Choć zając to jedno z najbardziej rozpowszechnionych zwierząt na świecie, coraz rzadziej mamy okazję zobaczyć go na żywo. Na pewno nie unikniemy spotkania z nim w wielu mitach i porzekadłach, bo od setek lat zając jest obecny w kulturze.
Zdarza nam się „puszczać zajączki” lusterkiem albo szkiełkiem od zegarka, czasami potykamy się i „łapiemy zająca”, a gdy wolimy, żeby nie zauważono naszej obecności, „siedzimy jak zając pod miedzą”. Mimo że zające to jedne z najbardziej rozpowszechnionych zwierząt na świecie, to coraz rzadziej mamy okazję spotkać je na żywo.
Zając jest bohaterem dziecięcej wyobraźni i postacią silnie obecną w popkulturze. Jednocześnie niektórzy uważają go za niereformowalnego szkodnika i z tego powodu prześladują. Pojawia się w wielu powiedzeniach, od starożytności przypisuje mu się różne cechy i zachowania – np. seksualną rozwiązłość, fałsz i niestałość, ale też dobroduszność, czujność i skłonność do kontemplacji. Warto przyjrzeć się legendom i przesądom na temat zająca i ustalić, ile jest prawdy w przekonaniu, że to najbardziej tchórzliwy przedstawiciel fauny albo skąd wzięło się określenie „marcowy zając”. Spróbujmy zatem skonfrontować niektóre zajęcze mity z faktami z życia statystycznego długouchego filipa – tak bowiem określano niegdyś zająca i to właśnie o niego chodzi w powiedzeniu „wyrwać się jak filip z konopi”.

Zajęczy rodowód
Dla porządku warto wyjaśnić, że zające należą do rzędu zajęczaków i rodziny zającowatych. Sklasyfikowano ich około 60 gatunków, z czego w Polsce żyją zając szarak (Lepus europaeus) i zając bielak (Lepus timidus). Większy i powszechniejszy szarak mierzy 55–68 cm, do czego należy doliczyć 7,5–14 cm ogona, waży zaś 3,5–5 kg. Jego futro, jak wskazuje nazwa gatunku, ma szarobrązowy ochronny kolor upodabniający go do podłoża, w zimie staje się jaśniejsze i gęstsze niż w lecie. Zając bielak jest nieco mniejszy od szarego brata i na zimę zmienia letnie cętkowane, brązowoszare futro na całkowicie białe.
Szarak lubi otwarte łąkowe tereny, bielak wybiera duże lasy o gęstych zaroślach, które zapewniają mu schronienie. Co nieczęste wśród ssaków, samice są większe od samców.
Bliskimi kuzynami zajęcy są króliki, od których różnią się rozmiarem (zające są zazwyczaj większe, mają dłuższe kończyny i uszy), ale różnice często trudno uchwycić i dlatego te zwierzęta są ze sobą mylone. Istotną różnicą jest ich pomysł na lokum – zając, w przeciwieństwie do królika, nie kopie nor i wykorzystuje jako legowisko płytkie zagłębienia terenu z udeptaną trawą.
Marcowe parkoty
Od czasów starożytnych zającom przypisywano ponadprzeciętną płodność. Starożytni Grecy wierzyli, że gatunek ten ma tak wielu wrogów, że utrzymuje się przy życiu tylko dzięki niezwykłej umiejętności rozmnażania się. Herodot podawał, że jest to jedyne zwierzę, którego samica jeszcze przed wydaniem potomstwa ponownie zachodzi w ciążę. Z racji swej płodności zając był łączony z bóstwami miłości i przedstawiany jako atrybut Afrodyty lub w towarzystwie Erosa.

Konsekwencją zajęczej płodności w kulturze chrześcijańskiej było uznanie tego zwierzęcia za zmysłowego rozpustnika (dlatego biały zając pod stopą Marii był symbolem zwycięstwa czystości nad pokusami ciała), ale jednocześnie – nieświadomie podążając tropem tradycji datującej się od czasów starożytnego Egiptu – zaczęto go łączyć z wiosną i odradzaniem się życia, a stąd już tylko krok do wielkanocnego zajączka w towarzystwie jajek. W konsekwencji dwa potężne symbole płodności o przedchrześcijańskim rodowodzie utrwaliły się jako chrześcijańskie symbole zmartwychwstania. Co ciekawe, wierzono także, że zające są istotami bezpłciowymi albo że zmieniają płeć co roku.
W rzeczywistości zające rozmnażają się co prawda intensywnie, ale nie są najbardziej płodnymi zwierzętami w porównaniu z innymi gatunkami. Okazuje się, że Herodot nie mylił się co do samic zajęcy. W ich układzie rozrodczym rzeczywiście dochodzi do nadpłodnienia – w macicy jednocześnie rozwijają się dwa mioty. Samica pod koniec jednej ciąży zachodzi w następną i jest ciężarna podwójnie. Druga ciąża trwa pozornie krócej od pierwszej i w ten sposób samica może zdążyć wydać na świat nawet cztery mioty w sezonie. W każdym rodzi się 1–5 młodych. Ciąża trwa około 1,5 miesiąca, odchowanie młodych zajmuje samicy niecały miesiąc i spoczywa tylko na niej. Samce nie uczestniczą w opiece nad potomstwem.
Zające rodzą się z otwartymi oczami i pokryte sierścią, ale są pozbawione własnego zapachu, co chroni je przed zwęszeniem przez drapieżniki. W okresie godowym, który zaczyna się już w styczniu, zdarzają się walki między samcami oraz między samcami a samicami. W ich trakcie zwierzęta stają na tylnych łapach i walczą przednimi niczym na bokserskim ringu. Śladami po parkotach, czyli zajęczych godach, są kłęby wyrwanej sierści i plamy krwi. Mówi się zresztą „szalony jak marcowy zając” o kimś, kto zachowuje się jak obłąkany, opętany jedną myślą. Figura „March Hare” była bardzo popularna w kulturze anglosaskiej i została między innymi utrwalona przez Lewisa Carrolla w „Alicji w Krainie Czarów” właśnie w osobie Marcowego Zająca.
Zając przede mną, kłopot za mną
Zając miał też złowrogie oblicze jako towarzysz czarownic i istota przynosząca pecha. Gdy przebiegł przez drogę, brano to za złą wróżbę – wierzono bowiem, że czarownice przybierają jego postać i sprowadzają na ludzi nieszczęście. Skandynawscy rybacy jeszcze w XIX w., spotkawszy w drodze na nabrzeże kobietę, pastora lub zająca, rezygnowali z wyruszenia na morze, sądząc, że nadchodzący połów i tak będzie skazany na niepowodzenie.
Kobiety w ciąży unikały spotkań z zającem, aby uchronić dziecko przed „zajęczą wargą”, wierząc, że za rozszczepienie górnej wargi odpowiedzialność ponoszą elfy lub złe wróżki w ciele zajęcy. Musiał o tym wiedzieć Szekspir, skoro jedna z postaci dramatu „Król Lear” mówi: „To zły wróg, Flibbertygibbet (…) spojrzawszy zezem rozszczepia ludziom wargi w kształt zajęczych”. Zgodnie z angielskim wierzeniem, gdy zobaczy się zająca w majowy poranek, by nie przyniósł pecha, należy splunąć za lewe ramię i powiedzieć: „Zając przede mną, kłopot za mną, wybaw mnie, dobry Jezu”.
Zające wiązano z też księżycem. W starożytnej Grecji towarzyszyły lunarnej bogini Hekate, która patronowała wróżbom, ciemnościom i rozstajom dróg, a sama uważana była za potężną czarownicę. Podobnie w Chinach zająca traktowano jako zwierzę wróżebne… żyjące na księżycu. Także w Japonii i Indiach można spotkać przedstawienia zająca na tarczy księżyca. W tym ostatnim przypadku to ślad wierzenia, że Indra w ten sposób uhonorował ofiarę, jaką zając złożył sam z siebie, by nakarmić boga. Indra utrwalił unoszący się z dymem wizerunek zająca na księżycu, a później pozwolił mu odrodzić się w ciele księcia Siddarthy Gautamy, czyli samego Buddy.
Przekonanie o księżycowym rodowodzie zająca zrodziło się prawdopodobnie z obserwacji. Zwierzę po ciemku żeruje, a w ciągu dnia głównie śpi. Takiemu życiu sprzyjają większe od głowy uszy będące niebywale czułym organem słuchu oraz ustawienie oczu, dzięki któremu kąt widzenia to niemal pełne 360 stopni.
Zające żyją blisko ziemi, kryją się w zagłębieniach terenu, co dodatkowo kazało widzieć w nich istoty znające tajemnice życia i śmierci oraz skłaniało ludzi do wiązania ich ze światem podziemnym.
Bój się i biegnij
Zajęcze serce to synonim tchórzostwa i bojaźni. W średniowieczu tę samą cechę symbolizowało przedstawienie zająca ścigającego rycerza. Figura „zajęczego życia” jako egzystencji przepełnionej nieustannym lękiem przed wszystkimi innymi istotami funkcjonowała już w starożytności. Jej przejawem jest przekonanie, że zające są tak czujne, że śpią z otwartymi oczami. U bajkopisarza Ezopa były tak udręczone życiem w wiecznym strachu, że postanowiły zakończyć smutną egzystencję, topiąc się w stawie.

Z płochliwością i trwożliwością łączy się w oczywisty sposób szybkość, z jaką zające uciekają. Nie bez powodu osoba, która w biegach długodystansowych ma przebiec początkowy odcinek trasy w określonym tempie, by pomóc reszcie goniących ją zawodników w pobiciu rekordu, nazywana jest zającem.
Do zajęczego biegu odwoływał się też w sofistycznych paradoksach Zenon z Elei, wyjaśniając, dlaczego Achilles nigdy nie dogoni żółwia, mimo że biegnie od niego dwa razy szybciej – zawsze będzie dzieliła ich zmniejszająca się odległość. Prędkość, z jaką się porusza zając, symbolizuje także szybko mijające życie, bo co prawda „musisz szybko biec, by złapać zająca”, ale przynajmniej „robota nie zając, nie ucieknie”.
Zające są anatomicznie przystosowane do szybkiego poruszania się – mają długie tylne i krótkie przednie kończyny, a owłosione podeszwy zwiększają przyczepność do podłoża. Łapy bielaków są z kolei dodatkowo przystosowane do biegania po miękkim śniegu, bo dzięki możliwości szerokiego rozpościerania palców mogą pełnić funkcję rakiet śnieżnych. Biegnąc, zając stawia tylne łapy przed przednimi. Może osiągnąć prędkość 80 km/godz., rozpędzony potrafi skakać nawet na odległość 3 m, a w czasie biegu wykonywać nagłe zwroty, nie zmniejszając szybkości. Nie jest natomiast prawdą, że śpi z otwartymi oczami.
Zając nieoczywisty
W średniowieczu zająca uważano za najbardziej melancholijną istotę, która sama leczy się z tej duchowej przypadłości, jedząc dziką cykorię. Jako roślinożerca jest także synonimem wegetarianina. Zające żywią się ziołami i trawą, owocami, liśćmi i nasionami, zjadając ponad 70 gatunków roślin.
Trudno orzec, czy prawdą jest, że leczą się z melancholii za pomocą diety, ale niewątpliwie przypadkowo spotkany zając może zmienić ludzkie życie, o czym przekonał się bohater powieści Arto Paasilinny „Rok zająca”, w której dziennikarz helsińskiej gazety ratuje potrąconego zająca i jest to punkt zwrotny w jego życiu – Kaarlo Vatanen postanawia rzucić dotychczasowe życie, by wraz z zającem, z którym połączyła go olbrzymia zażyłość, ruszyć w pełną przygód podróż po dzikich rejonach Finlandii.

Ambiwalencja symboliki zająca, w której z cechami pozytywnymi łączą się wady, czyni z niego prawdziwego trickstera – jednocześnie pomocnika i szkodnika, oszusta i oszukiwanego. W tym ujęciu zając łączy w sobie tchórzliwość, czujność, znajomość tajemnic bytu z dozą fałszu, oszustwa i niegodziwości. W Rosji jeździć „na zajczika” (na zajączka) to jeździć na gapę, czyli oszukiwać, ale i być nieustannie gotowym do ucieczki. Z pewnością tricksterem nie jest zając znany z kultowej radzieckiej kreskówki „Wilk i Zając”. W bajce to postać nieznośnie pozytywna, zawsze zwycięsko wychodzi z konfrontacji z Wilkiem, który jest z kolei uosobieniem niegodziwości, burzycielem porządku społecznego, łobuzem i wandalem wypalającym paczkę papierosów dziennie.
W hieroglifice egipskiej zając oznaczał „byt”. Był zatem symbolem istnienia elementarnego. Algonkinowie, czyli rdzenni mieszkańcy Ameryki Północnej, wierzyli w Wielkiego Zająca jako istotę demiurgiczną. Podobne wierzenia kultywowano również w Egipcie faraonów.
Pamiętajmy o tym metafizycznym wymiarze zająca, zwłaszcza w obliczu kurczenia się jego populacji w Polsce. Zając bielak jest objęty ścisłą ochroną gatunkową. Na szaraka można natomiast polować od 1 listopada do 31 grudnia, a w drodze odłowu do 31 stycznia. Jeszcze 40 lat temu w Polsce mieszkało około 3 mln osobników. Obecnie szacuje się, że ich liczba nie przekracza 600 ty.
Na sytuację zająca negatywnie wpływają zmiany pogodowe, wzrost liczebności drapieżników, fragmentacja krajobrazu, zmniejszanie się powierzchni użytków rolnych, wzrost natężenia ruchu i mechanizacja prac polowych oraz przekształcanie tradycyjnego krajobrazu rolniczego w uprawy wielkopowierzchniowe. To wszystko sprawia, że z krajobrazu znikają miedze, pod którymi szarak mógł się skryć. Zające prowadzą osiadły tryb życia, więc fragmentacja siedlisk i oddzielenie poszczególnych populacji prowadzi do zubożenia puli genetycznej i osłabienia gatunku. Istnieje poważne ryzyko, że nasz szarak może stać się gatunkiem rzadkim w rodzimym krajobrazie.
- Tekst: Joanna Sakowicz
- Tekst ukazał się w numerze 7-8/2021 Magazynu VEGE
