Pierwszy miesiąc prenumeraty cyfrowej za 5 złzamawiam

Logowanie

Tu wrażliwość jest wartością

listopad 25 2025

Z okazji przypadającego 5 grudnia Dnia Wolontariusza oddajemy głos dwójce aktywistów.

Grupa lokalna fundacji Viva w Łodzi działa od 2011 r. Promuje prawa zwierząt i weganizm przez organizację akcji ulicznych, wykładów, warsztatów i cyklicznych imprez kulinarnych – Vegilii i Veganocy. Ponadto grupa wspiera karmicielki kotów wolno żyjących, zaopatrując je w karmę oraz finansując leczenie i sterylizację zwierząt. Dodatkowo utrzymuje małą kociarnię na Widzewie, do której trafiają koty po przejściach szukające dobrych domów. Łódzką Vivę spotkacie ze stoiskiem edukacyjnym na wielu wydarzeniach – letnich polówkach, Igrzyskach Wolności czy na uczelniach, z którymi współpracuje (np. Uniwersytet Medyczny).

Do kalendarza stałych wydarzeń organizowanych przez grupę wpisały się obchody Ogólnopolskiego Tygodnia Wege, Dzień Mleka Roślinnego czy akcje na Dzień bez Futra.

Do wolontariuszy łódzkiej Vivy należą Magda Wolska i Przemek Sapiński. Magda to aktywistka skupiona na tematyce zwierząt hodowanych na futro, pasjonatka marketingu, studentka prawa podatkowego i rachunkowości. Przemek jest z wykształcenia technikiem żywienia i usług gastronomicznych, na co dzień pracuje jako administrator na Łódzkim Uniwersytecie Medycznym, a od niedawna studiuje pedagogikę z prewencją kryminalną.

Magda

Kiedy pięć lat temu dołączyłam do fundacji Viva, kierowało mną proste poczucie, że nie mogę dłużej być obojętna. Widok cierpiących zwierząt, historie o przemysłowej hodowli i obojętność wielu ludzi na to, co dzieje się wokół, to wszystko budziło we mnie silne emocje i chęć działania. Skala cierpienia zwierząt może wzbudzać poczucie bezsilności. Dlatego dołączenie do fundacji okazało się najlepszą decyzją. Zobaczenie całej społeczności osób myślących podobnie, gotowych poświęcić swój wolny czas dla dobra słabszych dodaje siły do działania każdego dnia.

Widzę, że Fundacja przyciąga osoby o podobnej wrażliwości. Ludzi, którzy widzą więcej, czują mocniej i nie potrafią przejść obojętnie obok krzywdy. W Vivie ta wrażliwość nie jest wadą. Wrażliwość jest wartością, która napędza zmianę. Każdy z nas dokłada swoją cegiełkę: jedni działają w terenie, inni tworzą kampanie, edukują, prowadzą media społecznościowe czy pomagają w schronisku. Każda z tych ról ma znaczenie.

Obserwuję, jak zmienia się świat wokół nas i polecam to każdemu. W sklepach pojawiły się dziesiątki roślinnych alternatyw, każdy większy sklep ma oddzielną wegańską półkę. Restauracje wprowadzają wegańskie opcje, a kampanie prozwierzęce coraz częściej trafiają do mediów głównego nurtu. Politycy i samorządy zaczynają dostrzegać temat praw zwierząt jako realny element polityki społecznej, nie tylko niszową ideę. Najbardziej cieszy mnie jednak zmiana postaw ludzi. Coraz częściej spotykam osoby, które chcą wiedzieć więcej. Pytają, jak mogą pomóc, jak zacząć ograniczać produkty odzwierzęce, jak wspierać działania fundacji. To pokazuje, że edukacja i zaangażowanie naprawdę mają sens.

Wolontariat nauczył mnie też, że nie trzeba być ekspertem ani aktywistą na pełen etat, by mieć wpływ. Wystarczy poświęcić trochę czasu, energii i uwagi. Każdy podpis, każdy post w mediach społecznościowych, każde udane wydarzenie to krok w stronę świata, w którym empatia jest standardem, nie wyjątkiem. Wiem, że nie wszystkie zmiany idą tak szybko, jakbyśmy tego chcieli, ale zachęcam wszystkich do chwili refleksji i zwrócenia uwagi na te drobne, codzienne rzeczy, które są częścią ogromnej zmiany.

Przemek

Mówię o sobie, że urodziłem się, by przerwać łańcuchy gatunkowistyczne, które zniewoliły istoty pozaludzkie. Poza pracą i walką o prawa zwierząt kocham chodzić na koncerty, obejrzeć dobry film lub serial, czytać książki, pisać teksty i słuchać muzyki. Jestem wolontariuszem fundacji Viva od 18 sierpnia 2024 r. Pierwszą akcją było zbieranie podpisów pod inicjatywą „Stop łańcuchom”. Poszedłem tam niepewny, nieśmiały i bez wyobrażenia, jak to się potoczy, a wyszedłem z poczuciem, że zrobiliśmy kawał dobrej roboty. Zobaczyłem, że Viva to ludzie o różnych historiach, ale po prostu dobrzy. Pomyślałem: chcę tu zostać i zostałem – bo Viva stała się dla mnie czymś na kształt rodziny, która mnie „oswoiła”. Jak uczy „Mały Książę”, oswojonych istot się nie porzuca.

Wolontariusze i pracownicy Fundacji Viva! 2025, zdj. Magdalena Matulka-Szewczyk
Wolontariusze i pracownicy Fundacji Viva! 2025, zdj. Magdalena Matulka-Szewczyk

Od tamtej pory wziąłem udział w blisko 15 działaniach, m.in.: dyżurach podczas „Igrzysk Wolności”, kocim bazarku, dniach otwartych na UMED-zie, wydawaniu wegańskich kotletów na Uniwersytecie Łódzkim, escape roomie „Świński los”, wydarzeniach Veganoc i Veglia, wegańskim grillu oraz w pomocy przy sprzątaniu Schroniska w Korabiewicach. W czasach gdy pseudoazyle potrafią zarabiać na ludzkiej chęci niesienia pomocy zwierzętom, z pełną świadomością mówię: Korabiewice to kawałek nieba na piekielnej ziemi. To dopiero rok, a ja nie mogę się doczekać kolejnych akcji, inicjatyw i współprac na rzecz wyzwolenia zwierząt.

Działam też na co dzień w innym NGO, ale Viva! wyraźnie się wyróżnia: panuje tu ład, szacunek, brak niepotrzebnych dramatów, a jednocześnie jesteśmy sobie bliscy i bliskie. Ani razu nie pomyślałem, żeby odejść. Dzięki Vivie można spotkać wielu ciekawych ludzi i instytucje, brać udział w atrakcyjnych wydarzeniach (jak „PolandRock”), prowadzić ważne, uświadamiające rozmowy o największej niesprawiedliwości, jaką zna świat – gatunkowizmie (rasizmie gatunkowym) – i działać świadomie, z pozytywnym impaktem. Z Vivą można wznosić się w górę i coraz lepiej pomagać zwierzętom pozaludzkim, bo o to w tym wszystkim chodzi. Jeśli chcesz realnie pomagać i zastanawiasz się, od czego zacząć – dołącz do Vivy. Polecam z całego wegańskiego serca!

  • Tekst: Magdalena Góra
  • Tekst okazał się w numerze 12/2025-1/2026 Magazynu VEGE