Dzikie zwierzęta wśród nas – relacja

Redakcja Vege
Grudzień01/ 2017

To temat zupełnie obcy części naszych aktywistów – zwłaszcza tych, którzy troszczą się głównie o zwierzęta towarzyszące czy pracujące. Sprzeciwiamy się myślistwu jako rozrywce, hodowli zwierząt na futra, ale tak naprawdę większość z nas nie miała do tej pory okazji zadać sobie pytań, jak możemy przysłużyć się dla lepszego dobrostanu lisa, niedźwiedzia, wilka? Jak chronić zwierzęta mieszkające w miastach?
tekst: Weronika Książek, zdjęcia: stowarzyszenie Aniwel
Konferencja Dzikie zwierzęta wśród nas, zorganizowana 25 listopada przez Stowarzyszenie Aniwel, udzieliła odpowiedzi na te i na wiele więcej pytań. Zaproszeni prelegenci to merytoryczni eksperci – zarówno teoretycy i badacze, jak i praktycy, ratujący zwierzęta w ośrodkach rehabilitacji, pomagający im wrócić do dzikiego świata.
Wielkie wrażenie zrobił na mnie wykład doktor Dominiki Dzwonkowskiej z Instytutu Zrównoważonego Rozwoju i Etyki Środowiskowej. Poruszył bowiem kwestie, nad którymi nigdy nie przyszło mi do głowy zastanawiać się inaczej niż z „człowieczej” perspektywy. Dość łatwo wyznaczyć granicę etycznego i moralnego traktowania w przypadku zwierząt gospodarskich czy towarzyszących, ale aby zrozumieć, czym jest dobro dla zwierząt dzikich, musimy całkowicie porzucić optykę antropocentryczną na rzecz biocentrycznej i uznać, że dobrem będzie np. pozwolenie na przetrwanie całego gatunku. Brzmi to jak oczywistość, ale tylko do momentu, w którym postawimy sobie pytanie na przykład o wartość życia konkretnego zwierzęcia, którego ratowanie może stanowić szkodę dla całej populacji. Kiedy np. w fotopułapce widzimy chorego wilka, który słania się na łapach, czy mamy interweniować i jeszcze bardziej poszerzać nasz wpływ na przyrodę? Co z odstrzałami sanitarnymi zwierząt?
Nie ma jednej odpowiedzi, a antropocentryczna perspektywa zawsze będzie wygrywać z biocentryczną.

Człowiek szuka w zwierzętach czegoś „na swój własny obraz i podobieństwo”, nadaje im swoje cechy, dzięki czemu czuje, że lepiej rozumie ich potrzeby. To często okazuje się złudne i przyczynia się do tworzenia stereotypów.

W ramach konsensusu przyjęło się, że człowiek wkracza w naturę jedynie wtedy, gdy dzikie zwierzę ucierpiało w wyniku jego działalności – w wypadku samochodowym czy w starciu z szybą, ogrodzeniem itp.
Tymczasem również – jak udowadniał choćby bloger Animalus (Maciej Bielak) – człowiek XXI w. traktuje dzikie zwierzęta jak egzotyczne maskotki. To nigdy nie zdaje egzaminu – miliony lat ewolucji nie mogą się mylić. Gatunki nieudomowione w niewoli nie staną się towarzyszami. Pewne jest, że będą cierpieć, gdy ich podstawowe potrzeby gatunkowe nie zostaną zaspokojone.
Doskonale wiedzą to założyciele i pracownicy ośrodków rehabilitacji dzikich zwierząt; na konferencji omówiliśmy sukcesy i wyzwania rehabilitacji wilków, ptaków, a także malutkich zwierząt leśnych (jeży, wiewiórek, nietoperzy). W każdym przypadku pojawiał się wątek odpowiedzialności za zwierzę, „oswojenia”, wytworzonej więzi, trudnego rozstania oraz pokusy, aby zatrzymać przy sobie dzikiego podopiecznego.
Nie sposób streścić w kilku słowach całego wydarzenia tak, aby każdemu z prelegentów poświęcić tyle samo uwagi. Głos dostały autorytety cenione w środowisku obrońców praw zwierząt, jak prof. Andrzej Elżanowski, wspomniany już bloger Animalus, prof. Wojciech Pisula, Robert Mysłajek.
Wypada wspomnieć również słowo o uczestnikach konferencji. Spośród osób, z którymi udało mi się nawiązać kontakt, byli lekarze weterynarii bądź studenci tego kierunku, biotechnolodzy, a także założyciele ośrodków rehabilitacji dzikich zwierząt. W kuluarach opowiadali o tym, jak na co dzień wygląda ich praca, z jak wieloma trudnościami, głównie biurokratycznymi, muszą się zmierzyć, co nierzadko odbiera im wiarę w powodzenie całej inicjatywy i złości, bo zamiast skupić się na zwierzętach, muszą koncentrować się na przygotowywaniu różnych rozliczeń i formularzy.
Udział w konferencji z pewnością wniósł dużo do świadomości osób, które z nieudomowionymi zwierzętami żyją w jednym mieście – po sąsiedzku – i dotychczas (tak jak ja) nie zdawali sobie sprawy z tego, jak można pomóc tym zagubionym w miejskiej dżungli, a czego pod żadnym pozorem nie robić. Niech nas nie zmyli samotne pisklę sowy niewykazujące aktywności! Jej rodzice z pewnością przebywają gdzieś w pobliżu, ona sama zaś poprzez pozorną bezczynność usiłuje nie wabić drapieżników.
To jedno z najbardziej merytorycznych i doskonale przygotowanych wydarzeń prozwierzęcych, w których udało mi się uczestniczyć. Problemy dzikich zwierząt to kwestia tak złożona, że nieraz aktywni działacze organizacji ekologicznych łapią się na tym, że właściwie nie próbowali wcześniej ich zgłębić. W każdej chwili możemy zostać włączeni mimochodem w świat przyrody, choćby poprzez gniazdo uwite znienacka na naszym balkonie. Warto wiedzieć, jak pomóc pisklęciu, które zostanie tam samo, gdy rodzice i rodzeństwo odfruną w nieznane. Dzikie zwierzęta są wśród nas. Zwróćmy na nie uwagę, zainteresujmy się ich potrzebami. To może być początek pięknej przyjaźni.

Komentarze

Featured
Kot senior Potencja Komunikacja z psem Regeneracja przeczytasz w numerze 2/2018 Kongres fundacji Bądź - relacja

Kot senior

Problemy seniora, które dotykają kota, można złagodzić. Jak z wiekiem zmieniają się potrzeby i chara…

czytaj więcej

Potencja

Bez względu na to, czy chodzi o przedłużenie rodu czy o przyjemność z bycia we dwoje, kłopoty z pote…

czytaj więcej

Komunikacja z psem

Antropomorfizacja zwierząt sprawia, że często ich zachowanie porównujemy do ludzkiego, przez co błęd…

czytaj więcej

Regeneracja

Uprawianie sportu dzięki uwalniającym się endorfinom może nam przynieść wiele radości. Stajemy się z…

czytaj więcej

przeczytasz w numerze 2/2018

Lutowy numer magazynu VEGE już jest w drodze do kiosków w całej Polsce. Nie możesz się doczekać, aż …

czytaj więcej

Kongres fundacji Bądź - relacja

Z wiedzy wyniesionej z Kongresu Medycyny Integralnej skorzystają zarówno pacjenci onkologiczni, cier…

czytaj więcej
Facebook
Facebook By Weblizar Powered By Weblizar