Kto chciałby się urodzić jako świnia w hodowli przemysłowej, ręka w górę! Nie ma chętnych? Czyżbyście już odwiedzili warszawski escape room „Świński Los”?
Od 16 maja 2025 r. na warszawskich Kabatach na pasjonatów i pasjonatki escape roomów czeka oryginalna atrakcja. Nie jest to pierwszy społeczno-edukacyjny pokój z zagadkami w naszym kraju, ale pierwszy, który podejmuje temat masowej eksploatacji zwierząt w hodowli przemysłowej. Bohaterką przygody stworzonej przez Fundację Viva! oraz firmy LockMe, Mysterious Room Pokoje Zagadek i My Cuda Robimy została świnia.
Na początku była Rozalka
Kiedy do Fundacji Viva! zgłosiła się firma LockMe z propozycją zrobienia escape roomu edukacyjnego o tematyce prozwierzęcej, nie było większych wątpliwości, że ta gra powinna dotyczyć świń. Ich status jest szczególnie podły: począwszy na odbierającym im godność języku („ty świnio” jako najgorsza obelga, „zrobić komuś świństwo”, „brudny jak świnia” czy „co za chlew”), poprzez ogromne cierpienie, jakie zadaje się im w hodowli przemysłowej, na zabijaniu ich i zjadaniu skończywszy. Czasem jednak jakieś kółeczko w tej wielkiej machinie śmierci, jaką jest branża mięsna, zakręci się nieco inaczej, niż w założeniu powinno. Tak było w przypadku świni Rozalki, której udało się uciec z transportu do rzeźni, dzięki czemu uniknęła losu swoich braci i sióstr. Trafiła do wielogatunkowego azylu – Schroniska w Korabiewicach, gdzie w spokoju, otoczona miłością i troską, dożyła swoich dni. Ona i inne korabiewickie świnie nauczyły swoich ludzi bardzo wiele na temat swojego gatunku.
Świnie lubią, kiedy się je głaszcze po oczach. Chuchają, żeby sobie dodać otuchy. Potrafią się bawić i dokazywać jak psy. Jak się niedawno dowiedziałam, mają więcej kubków smakowych niż człowiek i uwielbiają wypróbowywać nowe rodzaje jedzenia. Tym smutniej robi się na sercu, kiedy pomyślimy, że w przemysłowej świniarni przez całe swoje krótkie życie są karmione szarawą, pozbawioną smaku papką. Rozalka już jakiś czas temu pobiegła za tęczowy most, ale w Schronisku w Korabiewicach nadal żyje kilka świń. Dużo więcej można ich spotkać w świńskich azylach, takich jak Gieniutkowo czy Chrumkowo. Jeśli chcecie zobaczyć, jak funkcjonują te zwierzęta, kiedy nikt ich nie krzywdzi, odwiedźcie któreś z tych miejsc. Wszystkie te świnie, z Rozalką na czele, są duchowymi patronami i matronkami warszawskiego escape roomu.

Nie liczcie na wiadra krwi
Jeśli chcielibyśmy po prostu opowiedzieć prawdę, to powstałby najbrutalniejszy escape room w historii tej rozrywki, wypełniony wiadrami krwi i ekskrementów oraz widokami, które przekraczają możliwości przyjęcia okrucieństwa u przeciętnego człowieka. Było oczywiste, że nie możemy pójść tą drogą, przede wszystkim dlatego, że zależy nam, aby ludzie chcieli odwiedzać ten escape room i płacić za wstęp. Kosztuje on 180 zł dla grup dwu-, czteroosobowych, z czego 50 zł trafia do podopiecznych zamieszkujących Schronisko w Korabiewicach.
Od czego jednak są na tym świecie eksperci? My Cuda Robimy to kreatywna pracownia z Łodzi, która do realizacji wyzwania oddelegowała Barbarę (wizja artystyczna) i Adama (realizacja techniczna). Na początku maja ekipa Fundacji Viva! testowała ich propozycję. Byłam wśród testerów. Przybyłam wcielać się w transportowane do rzeźni świnie wraz z fundacyjną koleżanką Kasią i dwiema zaprzyjaźnionymi artystkami – Elwirą Sztetner i Edytą Kranc.
– Escape room „Świński los” wzbudził we mnie silne emocje. Sugestywne odwzorowanie realiów hodowli przemysłowej i szczegółowa scenografia na długo pozostaną w mojej pamięci. Mam nadzieję, że ta gra dostarczy uczestnikom nie tylko intensywnych wrażeń, ale przede wszystkim uwrażliwi ich na los zwierząt, które są do nas tak podobne – podsumowała swoje doświadczenie Edyta.
A co ja sama mogę powiedzieć? Niewiele, bo nie chcę Wam psuć wizyty, więc będą same ogólniki. Ale jeśli liczycie na wiadra krwi, to na próżno. Sama nie miałam pojęcia, jak ugryźć ten temat bez okrucieństwa, ale kiedy zobaczyłam, co stworzyli Barbara z Adamem, zrozumiałam, dlaczego prowadzą taką działalność. Pierwsze skojarzenia, jakie miałam: finalny produkt jest subtelny, piękny i bardzo wymowny.
Czy escape room coś zmieni?
Pokoje są w sumie trzy, a przejście całości zajmuje ok. 40 min. Nie znajdziecie tu klasycznych zagadek logiczno-matematycznych, za to sporo jest tych na skojarzenia, spostrzegawczość i… współpracę. To ostatnie jest szczególnie istotne w kontekście tematu, jaki poruszamy: żeby zakończyć globalną gehennę świń, potrzebujemy radykalnej przebudowy światowych systemów społeczno-politycznych, a ta z kolei się nie wydarzy, jeśli nie będziemy działać kolektywnie.


Czy jednak jeden escape room jest w stanie wywołać taką zmianę? To bardzo częste pytanie, jakie w tym kontekście zadają przedstawiciele mediów. Nie, nie jest. Natomiast samo pytanie jest świetnym pretekstem, żeby zacząć mówić o wszystkim, co prozwierzęcy aktywiści i aktywistki robią na rzecz tej zmiany. O edukacji na temat diety roślinnej, która w porównaniu ze współczesnym, standardowym sposobem żywienia ma same zalety. O wszystkich protestach, demonstracjach, lobbingu politycznym, postępowaniach sądowych. O mięsie z laboratorium, które jak dotąd nie stało się drogą na skróty do świata wolnego od krzywdzenia zwierząt, ale wciąż nie tracimy nadziei.
Synergia tych działań przekłada się na widoczne, maleńkie rezultaty. Trochę większy odsetek społeczeństwa zaczyna ograniczać spożycie mięsa. W prawie pojawiają się zapisy, które nakazują dać tzw. zwierzętom gospodarskim trochę więcej przestrzeni życiowej czy zabraniają transportować je na bardzo duże odległości. W politykach miejskich znajduje się miejsce na elementy edukacji żywieniowej zawierające promocję diety roślinnej. Kolejni oprawcy zwierząt kończą z wyrokami. Tak niewiele, a jednak wiele.
Sam escape room może nawrócić kogoś na dietę bezmięsną. U kilku osób zwiększy wrażliwość, u kilkunastu wywoła refleksje, kilkadziesiąt poczuje, że chyba ma nieczyste sumienie. Jedni to wyprą i będą żyć jak dotąd, inni zmienią swoją dietę. Może ktoś zostanie aktywistą prozwierzęcym? Zobaczymy. Nie tracimy nadziei.
Pokój „Świński los” mieści się w escape roomie Mysterious Room w Warszawie przy ulicy Mielczarskiego 1/E. Wizytę można rezerwować na stronie lock.me/pl/poland/mazowieckie/warszawa/escape-room/mysterious-room/15290-swinski-los
- Tekst: Jolanta Nabiałek
- Tekst ukazał się w numerze 7-8/2025 Magazynu VEGE

