Pierwszy miesiąc prenumeraty cyfrowej za 5 złzamawiam

Logowanie

Kopi luwak

maj 15 2018

Za jedną z najlepszych kaw na świecie uchodzi kopi luwak. Jest też najdroższa. Niewielu jednak wie, że za ten rarytas najwyższą cenę płacą zwierzęta. Wytwarza się ją w Indonezji, na Filipinach, w Wietnamie i w Chinach. Pomijając cenę tego luksusowego produktu, szokuje proces, w którym kawa jest pozyskiwana. Powstaje z ziaren nadtrawionych przez łaskuna palmowego popularnie zwanego luwakiem lub cywetą. Ziarna wygrzebywane są z odchodów, a następnie oczyszczane i palone.
tekst: Anna Żuchniewicz
Zachód poznał ten napój w latach 80. XX w. Podróżnik Tony Wild przywiózł ziarna jako ciekawostkę. Nie spodziewał się, że staną się najdroższymi ziarnami kawy na świecie – kilogram kosztuje około 2 tys. zł, a mała filiżanka może być warta prawie 20 zł. W diecie łaskunów żyjących na wolności są owoce kawowca. Zwierzęta wybierają zazwyczaj te najbardziej dojrzałe, czerwone. Trawią jedynie ich miąższ, wydalając lekko sfermentowane ziarna. Przechodząc przez przewód pokarmowy, ziarna tracą gorycz, stają się mniej kwaskowate, a zyskują ponoć na słodyczy. Po wydaleniu przez łaskuny są wybierane z odchodów, dokładnie czyszczone, a następnie palone. Tak przygotowane są przeznaczone do sprzedaży.Pierwotnie ziarna pochodziły z odchodów zwierząt żyjących na wolności, jednak szybko zdano sobie sprawę, że to bardzo intratny biznes. Wtedy umieszczono łaskuny w niewoli. Powstały specjalne fermy, w których stłoczono zwierzęta w klatkach. Karmi się je wyłącznie owocami kawowca, które wchodzą w skład diety łaskunów, jednak są tylko jednym z jej elementów: luwaki żywią się też innymi owocami, zielonymi częściami roślin, gryzoniami, innymi drobnymi kręgowcami i owadami. Wspomniany już Tony Wild porównał karmienie łaskunów jedynie ziarnami kawowca do sytuacji, gdyby człowiek wypijał około 100 filiżanek kawy dziennie. Łaskuny są zwierzętami terytorialnymi, nadrzewnymi, aktywnymi głównie nocą i prowadzącymi raczej samotny tryb życia. Zamknięte w ciasnych klatkach, w których czasem ledwo mogą się obrócić, umierają o wiele szybciej niż przedstawiciele ich gatunku na wolności. W niewoli wykazują zachowania stereotypowe i ranią się o wystające fragmenty klatek. Dostając do jedzenia jedynie ziarna kawowca, nie otrzymują wystarczającej ilości składników odżywczych, co skutkuje chorobami.

Poza tym część zwierząt umieszcza się w lokalnych kawiarniach jako atrakcję turystyczną i dodatkową zachętę do napicia się kawy. Zwierzęta zazwyczaj śpią, ponieważ są prawie stale nafaszerowane środkami nasennymi. Takie luwaki, otępiałe i senne, nikogo nie ugryzą, więc można sobie zrobić z nimi zdjęcie czy pogłaskać. Organizacje prozwierzęce podejmują działania dążące do zamknięcia ferm z łaskunami, które jednak przynoszą niewielkie rezultaty, a biznes dalej się kręci pod przykrywką wątpliwych certyfikatów.

Jakość kawy z ferm znacznie odbiega od tej z ziaren wydalanych przez zwierzęta na wolności. Luwaki wybierają najlepsze, najdojrzalsze owoce, natomiast w klatkach jedzą tylko to, co dostają…

Co więcej, moda na kopi luwak spowodowała, że kawy zaczęto pozyskiwać z odchodów innych zwierząt, np. słoni i małp.


Dla wielu kawoszy spróbowanie tej kawy może być punktem honoru, chociaż są dostępne na rynku napoje wysokiej jakości, smaczniejsze i co najważniejsze nieokupione cierpieniem zwierząt. Warto wiedzieć, że dobra kawa wcale nie musi kosztować kroci: za 150 zł kupimy pyszną, o której będziemy wiedzieć wszystko, a przede wszystkim nie będziemy współwinni niewoli łaskunów.
Tekst ukazał się w numerze Vege 10/2017