatego pytam, starając się nie ferować wyroków, zanim poznam odpowiedzi. To chyba jedyny sposób – pytajcie, a dopiero potem decydujcie.

  • Tekst: Maciej Weryński
  • Tekst ukazał się w numerze 10/2023 Magazynu VEGE