Czy wiedzą Państwo, skąd się bierze mięso? Bo dzieci już wiedzą, że rośnie na drzewach, przynajmniej jeśli jest w postaci parówek pewnego czołowego polskiego producenta. Ewentualnie jest darem z kosmosu.
Tak przynajmniej wynika z reklamy, na którą natknąłem się w ostatnim miesiącu ze sto razy. Oczywiście goście i gościówy od reklamy nie są w ciemię bici(-te) i wiedzą, że reklama nie może zgodnie z prawem wprowadzać w błąd, więc opakowali(-ły) ten przekaz w uroczą fabułkę. To dzieci wyobrażają sobie, że parówki spadają z nieba albo wiszą na drzewach jak owoce. Nie, skądże, nikt nie twierdzi, że tak jest naprawdę, to tylko dziecięca fantazja. W sądzie się wybroni, jakby przyszło co do czego. Ale nie przyjdzie, bo nikt na z góry przegraną skargę nie pójdzie.

Aż się prosi, by sięgnąć po maksymę klasyka propagandy nazistowskiej, ale się powstrzymam, bo są osoby, których cytowania należy unikać jak ognia.
Spece od reklamy czy tam marketingu stosują tę zasadę z powodzeniem. Tę o kłamstwie powtarzanym wystarczająco dużo razy. Zawoalowane działa jeszcze lepiej niż to w żywe oczy, bo nie dość, że działa, to jeszcze wydaje się mniej bezczelne. I może służyć do sprzedawania dowolnego towaru, idei i przekonań, polityków. Równie dobrze parówek co np. nienawiści. Czego tam chcecie. Można choćby nie twierdzić, tylko zadawać pytania. We wrześniu takim ważnym pytaniem w polskojęzycznej przestrzeni internetowej było „A skąd właściwie wiadomo, że drony były rosyjskie?”. Zwielokrotnione przez tysiące kont na profilach społecznościowych zrobiło swoje.
Kłamstwo ukryte działa najlepiej. To taki prawie postęp od czasów człowieka niecytowalnego…
- Tekst: Maciej Weryński (Redaktor Naczelny Magazynu VEGE)
- Tekst ukazał się w numerze 10/2025 Magazynu VEGE

