Pierwszy miesiąc prenumeraty cyfrowej za 5 złzamawiam

Logowanie

Klejem wojując

październik 28 2025

Kolaż to sztuka jednocześnie wywrotowa, demokratyczna i – jak udowadniamy w akcji z okazji 15-lecia „Vege” – kolektywna.

Samo słowo „kolaż” brzmi atrakcyjnie i tajemniczo, ale nie trzeba rozkładać go na części pierwsze, żeby odkryć, że pod spodem kryje się zwykły klej (francuskie collage oznacza naklejanie). Może być najtańszy, biurowy. Mamy? To jeszcze plik starych gazet, kartka i nożyczki. Człowiek wyposażony w ten sposób staje się kolażystą od momentu przyklejenia pierwszego obrazka.

Kto klejem wojował?

Źródła różnie wskazują tego, kto pierwszy wpadł na pomysł stworzenia kolażu. Polska Wikipedia wymienia japońskich kaligrafów z ok. XIII w., którzy podkłady do swoich prac tworzyli z kawałków papieru i tkanin. W innych miejscach spotkamy się z informacją, że techniki tej używano już w starożytnych Chinach. Tak czy owak za symbolicznego ojca współczesnego kolażu uznaje się Pabla Picassa z jego pracą „Martwa natura z plecionym krzesłem” z 1911 r.

Kleimy na Pol’andRocku!
Kleimy na Pol’andRocku!

Po tę formę ekspresji artystycznej – łączenie ze sobą pociętej na kawałki rzeczywistości na jednym płótnie – oczywiście chętnie sięgali awangardowi artyści i artystki z pierwszych dekad XX w.: dadaiści, futuryści, konstruktywiści, surrealiści. Była to epoka – przypomnijmy – wielkich wydarzeń historycznych i wielowątkowych w skutkach ideologii. Socjalizm, komunizm, faszyzm, anarchizm, monarchizm i inne idee kłębią się w euroazjatyckim tyglu, u progu stoi rewolucja społeczna i wojna światowa, manifesty polityczne jeszcze nigdy nie miały się tak dobrze. Hasła wrzeszczące z nagłówków pociętych gazet można ułożyć we wszystko: zachęcić zarówno do wojny, jak i do pacyfizmu. Do wszystkiego, co polityczne.

Niemiecka dadaistka Hanna Höch w swoich kolażach i fotomontażach komentowała sytuację Republiki Weimarskiej po przegranej I wojnie światowej, a także odnosiła się do społecznych konstruktów kobiecości. Wszystko to znajdziemy na jej najsłynniejszej pracy, powstałym w latach 1919–1920 „Cięciu nożem kuchennym Dada przez ostatnią weimarską epokę kultury piwnej w Niemczech”. Surrealista Max Ernst przy pomocy kolażu komentował narodziny kapitalizmu w jego współczesnej formie, z centralnym miejscem reklamy jako dźwigni handlu. Krytyczne politycznie kolaże tworzył dadaista Raoul Hausmann, z kolei Henri Matisse udowadniał, że są one barwną sztuką, równą malarstwu czy rzeźbie.

Kto klejem wojuje?

„Proszę do mnie nie przychodzić przez kilka dni, bo będę artystką” – zwykła ponoć mawiać Wisława Szymborska, gdy zabierała się za klejenie kolaży.

Na co dzień żadna tam plastyczka, tylko poetka, wkrótce noblistka. Jak głoszą źródła, nie podobały jej się PRL-owskie pocztówki i postanowiła, że nie będzie takiego badziewia wysyłać do bliskich, sama zrobi lepsze. Dzisiaj od czasu do czasu można odwiedzić wystawy kolaży Szymborskiej, ale jak dla mnie poetka przede wszystkim udowodniła, że kolaż jest dla każdego, nie tylko dla artystów-plastyków.

Kleimy na zjeździe wolontariuszy Fundacji Viva!

W podobnym kierunku idziemy podczas 15-lecia magazynu „Vege”. Zaczęło się na festiwalu Pol’And’Rock na początku sierpnia tego roku, kiedy na stoisku Fundacji Viva! setki osób dokleiło swoje fragmenty do łącznie pięciu kolaży o haśle przewodnim „miłość do zwierząt”. Wszystkie te prace pojechały na zlot wolontariuszy i wolontariuszek fundacji, gdzie osoby aktywistyczne wykleiły kolejny kolaż.

Dzisiaj chcemy zaprosić Was na finał tego przedsięwzięcia: 22 listopada w Warszawie w Centrum Aktywizmu Klimatycznego „Gniazdo” o godz. 18.00 rozpoczynamy warsztaty kolażu, podczas których powstaną kolejne prace. Poprowadzą je dwie wyśmienite artywistki: Elwira Sztetner i Eda Kranc (pisaliśmy o nich w „Vege” 7–8/2024).

Komplet wszystkich kolaży będzie z nami podróżował przez cały kolejny rok po wegiliach, weganocach, Dniu Mleka Roślinnego, Ogólnopolskim Tygodniu Wege i innych wydarzeniach, w których bierze udział nasz magazyn.

  • Tekst: Jolanta Nabiałek
  • Zdjęcia: Magdalena Matulka-Szewczyk
  • Tekst ukazał się w numerze 11/2025 Magazynu VEGE