Pierwszy miesiąc prenumeraty cyfrowej za 5 złzamawiam

Logowanie

Washoe i sekretny świat szympansów

lipiec 29 2019

Z szympansami łączy ludzi genetycznie więcej niż słonie indyjskie z afrykańskimi. Są inteligentne i potrafią się doskonale komunikować. Świetnym tego przykładem była szympansica Washoe, którą naukowcy nauczyli języka migowego.

Najbliższym krewnym człowieka jest szympans. O wiele bliższym niż inne naczelne czy jakiekolwiek inne gatunki. Czy jednak znamy swojego najbliższego kuzyna? Czy wiemy jak bardzo jest nam bliski? DNA ludzi i szympansów jest identyczne w 98,4 proc., co oznacza, że różnice genetyczne między człowiekiem a szympansem są mniejsze, niż chociażby między słoniem indyjskim a słoniem afrykańskim.

Szympansy są bliżej spokrewnione z ludźmi, niż z gorylami i orangutanami. Mamy wspólnego małpopodobnego przodka, a nasze linie ewolucyjne rozdzieliły się zaledwie 6 mln lat temu. Jane Goodall była pierwszą badaczką, która udokumentowała, że szympansy posługują się narzędziami. Od tego czasu pojawiło się wiele innych badań wskazujących, że szympansy tworzą własne kultury łowców i zbieraczy podobne do tych, które stworzyli ludzie pierwotni. W świetle tych faktów wydaje się dość oczywiste, że szympansy mogą się nauczyć ludzkiego języka i ze zrozumieniem używać go do komunikacji z ludźmi oraz między sobą. W latach 60. i 70. brzmiało to jak herezja.

Zdolność do posługiwania się językiem przez szympansy była przedmiotem wieloletniego eksperymentu przeprowadzonego przez Rogera Foutsa, który obecnie jest emerytowanym profesorem psychologii na Uniwersytecie Waszyngtońskim. W 1997 roku ukazała się jego książka „Najbliżsi krewni. Jak szympansy uświadomiły mi, kim jesteśmy” opisująca nie tylko sam eksperyment, lecz także szeroki kontekst wykorzystywania szympansów do rozmaitych badań w USA. Ta znakomicie napisana, słodko-gorzka opowieść uświadamia, jak arbitralne i nieuzasadnione jest stawianie granicy między ludźmi a zwierzętami. Szympansy, które stały się częścią rodziny badacza, to indywidualności o odmiennych charakterach, preferencjach i ekspresji. To czujące, myślące istoty, które mają nad człowiekiem pewną przewagę: potrafią wybaczać.

Szympansy nie są w stanie opanować języka mówionego z powodu budowy anatomicznej, która to uniemożliwia. Stąd też pojawił się pomysł nauczenia ich angielskiego języka migowego (ASL). Roger Fouts był początkującym doktorantem, kiedy w 1967 roku przyłączył się do projektu Allena i Beatrix Gardnerów. Obiektem eksperymentu była młodziutka szympansica Washoe, wówczas jeszcze szympansie dziecko. Eksperyment zakładał naukę języka migowego poprzez wychowanie szympansiątka w ludzkiej rodzinie. Dzieciak miał się uczyć w sposób naturalny, obserwując i obcując z ludźmi rozmawiającymi w języku migowym, nie zaś metodą kar i nagród. Każdy, kto ma do czynienia z dziećmi, wie, że ta ostatnia metoda nie działa albo działa na krótką metę. Tak samo dzieje się w przypadku szympansów.

Metoda badawcza została tak pomyślana, aby sprawdzić, czy szympansy potrafiłyby używać języka migowego ze zrozumieniem. Badaczom szczególnie zależało, aby uniknąć posądzenia o wyuczenie gestów, które byłby wykonywane, aby otrzymać nagrodę, tak jak to robi np. pies, który siada bądź waruje na komendę, aby dostać smakołyk.

Szybko okazało się, ze rezultaty eksperymentu są zdumiewające. Mając 5 lat (a jest to etap rozwoju odpowiadający temu samemu etapowi u ludzkiego pięciolatka), Washoe używała poprawnie 123 znaków i rozumiała setki innych. Potrafiła klasyfikować przedmioty, czyli zaliczać je do odpowiednich grup, co najlepiej ilustrowały błędy, jakie popełniała. Mogła pomylić „grzebień” ze „szczotką” albo „psa” z „krową” ale nigdy „grzebień” z „krową”. Co więcej, samodzielnie tworzyła nowe zestawienia słów. Aby upewnić się co do tej umiejętności, postrzeganej dotąd jako wyłącznie ludzka, naukowcy inscenizowali sytuacje, w których potrzebowała pomocy któregoś z nich. Taką sytuacją był „test lalki”. Washoe nazywała swoje lalki dziećmi. Kiedy opiekunka Susan nadepnęła na lalkę, Washoe reagowała m.in. takimi wypowiedziami: „do góry Susan”, „Susan do góry”, „moje proszę do góry”, „daj mi dziecko”, „proszę but”, „but do góry”, „dziecko na dole”, „dziecko do góry”, „do góry proszę”, „proszę więcej do góry”. Ta zdolność łączenia symboli w szyk, który nadaje im sens, to składnia – charakterystyczna cecha porozumiewania się ludzi.

Kreatywność szympansicy dotyczyła też słowotwórstwa. Kiedy dostała arbuza, którego nazwy nie znała, powiedziała „owoc woda”. Arbuz to po angielsku „watermelon”.
Fouts wraz z zespołem udowodnił, że ludzie i szympansy uczą się języka w ten sam sposób. Podobnie jak u dziecka, rozwój językowy u Washoe przebiegał według pewnego schematu, łącząc się z poznawaniem coraz większej liczby przedmiotów, kategorii i związków między nimi. Nauka następowała stopniowo, jak u małego człowieka.

Badania te były odkrywcze także z tego powodu, że podważały obowiązujące wówczas w nauce przekonanie, że ludzie posiadają w mózgu jakiś narząd odpowiedzialny za umiejętność mowy i jest to coś nie mającego odpowiednika w świecie zwierząt. Tymczasem badania Gardnerów i Foutsa wskazywały, że jest językowa ciągłość między szympansami i ludźmi, a korzenie naszej mowy tkwią w jakimś wspólnym źródle. Zdaniem naukowców język rozwijał się w sposób ciągły, poczynając od systemu gestów używanych przez naszego małpopodobnego przodka aż do systemu języka mówionego i migowego.

Nie bez znaczenia jest fakt, że gesty i tzw. środki pozaskładniowe nadal stanowią aż 75 proc. przekazu w komunikacji bezpośredniej ludzi. To dlatego potrzebujemy emotek. Język pisany łatwo zrozumieć opatrznie, ponieważ pozbawiony jest właśnie kontekstu niewerbalnego. Zdolność do komunikowania się gestami i innymi środkami pozawerbalnymi dzielimy z szympansami w znacznie większym stopniu, niż mogłoby się nam wydawać.

Roger Fouts uczciwie opisuje swoją drogę naukową oraz historię relacji z Washoe. Nie ukrywa ciemnej strony. Szympansica, a także kolejni członkowie stada, stali się częścią jego ludzkiej rodziny. Starał się, na ile było to możliwe, zapewnić szympansom dobre warunki życia w niewoli. Można powiedzieć, że Washoe była szczęśliwa, bo żyła w stadzie, otoczona miłością ludzi i szympansów, ale nikt nie zwróci jej życia na wolności, skąd została zabrana przemocą, odebrana matce, którą najprawdopodobniej zastrzelono, podobnie jak w przypadku tysięcy innych szympansów, które USA kupowały od kłusowników w celu prowadzenia na nich różnych badań, czasem naprawdę przerażających. Washoe zmarła w 2007 roku otoczona rodziną i przyjaciółmi. O projekcie i członkach rodziny Washoe przeczytać można na tej stronie.

  • Tekst: Joanna Hasiak
  • Tekst ukazał się w wydaniu 7-8.2019 magazynu Vege