Pierwszy miesiąc prenumeraty cyfrowej za 5 złzamawiam

Logowanie

Bez psa siedzielibyśmy na kanapie

czerwiec 26 2023

Naszymi rozmówcami są Izabella i Piotr Miklaszewscy z psem Snupkiem: autorzy przygodowo-edukacyjnej powieści komiksowej „Podróże z Pazurem”. W trakcie licznych podróży autostopowych zaobserwowali zapaść klimatyczno-przyrodniczą świata i społeczne skutki zmian klimatu, więc postanowili przekazywać tę wiedzę innym.

Skąd się wzięła nazwa Waszego bloga „Podróże z Pazurem”?

Iza: Pazur miał połączyć jeżdżenie z naszym psem Snupkiem ze stylem podróżowania na własną rękę, bez luksusów, przewodników, wycieczek zorganizowanych ani większego planu, za to chłonąc świat i realizując po drodze wymagające przedsięwzięcia takie jak wielodniowy trekking czy spanie w namiocie.

W 2010 r. adoptowaliście psa z warszawskiego schroniska. Jak wpłynął na zmianę Waszego trybu życia i sposobu patrzenia na świat?

Piotr: Wszystko, co osiągnęliśmy i kim jesteśmy, zawdzięczamy Snupkowi. To on sprawił, że zaczęliśmy podróżować. W 2010 r. mieliśmy 22 lata, ja studiowałem, Iza skończyła szkołę w Holandii, gdzie spędziła sześć lat i poznała mnóstwo ludzi z innych kultur, jednak ja nie lubiłem podróżować. Kojarzyło mi się to tylko z nadrabianiem zaległości po powrocie i atrakcjami, o których za dwa tygodnie i tak zapomnę. Byliśmy raczej kanapowcami. Wolne wieczory spędzaliśmy, oglądając filmy i chodząc na spacery, ale co najwyżej do pobliskiego parku.

Pies potrzebuje spacerów, a nam nudziły się najbliższe okolice, więc ruszaliśmy poza miasto. Tak zaczęło nam się to podobać, że chcieliśmy więcej. Przypadkiem trafiliśmy na Przemka Skokowskiego, który pojechał autostopem z Gdańska do Indii i trzy tygodnie później sami staliśmy na drodze, łapiąc autostop z celem: Armenia. Tamta podróż w 2014 r. wyrwała nas z bańki europejskich wartości. Chcieliśmy chłonąć i przeżywać więcej…

Od Snupka nauczyliśmy się wielu pozytywnych rzeczy: radości z chwili, świadomości, że czasem warto spowolnić, empatii, podstaw kontaktu i relacji ze światem pozaludzkim. W 2021 r. adoptowaliśmy drugiego psa – sunię Lawę. Ona zapełniła pustkę w naszym trybie życia, o której istnieniu nawet nie wiedzieliśmy wcześniej. Pomimo tego, że traktowała Snupka jako swojego mentora, to ma wiele diametralnie różnych od niego cech charakteru. Dzięki temu mamy mniej nudnych chwil, odkrywamy pewne miejsca i czynności na nowo. Przykładowo on gardził psimi sprawami i zabawkami, ona uwielbia piłeczki i patyki, kopanie w piachu. On boi się wody, ona wcale. Stała się zastrzykiem nowej energii, której i my i Snupek potrzebowaliśmy. Przeżyliśmy tyle, że zwykłe życie w Polsce działało na nas mocno depresyjnie, a jej radość nas ładuje. Snupek znowu biega na spacerach, bo nudziły go zwykłe wyjścia, zwłaszcza w miejsca, które zna, ale gdy Lawa biegnie i eksploruje, on robi to samo. Snupkowi nawet zmniejszył się lęk separacyjny. Jedyna wada to konieczność dźwigania ponad dwa razy większego zapasu jedzenia dla nich (śmiech).

Na jakie kontynenty dotarliście i ile państw zwiedziliście?

Iza: Po powrocie z pierwszej wyprawy w 2014 r. chcieliśmy więcej zrozumieć. Uznaliśmy, że chcemy ruszyć w podróż na rok, a może półtora, do Ameryki Południowej. Zanim do tego doszło, minęły trzy lata – nie tylko dlatego, że biliśmy się z myślami, ale także dlatego, że gdy już podjęliśmy decyzję, musieliśmy zgromadzić oszczędności i zamknąć różne formalne sprawy. Skończyło się na tym, że nasza podróż trwała cztery lata, wróciliśmy dopiero w maju 2021 r. Dotychczas Snupek zwiedził z nami 37 państw na 5 kontynentach (obie Ameryki, Afryka, Azja, Europa), przejechał około 60 tys. kilometrów autostopem.

Wasz blog z podróżniczo-psiego stał się blogiem edukacyjno-aktywistycznym. Jaki cel przyświeca Waszej twórczości?

Piotr: Nieodwracanie oczu, a przede wszystkim niemydlenie ich obserwującym. Przemieszczając się wolno i blisko lokalnych społeczności i ich problemów, przekonaliśmy się, w jak fatalnym stanie jest nasza planeta, że katastrofa ekologiczno-klimatyczna już trwa.
Cel jest jeden: móc spojrzeć sobie samym w twarz w lustrze z godnością. Nie milczymy, nie tylko braliśmy ze świata, ale staramy się uratować to, co sami mieliśmy szczęście zobaczyć i doświadczyć.

Jakie trudności napotykacie na swojej drodze i jak sobie z nimi radzicie?

Piotr: Nie pamiętamy już, jak to jest podróżować bez psa. Nie rozpatrujemy też wielu trudności jako trudności… Zawsze najtrudniej jest zrobić pierwszy krok. Na początku wszystkie niedogodności są wyjątkowo odczuwalne, bo ich nie znamy, pokonujemy po raz pierwszy. Potem stają się powtarzalne, wchodzimy w rytm, doświadczenie robi swoje.

Iza: Oczywiście z psem nie zostaniemy wszędzie wpuszczeni – w niektórych krajach czy miastach nawet do transportu miejskiego, ale w większości codziennych sytuacji nie mamy z tym większych problemów. Miejsce noclegowe czy restaurację znajdujemy bez problemu. Trzeba uważać na upały, bo psy mają o wiele gorszą wydajność schładzania organizmu niż ludzie. Snupek przez wiele lat panicznie bał się wody, co jednak czyni z niego idealnego żeglarza. Samo bycie na łódce dawało mu przyjemność, więc nie mieliśmy wyrzutów sumienia, że ciągniemy go przez ocean, a przy tym mieliśmy pewność, że zrobi wszystko, aby nie wpaść do wody. Uważamy wręcz, że pies nam w podróżowaniu pomaga.

Po pierwsze jego wiecznie uśmiechnięty pyszczek podnosi nasze morale i poprawia humory. Po drugie działa jak magnes na lokalnych mieszkańców. Gdyby nie było Snupka, bylibyśmy tylko kolejnymi turystami, a tak ludzie do nas podchodzą, zagadują, są ciekawi, kim jesteśmy, bo przecież turyści nie podróżują z psami.

Jakie mieliście najciekawsze przygody?

Piotr: Warto zauważyć, że często złe historie przynoszą z czasem dobre rezultaty. Świetnym przykładem będzie opowieść o kapitanie jachtu, z którym spędziliśmy trzy miesiące. Przez pierwsze dwa, gdy mieszkaliśmy na jego jachcie, wydawał się naprawdę w porządku, ale tydzień przed rejsem zaczął się zmieniać, a w trakcie żeglugi okradł nas i oszukał. Jego nieodpowiedzialne działania na środku oceanu mogły kosztować nas życie, bo jacht się topił. Na szczęście dopłynęliśmy do Wysp Zielonego Przylądka i tam, po wielu zwrotach akcji niczym z filmu, nasze drogi się rozeszły, jednak liczba problemów, jakie na nas ściągnął w pewnym momencie sprawiła, że byliśmy blisko porzucenia podróży i powrotu do domu.

Dwa tygodnie później, na tych samych wyspach, poznaliśmy Filipa Sułkowskiego, który swoim 6-metrowym, zbudowanym własnoręcznie jachtem płynął przez ocean. To Filip jest twórcą kreski w naszych komiksach i wtedy powstała idea ich stworzenia. Gdyby nie złe wydarzenia, nie byłoby komiksów, które teraz są naszym oczkiem w głowie, i nie przeżylibyśmy sytuacji, które sprawiły, jak wytrwali teraz jesteśmy.

Jakie są Wasze podróżnicze inspiracje?

Iza: Natura i chęć zobaczenia fenomenów przyrody to były chyba nasze główne motywatory do jeżdżenia dalej. Nigdy nie inspirowały nas konkretne osoby ani ich wyczyny, w sumie poza opowieścią Przemka Skokowskiego o jego podróży autostopem.
Inspirują nas za to opowieści miejscowych, którzy mówią o pewnych mniej popularnych miejscach czy realiach życia w danym kraju, i ludzie, którzy robią coś dobrego, charytatywnego, potrzebnego społeczności. Inspiruje nas też to, jak podróż pomaga zrozumieć i poznać samego siebie.

Do jakich miejsc najchętniej jeździcie?

Piotr: Nasza największa podróż trwała nieprzerwanie cztery lata, a inne też były dłuższe niż dwa tygodnie, więc my nie wybieramy zakątków, do których jedziemy. Wykorzystujemy wszystko to, co przyniesie nam droga. Naszym i Snupka ulubionym miejscem są zdecydowanie góry – im bardziej odludne, tym lepsze. Cudownie wspominamy więc Szwajcarię, gdzie prawie wszędzie można iść z psem, czy Peru, gdzie zdobywaliśmy najwyższe szczyty. Trudno nam zrobić jakaś listę krajów czy miejsc. W każdym są inne skarby – w jednych są to ludzie i ich otwartość, w innych spektakularne widoki, w jeszcze innych jedzenie.

Jakimi środkami transportu najczęściej się poruszacie?

Iza: Wszystkim, czym się da. Głownie autostop, ale w Polsce pociągi. Lubimy jeździć na pace pickupów, jeśli tylko uda nam się tam zrobić wygodne siedzisko, bo jest wtedy mnóstwo miejsca, owiewa nas wiatr i możemy podziwiać całą okolicę. Nie zasłania nam żaden dach ani szyba.

Jak wygląda Wasze żywienie w podróży i jak różni się od tego, co jecie na co dzień?

Piotr: W podróży i teraz w domu jemy lokalnie, czyli to, co oferuje dany kraj i region. Nasze posiłki to najczęściej potrawki z gotowanych warzyw w różnych sosach. W podróży rzadko sobie gotowaliśmy, w zasadzie tylko w górach i gdy ugrzęźliśmy w pandemii w jednym miejscu na długie miesiące. Najczęściej stołowaliśmy się w małych restauracjach czy straganach na ulicy i szukaliśmy czegoś, co nie ma mięsa, a jeśli się udawało, to też bez sera. W wielu krajach Ameryki Łacińskiej fasola występuje w dziesiątkach różnych odmian i to był najczęstszy dodatek do innych warzyw i smażonego banana. Nasz najlepszy odkryty skarb to naleśniki ze skrobi juki/manioku – czyli tapioki.

Nigdy też nie wyrzucamy jedzenia, bo widzieliśmy ludzi, którzy głodowali, i znamy środowiskową cenę produkcji i transportu żywności.

Co Was uszczęśliwia podczas podróży?

Piotr: Wolność od wszystkich bezsensownych zmartwień szarego życia w „cywilizowanym” świecie. Druga rzecz to możliwość rozwijania siebie, stawania się silniejszym, pokonywania swoich słabości, lęków i oporów.

A czy jest coś, co chcielibyście zmienić?

Iza: Ciężar plecaków. I żeby ludzie pozostawiali po sobie czyste ubikacje, szanowali rzeczy i miejsca publiczne jak swoje prywatne.

Jesteście związani z ruchami aktywistyczno-naukowymi. Czym się w nich zajmujecie?

Iza: Podczas podróży, tworzenia komiksów i jeżdżeniu po całej Polsce z prelekcjami, a także dzięki działalności internetowej poznaliśmy tysiące ludzi. Przekonaliśmy się, jak czasem łatwo można stworzyć coś wielkiego, a przynajmniej dobrego w idei, i poznać ze sobą ludzi, którzy się nawzajem potrzebują, uzupełniają, ale z jakichś powodów nie wpadli jeszcze na siebie. Podsuwamy zatem te kontakty, pomysły i w miarę możliwości dołączamy do bezpośrednich działań. Jest nam jednak dość trudno angażować się mocniej, bo my sami, jako Podróże z Pazurem, jesteśmy niemal jak jakaś organizacja czy instytucja, i do tego ciągle w rozjazdach.

Piotr: Dlatego skupiamy się na byciu ambasadorami ruchów, z którymi współpracujemy, a przede wszystkich ich idei. Wspominamy o nich w naszych wystąpieniach. W ramach działalności w Rodzicach dla Klimatu jesteśmy też bardzo mocno zaangażowani w organizację pracy

Gniazda – Centrum Aktywizmu Klimatycznego w Warszawie, czyli jak my sami to nazywamy – pierwszego w Polsce domu kultury poświęconego klimatowi i przyrodzie.

Gdzie i w jaki sposób edukujecie ludzi?

Piotr: Obecnie każde nasze wystąpienie na festiwalu podróżniczym, targach książki, w bibliotekach czy domach kultury, niezależnie od tematu przewodniego, jest pełne wtrąceń o zapaści klimatycznej i przyrodniczej świata oraz zjawisku hiperkonsumpcjonizmu. Największą działalność prowadzimy w szkołach. Podczas tych spotkań poza motywowaniem do spędzania życia aktywnie – w rzeczywistości, a nie w świecie wirtualnym – uczymy także szacunku i empatii do wszystkich zwierząt, a nie tylko psów, mówimy o kryzysie klimatycznym oraz o powiązaniach naszych codziennych decyzji z tym stanem.

Na podstawie Waszych doświadczeń i przeżyć tworzycie komiksy. Gdzie można je kupić?

Iza: Świetnie się czujemy, gdy dostajemy wiadomości od rodziców, że nasz komiks jest ulubioną książką ich dziecka albo pierwszą, którą same z radością przeczytało, a także kiedy przyznają, jak sami wiele się dowiedzieli i zaskoczył ich niepozorny z wierzchu komiks – forma, która w polskim społeczeństwie nie jest zbyt popularna, czasem wręcz budząca mało przychylne skojarzenia. Dlatego często nazywamy nasze komiksy powieściami graficznymi. Można je kupić w wielu księgarniach internetowych i stacjonarnych, wystarczy poszukać komiks „Podróże z Pazurem”. Na razie dostępne są trzy części: „Historia łapą pisana”, „Kalima nosi piaski Sahary” i „W objęciach Pasatów”.

Z jakich ekologicznych rozwiązań korzystacie w czasie podróży?

Piotr: Filtr wody. Przez cztery lata podróży kupiliśmy sobie tylko ok. 30 plastikowych butelek wody pitnej. Mydła i kosmetyki o organicznym składzie, w tym maść cynkowa z domieszką kakao na twarz, by zastąpić kremy przeciwsłoneczne z syntetycznymi składnikami, które są toksyczne dla organizmów wodnych. Akumulatorki zamiast baterii. Pojemniki na jedzenie. Podróżowanie transportem lądowym i niepędzenie za atrakcjami, czyli lepiej zostać w jednym rejonie dłużej i poznać prawdziwe życie ludzi tam, niż w tydzień zjechać cały kraj.

Myślę, że samo podróżowanie nauczyło nas ekologii – pokazało nam, jak niewiele rzeczy wystarczy nam do szczęścia.

Jakie macie plany na najbliższą przyszłość?

Iza: Chcielibyśmy wrócić do podróżowania, znowu rzucić wszystko i być wolnymi, ale już nie pozwala nam na to sumienie. Chcemy działać, bo źle byśmy się czuli z wiedzą o tym, że świat zmierza do zapaści, a my tylko czerpiemy z jego zasobów. Na pewno wyjedziemy jeszcze na dłużej, bo kusi nas powrót do Ameryki Południowej, ale z drugiej strony są też kierunki, gdzie nas nie było, czyli tak naprawdę większość świata… Dopóki Snupek żyje, naszym celem będzie Szwajcaria – nasz górski raj – albo Dolomity, w których o dziwo jeszcze nie byliśmy, tak jak w Rumunii. A może powrót do Turcji i Maroka, bo uwielbiamy te kraje. Z Lawą chcielibyśmy zdobyć jakiś szczyt powyżej 6000 m, ze Snupkiem się nie udało.

Piotr: Poza tym chcemy kontynuować edukację w szkołach, uwielbiamy to. Pomimo przeprowadzenia już blisko 200 lekcji nie czujemy się wypaleni. Marzy nam się, abyśmy mogli być tylko uatrakcyjnieniem edukacji klimatycznej w szkołach, a nie jednymi z nielicznych, którzy próbują, by była jakkolwiek. Kolejne marzenie, by nasze komiksy zostały włączone do kanonu lektur szkolnych. No i największe to stworzenie gry komputerowej z takim samym wydźwiękiem jak komiksy, czyli mocna edukacja, ale z oprawą czyniącą odbiór przyjemnym i atrakcyjnym.

Jest jeszcze jedno: móc przed śmiercią zobaczyć świat wolny od bezsensownego cierpienia.

  • Rozmawiała: Sandra Marciniak
  • Zdjęcia: Podróże z pazurem
  • Tekst ukazał się w numerze 7-8/2023 Magazynu VEGE

 

WSPIERAM10 zł WSPIERAM25 zł WSPIERAM50 zł