Ciemne strony opieki nad zwierzęciem istnieją. Dla jednych to proza życia, dla innych – sprawy nie do przeskoczenia i sygnał, że pies czy kot w domu to bardzo zły pomysł.
Do opiekowania się żywą istotą trzeba mieć dobrze rozwiniętą inteligencję emocjonalną. Umiejętność rozpoznawania własnych uczuć, stanów innych i właściwe reagowanie na różne sytuacje i zdarzenia wydaje się kluczowa. Opowiem Wam, co może pójść nie tak, bazując na doświadczeniach własnych i moich znajomych. Prowadzę od kilkunastu lat dom tymczasowy, miałam pod swoją opieką wiele zwierząt, a razem z nimi… wiele zniszczeń.
Do opiekowania się żywą istotą trzeba mieć dobrze rozwiniętą inteligencję emocjonalną. Umiejętność rozpoznawania własnych uczuć, stanów innych i właściwe reagowanie na różne sytuacje i zdarzenia wydaje się kluczowa. Opowiem Wam, co może pójść nie tak, bazując na doświadczeniach własnych i moich znajomych. Prowadzę od kilkunastu lat dom tymczasowy, miałam pod swoją opieką wiele zwierząt, a razem z nimi… wiele zniszczeń.
Poza empatią, cierpliwością i siłą psychiczną przydaje się też często siła fizyczna, np. wtedy, kiedy trzeba dźwignąć psa po operacji albo wnosić staruszka po schodach.
Brzemię
Czasami trzeba powtarzać pewien mechanizm kilkadziesiąt, kilkaset razy, a może i do końca życia. Nie ma żadnej gwarancji, że nie trafi nam się problem, który będzie ciągnął się latami. Jest tak wiele czynników, które mogą wpłynąć na naszego podopiecznego, że należy założyć z góry, że problemy będą i koniec. Część z nich nie zależy od nas, choćbyśmy nie wiem jak się starali zadbać o swojego pupila. Nagłe zdarzenia, wypadki, traumatyczne przeżycia, choroba to coś, co nas zaskoczy i postawi przed próbą.

Nie każdy pies wie, że po schodach można wejść od tak, że w nocy się śpi, a nie wyje, co wolno gryźć, a czego nie. Nauczenie szczeniaka, jak zachowywać czystość, może trwać bardzo długo i opornie, a kot będzie mieć w nosie nowy drapak i uważać, że najlepsza do drapania jest nowa kanapa. Później jeszcze na nią nasika… Weźcie też pod uwagę, że w końcu przyjdzie starość albo choroba, demencja, nietrzymanie moczu i inne problemy. Dacie radę cały czas sprzątać, poświęcać czas i uwagę podopiecznemu, zrezygnować z wyjazdu na wakacje, bo pies nagle źle się poczuł?
Czarny scenariusz
Wracam z Kamilem, moim narzeczonym, z błogiego wyjazdu do Włoch. Podczas naszej nieobecności kotami zajmowała się przyjaciółka. Jest sobota, noc. Przyjaciółka u kotów była kilka godzin przed naszym powrotem, dostaliśmy informację, że wszystko jest w porządku. Jednocześnie mamy wszędzie kamerki, dzięki którym o każdej porze dnia i nocy możemy podglądać nasz zwierzyniec. Jednak kilka godzin to bardzo dużo czasu na zniszczenia. Czekamy już na lotnisku w Rzymie, za cztery godziny będziemy w domu. Sprawdzamy kamerki w mieszkaniu, a tu nie ma sygnału. Pierwsza myśl: awaria internetu na osiedlu. Kamil jednak sprawdził w aplikacji dostawcy sieci, powinno działać. To był moment, w którym wiedzieliśmy, że coś się stało. Wchodzimy do mieszkania zmęczeni, marząc tylko o prysznicu i śnie.
Otwieramy jednak drzwi, a na ziemi roztrzaskana konsola, router, dekoder telewizyjny i kilka innych sprzętów. Były na półce powieszonej nad telewizorem tuż przy suficie. Wszystko spadło na podłogę. W sypialni zemdlał kwiatek, a koty zrobiły przekopkę w donicy i rozniosły piasek na pościeli. Konsekwencje? Zarwana noc, bo trzeba posprzątać, a zniszczone sprzęty przygotować do naprawy. Oczywiście wydatki. Nieważne, że półka była na wysokości 2,5 m, a kwiatkami nasi podopieczni nigdy się nie interesowali. Tak to jest, 100 razy nie wydarzy się nic, a za 101. razem już tak. Półka była źle zamontowana albo przeciążona, czyli to nasza wina. Źle ją zabezpieczyliśmy. Koty mają swoje półki, są przyzwyczajone do wędrowania pod sufitem, powinniśmy wiedzieć, że mogliśmy zrobić to lepiej. Całe szczęście, że żadnemu nic się nie stało. Jeżeli taka sytuacja wywołuje u Was złość głównie w kierunku zwierząt, to bardzo zły znak.

Marzenia kontra rzeczywistość
Masz drugą połówkę, dziecko i wpadasz na pomysł, że przygarniecie psa. Synek będzie się z nim wychowywał, uczył odpowiedzialności i dobrego traktowania zwierząt. Wybieracie legalną hodowlę, pies już w domu, wszystko jest dobrze. Do czasu, aż ugryzie Waszego syna. Dziecko boi się od tej pory psów, źle na nie reaguje, a podopieczny stał się nerwowy i pobudzony. Zamiast idealnej bajki o wspólnym dorastaniu – izolacja, ciągły stres, łzy i nerwy. Pewnie gdzieś wcześniej został popełniony błąd, może kilka, przeoczone znaki ostrzegawcze ze strony psa, niezachowane granice, bagatelizowanie i nieposzanowanie potrzeb zwierzęcia. Wszyscy znaleźliście się w sytuacji, w której jest już bardzo źle, problem szybko eskaluje, a jego naprawienie i nauka w nowej rzeczywistości zajmie miesiące, a może i lata. Skrzywdzić zwierzę i rodzinę jest bardzo łatwo, naprawić te szkody bardzo ciężko.
Nikt nie nazywa się mechanikiem tylko dlatego, że miał w życiu pięć samochodów. Dlaczego więc ludzie czują się dobrze przygotowani do opieki nad psem, ot tak? Wychowanie zwierzęcia i właściwe zaspokajanie jego potrzeb to jedno, ale jest jeszcze scenariusz drugi: zwierzak po przejściach. Kamil kiedyś przygarnął na tymczas dwa szczeniaki. Kundelki Czarek i Maniek zostały znalezione w lesie. Miały wtedy około pół roku. Nadal były dziećmi, jednak najważniejszy czas na socjalizację spędziły w okolicach Mazowieckiego Parku Krajobrazowego. Gdy trafiły do mieszkania, przez pierwszy miesiąc nie wychodziły z domu, bo tak bały się człowieka, z którym wcześniej nie miały do czynienia. Efekt był taki, że przez pierwszy miesiąc nie było mowy o słodkich zdjęciach w mediach społecznościowych, przytulaniu i wąchaniu przyjemnego zapachu szczeniaczka. Było za to ciągłe sprzątanie sików i kup, bo gdy próbowaliśmy w jakikolwiek sposób się do nich zbliżyć, Czarek i Maniek uciekali w popłochu pod stolik i załatwiali się pod siebie. Dopiero po miesiącu udało się założyć im szelki i zaczęły się pierwsze spacery.
Behawioryści, leki, dużo, dużo pracy. Chłopaki w tym momencie mają po 13 lat i nadal sceptycznie podchodzą do ludzi. Ufają swoim opiekunom, ale dotyk nadal ich nie przekonuje. Jeśli ktoś wobec takich psów miałby na starcie plany na wspólne podróżowanie i fajne, wesołe życie, to zderzyłby się z organizowaniem opieki podczas wyjazdów, chronieniem ich przed źródłami stresu, hałasami i dostosowaniem wielu planów do nich.
Niektórzy myślą, że po adopcji zwierzak będzie wdzięczny, grzeczny, doceni fakt, że został zabrany z ulicy czy ze schroniska. Przekładają ludzkie emocje i sposób myślenia na zwierzęta, co jest dla nich bardzo krzywdzące i powoduje mnóstwo zawodów i późniejszej niechęci. Twój zwierzak może nie tolerować gości, a Wasze piątki z planszówkami z paczką przyjaciół będą musiały odbywać się u kogoś innego.
Zaskoczenia. Nie wszystkie miłe
Znowu Czarek i Maniek. Nadal na tymczasie w Warszawie, ale już podrośli. Nie ufają obcym ludziom, dogadują się tylko z Kamilem. Co najważniejsze, przestali załatwiać się w domu. Kamil postanowił kupić sofę – nową, jasną, z materiałowym poszyciem. Sklep dostarczył mebel wieczorem, ok. godziny 19. Następnego dnia po powrocie do domu ok. godziny 17 zastaliśmy obrazek jak z tych wszystkich memów i tiktoków: sofa ma wygryzioną połowę siedziska, bocznej części, na której z reguły kładzie się łokieć, właściwie nie ma. Co na to psy? Siedzą w drugim pokoju, mają miny kota ze Shreka, totalnie zaskoczone i zestresowane całą sytuacją. Mebel wytrzymał niecałą dobę. To klasyczny przykład lęku separacyjnego. Czarek i Maniek na pewno czuły go wcześniej i wtedy wyładowywały go na zabawkach lub wyjąc (o czym wiemy z relacji sąsiadów). Wychodzenie z problemu może trwać miesiącami albo latami. Biorąc pod opiekę zwierzaka po przejściach, z bardzo dużym prawdopodobieństwem możemy przyjąć, że będzie się z tym mierzyć. To oczywiście da się przepracować, ale potrzeba czasu, determinacji, systematyczności i chęci. Zniszczone drzwi to taki dość powszechny standard. Tak samo jak wygryziony kawałek ściany, buty w strzępach, dokumenty i książki w kawałkach.
Kamil postanowił, że kolejną sofę kupi już używaną, bo ryzyko zniszczenia jest bardzo duże. Miał rację – Czarek i Maniek zniszczyli ją po ośmiu dniach.
Ignorować wstręt
Mocz, wymioty, krew, kał albo krew w kale i różne inne wydzieliny. Samo czytanie o tym Was odrzuca? Rozważcie już teraz, czy zwierzak w domu to dobry pomysł. Niezależnie od wieku zwierzęcia i tego, jak długo z Wami mieszka, zdarzają się wpadki z utrzymaniem czystości. Wiecie, że kupa może znaleźć się nie tylko na podłodze? Równie dobrze to może być Wasz ulubiony fotel, pościel w łóżku, a nawet blat kuchenny.

Kot, który ma zaburzenia behawioralne czy zdrowotne, może załatwić się wszędzie. W szafie, na lodówce, w pralce, do garnka z ryżem. Tak, serio. Szykujecie się rano do pracy, spieszycie, chcecie założyć ulubiony sweter, a tu kupa… Nerwy, sprawdzanie, czy inne ubrania też są brudne, klniecie na siebie, że szafa była otwarta. Co teraz? Weterynarz, badania, a jeśli to nie sprawa zdrowotna, to trzeba poszukać pomocy behawiorysty i zdiagnozować problem. Poświęcić zasoby, czas, pieniądze, chęci, dużo skupienia i uważności w poszukiwaniu przyczyny. Do tego wszystkiego dochodzi wcześniej wspomniana empatia, bo pomyślcie, jak ten kot musiał się źle czuć, że wybrał szafę zamiast swojej kuwety. Może coś go boli i kuweta źle mu się kojarzy? Może inne zwierzęta w domu nie pozwalają mu się spokojnie załatwić i musi szukać innych miejsc w stresie? Może choruje?
Choroby bardzo wyczerpują wszystkich. Pies może zostawać osiem godzin sam i grzecznie spać, ale kiedyś wyjdziecie na zakupy i po Waszym powrocie mieszkanie będzie płynąć biegunką, bo dwie godziny wcześniej na spacerze podopieczny złapał kawałek starej wędliny pod balkonem. Czasami jednak coś się dzieje bez wiadomej przyczyny. A dzieje się nagle i psuje plany, bo zamiast iść do kina na film, na który macie już bilety, trzeba jechać z psem do weterynarza i trzy razy umyć podłogę, żeby pozbyć się woni kupy. Po tym wszystkim wracacie do domu, robicie sobie herbatę, a w niej pływa sierść. To dla Was zabawne i zaliczacie to do uroków życia ze zwierzakiem czy jednak straszne i wyczerpujące?

Dojrzała decyzja
Dzień za dniem, słońce, śnieg, choroba, zmęczenie, nerwy, stres, problemy finansowe, presja. Nie ma przerw ani odpoczynku, tak jak z dzieckiem. Pełna odpowiedzialność i dyspozycyjność 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Dobrze jest, aby nasi znajomi, rodzina – a jeśli to możliwe, to również sąsiedzi – poznali naszego podopiecznego, bo jeśli kiedyś obudzimy się z gorączką, która zwali nas z nóg (albo nogę złamiemy), będziemy mieć kogoś, kto zajmie się naszym zwierzakiem. To bardzo ważne, bo dzięki temu ograniczymy stres podopiecznego w związku z kontaktem z obcą osobą, a my możemy liczyć na wsparcie i poprawę bezpieczeństwa.
Myślę, że warto z góry założyć, że zwierzę będzie wymagające pod różnym kątem. Błędna jest wiara, że znajdziemy psa, który będzie potrzebował mało uwagi i spacerów. Jeśli nie mówimy o zwierzęciu z oczywistym ograniczeniem ruchu czy o staruszku, który rzeczywiście mało spaceruje i dużo śpi, nie można stwierdzić, że jakaś rasa czy typ psa będzie potrzebować mało ruchu albo w ogóle uwagi. To bardzo poważny błąd. Jeżeli nie macie czasu i przestrzeni na angażujące spacery i organizowanie czasu tak, aby było ciekawie dla psa, a zamiast tego uważacie, że świetnie znacie się na zwierzętach i nie potrzebujecie niczego już sprawdzać, czytać, edukować się i rozwijać – odpuście powiększanie rodziny.
- Tekst i zdjęcia: Katarzyna Błaszczyk
- Tekst ukazał się w numerze 7–8/2025 Magazynu VEGE
