[wppb-login]

Dawno, dawno temu czyli starożytni na roślinach

Weronika Książek
Styczeń30/ 2020

Co jedli starożytni ludzie? Dlaczego niektórzy rezygnowali z mięsa? Nie wszystkie wyobrażenia się potwierdzają.

Jeżeli opis historii jakiegoś zjawiska lub przedmiotu rozpoczyna retoryczna figura „już starożytni Rzymianie…”, to – nieważne, czy chodzi o jedzenie pączków w tłusty czwartek czy o rozkoszowanie się zabiegami w SPA – używa się go dla stworzenia wrażenia, że obiekt zainteresowania ma długowieczną tradycję i tym samym zyskuje walor powagi. W przypadku wegetarianizmu, rozumianego jako świadomy wybór bezmięsnej diety, tradycja nie wymaga retorycznej legitymacji, chociaż w zbiorowej wyobraźni ten sposób odżywiania może funkcjonować jako zjawisko całkowicie nowoczesne. Tymczasem świadectwa powstrzymywania się od zabijania i zjadania zwierząt znajdziemy już w VI wieku p.n.e. w krajach basenu Morza Śródziemnego – na terenach Tracji w bractwie orfików, a także w otoczeniu Pitagorasa, twórcy znanego chyba wszystkim twierdzenia matematycznego wyrażonego wzorem a2 + b2 = c2. Można zatem śmiało powiedzieć, że już (niektórzy) starożytni Grecy praktykowali wegetarianizm.

Analiza tego zjawiska w odniesieniu do tak odległej przeszłości utrudniona jest przede wszystkim z powodu braku bezpośrednich źródeł albo ich częściowego zniszczenia. I tak informacje o żywieniowych tabu obowiązujących w bractwie orfików – ze swej istoty otoczonych tajemnicą jako element misteriów religijnych – pochodzą z dzieł późniejszych filozofów, także przekazywanych metodą cytowania z wcześniejszych, zagubionych źródeł. O wegetarianizmie Pitagorasa już w starożytności krążyły legendy. Uważano go powszechnie za abstynenta i ascetę, ale też wyśmiewano tryb życia pitagorejczyków, czego ślady można znaleźć w ateńskich komediach z IV w. p.n.e. Jak widać, przy takiej metodzie przekazu mogło dochodzić do wielu przeinaczeń. Z drugiej jednak strony mnogość informacji zawartych w różnych źródłach i wieloletnie prace badaczy pozwalają z całą pewnością przyjąć, że pewne grupy lub osoby były w starożytności wegetarianami z wyboru. Bezcennym materiałem do studiów na temat dziejów wegetarianizmu w cywilizacji śródziemnomorskiej są zachowane niemal w całości traktaty zmarłego około 120 r. n.e. Plutarcha z Cheronei („De esu carnium”) oraz żyjącego w III w. n.e. Porfiriusza z Tyru („De abstinentia”). Obaj filozofowie zawarli w nich nie tylko własne poglądy na temat niejedzenia zwierząt, lecz także przywoływali przykłady innych starożytnych wegetarian, a także argumenty ich przeciwników.

Aby uniknąć prostej analogii między wegetarianizmem u starożytnych a współczesnymi postawami wobec zjadania zwierząt, warto pamiętać, że u tych pierwszych wegetarianizm jako świadomy wybór raczej nie występował samoistnie, ale był elementem doktryny religijnej albo przyjętej filozofii. Towarzyszące mu argumenty zdrowotne lub etyczne miały charakter dodatkowy, wzmacniający lub wyjaśniający bardzo jednak nietypowy na tle ogółu wybór. O tym, że wegetarianizm w starożytności był istotnym wyrzeczeniem i wymagał bardzo mocnego uzasadnienia, decydowała utrwalona tradycja składania bogom ofiar ze zwierząt, a zjadanie tak poświęconych zwierząt było elementem uroczystości religijnych i fundamentem wspólnoty.

Osoba, która świadomie odrzucała spożywanie mięsa, tym samym odmawiała udziału w rytuale religijnym i stawiała się w pozycji bezbożnika i społecznego wyrzutka.

Kim zatem byli starożytni wegetarianie i co o nich wiemy? Najstarsze informacje o odmowie zabijania i zjadania zwierząt dotyczą orfików – religijnego ruchu ukształtowanego najpóźniej w VI w. p.n.e. Jego członkowie odwoływali się do autorytetu mitycznego pieśniarza Orfeusza, tego samego, który za zmarłą Eurydyką podążył do Hadesu, aby ją stamtąd wyprowadzić, ale w ostatniej chwili niebezpiecznej misji naruszył zasady ustalone przez Hadesa i dlatego na ziemię powrócił sam, tracąc swą miłość na zawsze. Misteria orfickie były otoczone tajemnicą, opierały się na własnej mitologii i przebiegały według określonego rytuału. Fundamentalnym mitem była dla tej grupy historia mordu dokonanego przez Tytanów na boskim Dionizosie, a ważną składową wierzeń była wiara w wędrówkę dusz, które przemieszczają się pomiędzy ciałami ludzi i zwierząt tak długo, aż dokona się oczyszczenie z pierwotnego grzechu, czyli zrzucenie „tytanowych kajdanów”. Skoro zatem dusza nieżyjącego członka rodziny lub przyjaciela mogła zamieszkać w ciele owcy, psa albo osła, to generalny zakaz zabijania – czego konsekwencją było składanie bezkrwawych ofiar oraz powstrzymywanie się od jedzenia mięsa – był logiczną i egzystencjalną koniecznością. W tym ujęciu jedzenie zwierząt było równoznaczne z kanibalizmem.

Do tradycji orfickiej odwoływał się Pitagoras, który około 520 r. p.n.e. założył na obszarze południowej Italii, czyli w ówczesnej Wielkiej Grecji, ugrupowanie będące wspólnotą religijną i szkołą filozofii, w ramach której zajmowano się także matematyką, astronomią i muzyką. Osoba założyciela szkoły obrosła mitem, uważano go za archetyp myśliciela i ascety. Żyjący dwa wieki po Pitagorasie Eudoksos z Knidos miał o nim napisać, że wykazywał taki wstręt do zabijania, że nie tylko nie jadł mięsa, lecz nawet nie zbliżał się do rzeźników ani myśliwych! Dociekliwi badacze wskazują jednak, że jakkolwiek pitagorejczyków obowiązywały restrykcje dotyczące zabijania i jedzenia zwierząt, to miały one raczej charakter wybiórczy i posiadały bardzo różne uzasadnienie. Nie był to zatem zakaz generalny. Dotyczył określonych gatunków albo części ciała.

Wiedzę na temat pitagorejskich tabu żywieniowych można czerpać z „Symboli”, zbioru wskazań, które z założenia miały być znane jedynie wtajemniczonym adresatom, jednakże w połowie IV w. p.n.e. zostały upublicznione przez jednego z pitagorejczyków – niejakiego Diodora z Aspendos. W ten sposób, cytowane albo przywoływane w kolejnych źródłach, w tym za pośrednictwem Arystotelesa, dotrwały do naszych czasów. Wśród pitagorejskich wskazań dotyczących diety znalazły się m.in. zakaz spożywania świętych ryb (były to cztery konkretne gatunki), białych kogutów, serca, mózgu i żywych istot.

W „Symbolach” znalazł się też kategoryczny nakaz trzymania się z daleka od bobu. Stąd wywodzi się legenda dotycząca samego Pitagorasa, który ponoć wolał umrzeć pojmany przez ścigających go niż uciekając przejść przez grządkę bobu i go zniszczyć. Co jednak istotne w kontekście wegetarianizmu pitagorejczyków, „Symbole” wyraźnie stanowią, że wolno jeść mięso tylko ze zwierząt ofiarnych. Zarówno Pitagoras, jak i jego uczniowie – mimo obiegowej opinii starożytnych – nie mogą być zatem uznani za wegetarian w takim ujęciu, jak rozumiemy to obecnie, ani nawet takich, jakimi byli orficy. Choć Pitagoras, wzorem orfików, wierzył w transmigrację dusz, najwyraźniej przyjmował, że zwierzęta ofiarne nie są istotami, w których mogłyby zostać uwięzione dusze, a zatem ich poświęcenie bóstwom nie narusza ich wędrówki.

Zakaz zabijania i zjadania zwierząt w tradycji orfickiej i (w ograniczonym zakresie) pitagorejskiej nie wynikał w żadnym razie z troski o dobrostan zwierząt. Jego źródłem był interes człowieka uzasadniany troską o wędrujące dusze przebywające w zwierzęcych ciałach oraz obawą przed skalaniem śmiercią. Natomiast myślenie o zwierzętach jako podmiotach i wyprowadzenie zakazu ich zabijania z faktu ich rozumności odnaleźć można u przywołanych już Plutarcha z Cheronei i Porfiriusza z Tyru. W dostępnych pismach tych filozofów można zauważyć odejście od podstaw religijnych. Jedzenie zwierząt staje się dla nich zagadnieniem etycznym, elementem systemu filozoficznego i postawy myśliciela, która nie wymaga religijnego uzasadnienia.

Stanowisko żyjącego na przełomie I i II w. n.e. Plutarcha można streścić stwierdzeniem, że zwierzęta są myślącymi i czującymi istotami, dlatego mają prawo do życia wynikające z samego faktu narodzin. Ludzie zobowiązani są to prawo szanować, a zabijanie możliwe jest tylko w razie konieczności. Oznacza to, że Plutarch rozciągnął pojęcie sprawiedliwości także na relacje ludzi i zwierząt. Jego traktat „O jedzeniu zwierząt” jest prawdziwym wegetariańskim manifestem, w którym autor wzywa do powstrzymania się od jedzenia mięsa i podaje liczne argumenty uzasadniające taki wybór. Powołuje się na autorytet dawnych mędrców Pitagorasa i Empedoklesa, gra na emocjach, plastycznie opisując zabijanie zwierząt, odwołuje się do współczucia, a także – przytaczając argumenty medyczne – do zdrowego egoizmu.

Plutarch jako pierwszy zwrócił uwagę na perspektywę samych zwierząt, dosłownie próbując się wczuć w ich sytuację. Jako filozof wie, że zadawanie czującym istotom bólu jest złe. Uważa, że hodowanie zwierząt na ubój wynika z ludzkiej próżności i nie jest rzeczywistą koniecznością. Wskazuje, że jego argumentacja jest oparta na wiedzy, a nie wierze, dlatego każdy na podstawie prostej obserwacji może potwierdzić przekonanie co do rozumności zwierząt i dokonać wyboru, czy chce postępować etycznie, czy kierować się utartym – chociaż błędnym – zwyczajem. Trzeba przyznać, że jest to bardzo nowatorskie podejście, które pozostaje nadal aktualne i nieoczywiste dla większości populacji.

Dla przekonania osób o zacięciu religijnym Plutarch (wyprzedzając Pascala) formułuje metafizyczny zakład dotyczący reinkarnacji. Nie mając pewności, czy ludzkie dusze przebywają w ciałach zwierząt, korzystniej jest nie zabijać, bo jest to większą moralną stratą niż ewentualny zysk w postaci najedzenia się do syta, zwłaszcza że cel ten można osiągnąć, bazując na diecie bezmięsnej. Wpisując natomiast relacje ludzi i zwierząt w uniwersalny kontekst, Plutarch pyta „Niezależnie od tego wszystkiego, czyż niejedzenie mięsa nie wydaje się wspaniałym sposobem ćwiczenia w sobie dobroci? Jakże bowiem mógłby skrzywdzić człowieka ktoś, kto jest tak łagodnie usposobiony do stworzeń innych i niepodobnych?” (tłum. D. Miszczyński, „Wegetarianizm orfików i pitagorejczyków oraz jego możliwe przyczyny na podstawie wybranych źródeł literackich”, Kraków 2015).

Jedynym systematycznym starożytnym traktatem o wegetarianizmie, który przetrwał do naszych czasów jest powstały w III w. n.e. „De abstinentia” Porfiriusza z Tyru, neoplatończyka i ucznia Plotyna. Jest to nieocenione źródło wiedzy o praktykach żywieniowych m.in. pitagorejczyków, ale i mieszkających w Indiach braminów czy żyjących w Palestynie esseńczyków. Porfiriusz, zwany także Starcem Tyryjskim, jak rasowy starożytny erudyta prezentuje w swoim dziele także wcześniejszy dyskurs na temat wegetarianizmu, umożliwiając czytelnikom dostęp do myśli zarówno zwolenników, jak i przeciwników etycznego stosunku do zwierząt. Stoi przy tym obok Plutarcha w gronie myślicieli, którzy zakaz zabijania zwierząt motywują etyką, bazując na przekonaniu, że są one istotami obdarzonymi rozumem i mają taką samą duszę jak ludzie. Tak jak nie mamy moralnego prawa do zabijania ludzi, tak nie mamy go w odniesieniu do zwierząt. Możemy zatem uznać Porfiriusza za zwolennika upodmiotowienia zwierząt i poszanowania ich praw na czele z prawem do życia.

Świadomy wyjątkowości swego podejścia do zwierząt i ich praw filozof z Tyru co prawda adresuje swój traktat do innych filozofów, ale bezkompromisowo stwierdza wprost – „Zwierzęta, zarówno te oswojone, jak i dzikie, są naszym przyrodnim rodzeństwem” („O wegetarianizmie”, tłum. E. Osek, Warszawa 2018).
Wypada stwierdzić, że uznanie podmiotowości zwierząt nawet na początku trzeciego tysiąclecia nie jest tak powszechne, jak należałoby oczekiwać. Pewną nadzieję niesie jednak fakt, że obecnie poszanowanie praw zwierząt oraz wynikające z niego ludzkie wybory nie są już tak wyjątkowe jak za czasów Plutarcha czy Porfiriusza i wykraczają poza wąski krąg etyków i filozofów.

Zainteresowanych pogłębieniem wiedzy i sięgnięciem do źródeł polecamy publikacje Damiana Miszczyńskiego z Instytutu Filologii Klasycznej Uniwersytetu Jagiellońskiego, w szczególności powstałą w ramach projektu badawczego dotyczącego antycznych korzeni wegetarianizmu, obejmującą także polskie tłumaczenia „O jedzeniu mięsa” Plutarcha z Cheronei i „O wstrzemięźliwości od jedzenia zwierząt” Porfiriusza z Tyru. Publikacja ukazała się w czasopiśmie naukowym „Kronos” i jako efekt ministerialnego grantu jest dostępna na zasadzie wolnej licencji w internecie (portal academia.edu), a także w czytelni Biblioteki Narodowej. Równolegle opracowano inny przekład traktatu Porfiriusza z Tyru, wydany w 2018 roku pod tytułem „O wegetarianizmie”, autorstwa prof. Ewy Osek z Katedry Filologii Greckiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Bardzo dziękuję Panu Damianowi Miszczyńskiemu, z którego publikacji korzystałam, za konsultacje i wszelkie wskazówki poprzedzające napisanie tego artykułu.

  • Tekst: Joanna Sakowicz
  • Tekst ukazał się w numerze 2/2020 Magazynu VEGE
Featured
Fiakrzy z Morskiego Oka skazani za znęcanie nad końmi Czy państwo poradzi sobie z ratowaniem zwierząt? 10. Urodziny Vege Kto się boi wegeburgera? [VEGE premium] Nowe wegańskie "ryby" i "owoce morza". UK roślinnieje Izrael przeciwko futrom

Fiakrzy z Morskiego Oka skazani za znęcanie nad końmi

To pierwszy taki wyrok w sprawie koni z Morskiego Oka. 2 mężczyzn zostało prawomocnie skazanych za z…

czytaj więcej

Czy państwo poradzi sobie z ratowaniem zwierząt?

Te zwierzęta umarłyby w męczarniach gdyby nie pomoc organizacji. Czy państwowa służba będzie w stani…

czytaj więcej

10. Urodziny Vege

Magazyn Vege kończy 10 lat!
Z tej okazji przygotowaliśmy dla Was mnóstwo atrakcji!
[Pobierz darmow…

czytaj więcej

Kto się boi wegeburgera? [VEGE premium]

Jedliście ostatnio wegańskiego burgera? A może pasztet z ciecierzycy? Pijecie rano kawę z mlekiem so…

czytaj więcej

Nowe wegańskie "ryby" i "owoce morza". UK roślinnieje

Firma Vegan Finest Foods ogłosiła stworzenie nowej linii pod marką Vegan ZeaStar.

Od początku paź…

czytaj więcej

Izrael przeciwko futrom

Wykorzystywanie futer i skór w modzie jest niemoralne – mówi izraelska minister ochrony środowiska.

czytaj więcej
Facebook