[wppb-login]

Berlin – miasto, które kocha jednoślady

admin
Październik22/ 2013

BerlinZ Polski mamy do niego naprawdę blisko i aż szkoda nie odwiedzić miasta, które ma tyle do zaoferowania. Berlin kusi atmosferą, sztuką ulicy i wyjątkowymi restauracjami wegetariańskimi.

Pierwsza rzecz, która przychodzi mi na myśl, gdy słyszę nazwę tego miasta, to spokój. To miasto żyje w swoim nieśpiesznym tempie. Mieszkańcy Berlina wydają się być kompletnie zrelaksowani, nigdzie nie gonią i dają to odczuć wszystkim dookoła.

To wcale nie oznacza, że jest tam nudno! Życie w parkach wygląda jak w sielance ? ludzie rozkładają się na trawie, wszyscy piją tamtejsze pyszne napoje (dostępne na każdym kroku), rozmawiają, ktoś bawi się z psem, ktoś inny uczy się machać ogniami itd. Błogie lenistwo i relaks.

Berlin1Najlepszym dopełnieniem tego obrazu są wszechobecne rowery, którymi można wszędzie wjechać bez ryzyka bycia otrąbionym i obrzuconym obraźliwymi epitetami. Za to Berlin zdobył w dużej mierze moje serce. To miasto po prostu kocha jednoślady. Rowerzysta może się tam czuć bezpiecznie, spokojnie jadąc po pasie przeznaczonym dla rowerów i ze światłami przeznaczonymi specjalnie dla niego.

  • Sztuka ulicy

Kolejny plus tego miejsca sztuka, a raczej street art, bo można go tam ujrzeć na każdym kroku. Praktycznie całe miasto jest ?kolorowe? – rzeczy ładne i mniej ładne, ogromne murale zdobiące całe ściany czy malutkie wlepki porozklejane we wszelkich możliwych miejscach. Berlin po prostu żyje sztuką, głównie sztuką ulicy. Trzeba się dobrze rozglądać, bo czasem można przegapić naprawdę dobre prace, które kryją się np. w rogu drzwi starej kamienicy.

  • Kolorowe irokezy

Niemcy to kraj, w którym squatów jest pod dostatkiem. W Berlinie należy ich szukać w dzielnicy Friedrichshain. Nikt z osobami squatującymi nie walczy, nikt ich nie wygania. Są traktowani jak integralna część tego miasta. Ulicami co chwila przemykają kolorowe irokezy, glany, tatuaże i inne elementy szeroko pojętej kultury alternatywnej. Nikogo nie dziwią ludzie wyglądający inaczej niż przeciętny, szary człowiek. Zresztą w wyżej wspomnianej dzielnicy można napotkać szczególnie często miejsca alternatywne (słowo, którego bardzo nie lubię, ale lepszego odpowiednika nie ma). berlin2Niesamowicie urokliwe są też najróżniejsze małe sklepy, które oferują unikatowe rzeczy ? od winylowych figurek po akcesoria do kuchni. Wielbiciele mody też znajdą tam coś dla siebie, bo butiki w Berlinie otworzyło wiele firm, których w Polsce nie uświadczymy.

  • Wegański raj

Na początku mojej wegańskiej drogi zastanawiałam się, czemu na Zachodzie zdecydowanie więcej ludzi przechodzi na dietę roślinną. Jeden z powodów okazał się być kompletnie błahy: ludzie mają tam z czego wybierać pośród najróżniejszej maści knajp i sklepów ze zdrową żywnością (nie wspominając o sporym wyborze w najzwyklejszych marketach). Wystarczy wejść na HappyCow.net (wirtualny przewodnik po restauracjach wegetariańskich na całym świecie – przyp. red.) i sprawdzić ile bezmięsnych lokali oferuje Berlin. Nawet w zwykłych restauracjach można bardzo często znaleźć wegańskie opcje (Zeus Pide & Pizza ? polecam!). Wiele z nich skupionych jest w okolicach Kreuzberg’a i Friedrichshain, ale naprawdę warto sprawdzić całe miasto przed wyjazdem, bo niektóre miejsca serwujące pyszności ulokowały się trochę dalej. Każdy znajdzie coś dla siebie ? fast foody, pizzerie, lodziarnie, cukiernie itd. Na każdym kroku spotykamy nowy lokal, który ma do zaoferowania coś kompletnie innego niż poprzedni. Na pewno nie można narzekać na brak różnorodności. Burgery są tam przepyszne, a ciasta wyglądają po prostu jak z bajki. Godnym polecenia jest w 100 proc. wegański market połączony z restauracją ? Veganz. Weganie mogą się tu czuć jak dzieci w sklepie z zabawkami. Półki uginają się od pyszności różnych maści, lodówki wypełnione są lodami, serami i wszystkim, czego dusza zapragnie. Berlin po prostu kulinarnie rozpieszcza i ciężko nie przejeść tam dużych pieniędzy.

Do Berlina trzeba pojechać i przekonać się na własnej skórze o wyjątkowości tego miejsca. Zgubić się parę razy pośród kolorowych witryn, żeby zaraz odnaleźć nowe, ciekawsze miejsce, zrelaksować się w miejskim parku czy zjeść w nowej wegańskiej restauracji. A przede wszystkim chłonąć klimat tego miasta. Bo jest wyjątkowe!

Autorka: Katarzyna Ambroziak

 

Tagi: ,
Featured
Fiakrzy z Morskiego Oka skazani za znęcanie nad końmi Czy państwo poradzi sobie z ratowaniem zwierząt? 10. Urodziny Vege Kto się boi wegeburgera? [VEGE premium] Nowe wegańskie "ryby" i "owoce morza". UK roślinnieje Izrael przeciwko futrom

Fiakrzy z Morskiego Oka skazani za znęcanie nad końmi

To pierwszy taki wyrok w sprawie koni z Morskiego Oka. 2 mężczyzn zostało prawomocnie skazanych za z…

czytaj więcej

Czy państwo poradzi sobie z ratowaniem zwierząt?

Te zwierzęta umarłyby w męczarniach gdyby nie pomoc organizacji. Czy państwowa służba będzie w stani…

czytaj więcej

10. Urodziny Vege

Magazyn Vege kończy 10 lat!
Z tej okazji przygotowaliśmy dla Was mnóstwo atrakcji!
[Pobierz darmow…

czytaj więcej

Kto się boi wegeburgera? [VEGE premium]

Jedliście ostatnio wegańskiego burgera? A może pasztet z ciecierzycy? Pijecie rano kawę z mlekiem so…

czytaj więcej

Nowe wegańskie "ryby" i "owoce morza". UK roślinnieje

Firma Vegan Finest Foods ogłosiła stworzenie nowej linii pod marką Vegan ZeaStar.

Od początku paź…

czytaj więcej

Izrael przeciwko futrom

Wykorzystywanie futer i skór w modzie jest niemoralne – mówi izraelska minister ochrony środowiska.

czytaj więcej
Facebook
none