Nadchodzą wakacje. Jak wynika z raportu Głównego Lekarza Weterynarii, 92 242 psów i 32 507 kotów znalazło się w schroniskach.
Najpierw jest euforia. Podoba się wszystko: miękkie futerko, spojrzenie, ruch, to, jak pies zaczyna chodzić krok w krok za człowiekiem. To, jak kot zaczyna mruczeć, gdy siada na kolanach. Wraz z euforią pojawia się wielka ekscytacja. Dziecko wyciąga z koszyka psa i tuli go w radości.
Pierwsze spacery, pierwsze osiągnięcia: pies już tak ładnie załatwia swoje potrzeby na spacerze, kot biegnie do kuwety. Wszystko się układa, to miesiąc miodowy, czasami tydzień, czasami dzień…
Wywieźć do lasu i szybko odjechać. Przywiązać do drzewa i szybko odejść. Odpiąć ze smyczy i poczekać, aż pobiegnie gdzieś daleko zaaferowany nowymi zapachami, a potem odejść obojętnie. Wyrzucić z samochodu przed wjazdem na autostradę. 92 242 psów i 32 507 kotów to nie jest liczba porzuconych – tyle zwierząt tych dwóch gatunków udało się dostarczyć do schroniska. Ile zmarło przy drodze z głodu, od obrażeń po wypadkach? Ile zginęło pod kołami samochodów, biegnąc za utraconym człowiekiem? Ile błąka się do dzisiaj? Ile już nie ma na nic sił i siedzi osowiałe w rowie, przy śmietniku, w rogu nieznanej im ulicy?

„Właścicielka psa”. „Właściciel kota”. On posiada, ona ma. W samym pojęciu jest władanie i zawłaszczenie równocześnie. Władanie, a więc żądanie, co zwierzę ma robić, jakie ma być, jak się ma zachowywać. Miesiąc miodowy bardzo często kończy się po pierwszych pogryzionych kapciach, po pierwszej zasikanej poduszce. Władca/właściciel nie potrzebuje popsutej zabawki ani źle wykonującego rozkazów sługi.
Zawłaszczanie oznacza podporządkowanie, nie ma w nim negocjacji, nie ma w nim woli poznania i zrozumienia. Wszystko ma być dostosowane do człowieka.
Stereotypy i przesądy: pies jest uległy, pies jest wierny (a przez to nudny, bezwolny, bezbarwny), kot jest zainteresowany sobą, chodzi swoimi drogami, jest fałszywy albo przywiązuje się tylko do miejsca, nie do człowieka. To przekonania władców. Wielu woli psy, bo są ślepo posłuszne i ślepo zakochane. Inni wolą koty, bo są indywidualistami, pokazują moc swojego właściciela. Psy rasowe, modne, stają się wizytówką, są jak złota karta, dobry samochód, markowe ubranie. Gdy prowadzi się je na smyczy, wyrażają jedno: „stać mnie”. Koty kupione na prezent są jak sprzedane marzenia o posiadaniu ciepła i przyjaźni. Teraz to nowa zabawka ma mruczeć na kolanach, nie trzeba się dalej angażować. Oczywiście psy i koty mogą też być instruktażowe: dziecko niech sobie na nich potrenuje, jeżeli nie macierzyństwo, odpowiedzialność czy opiekę nad słabszymi, to hart ducha, obowiązkowość, tężyznę fizyczną. Dziecko właścicieli może bawić się psem czy kotem, bo takie jest ich zastosowanie. Generalnie w posiadaniu panuje jedna zasada: samego w sobie psa i kota nie ma (tak samo jak chomika, świnki morskiej, szczurka, myszki, gekona, rybek czy papużek), jest tylko ich zastosowanie. Substytut, zabawka, żywy pluszak do przytulania – w tym układzie nie ma osobowości zwierzęcia, tak samo jak jego prawdziwych potrzeb czy emocji.

Zasadnicza różnica między posiadaczem, władcą, panem a przyjacielem, opiekunem to różnica samej struktury: mieć i być. Już na poziomie języka wkrada się niezręczność. Jesteśmy przyzwyczajeni (kulturowo warunkowani) do posiadania zwierzęcia. Powiedzieć: „jestem z” kotem, psem może budzić śmieszność lub nieporozumienia. I tu leży problem, posiadanie zawsze urzeczowia, czyni z osoby towar. „Być z” oznacza współistnieć, otworzyć się na czyjąś obecność, poznawać i szanować. Bycie zawsze jest o wiele ciekawsze, ale i o wiele trudniejsze, zakłada bowiem, że trzeba wsłuchać się w osobę przed nami.
Kultura Zachodu przez swoje nieznośnie antropocentryczne nastawienie bardzo długo nie pozwalała nam zobaczyć w zwierzęciu osoby. Podmiotowość, osobowość, emocje, inteligencja, potrzeby bliskości i miłości były zarezerwowane dla relacji międzyludzkich, a wyższe uczucia przeznaczone tylko dla człowieka. Gdy została znaleziona moja Niunia – to osoba, więc ma imię, ma swoje przyzwyczajenia i podmiotowość – była wyziębiona, chora i umierała z głodu. Opieka nad nią w pierwszym roku naszego wspólnego życia oznaczała długie wizyty u weterynarzy, godziny spędzone na masowaniu obolałego ciała, karmieniu, rehabilitowaniu. Dzisiaj Niunia jest nie tylko częścią mojej rodziny, to również trochę moje dziecko – takie macierzyństwo międzygatunkowe, które zaczyna się, gdy człowiek wstaje co trzy godziny w nocy, by podać lekarstwo i dać jeść.
Antka znalazła Monika, wspaniała aktywistka. Leczenie zajęło kilka tygodni, tylko że Antek już się poddał, niczego nie chciał, na nic nie miał siły. Siedział w klatce i nawet się nie ruszał. Antek był już starym kotem, którego ktoś wyrzucił o jeden raz za dużo w jego kocim życiu. Pewnie by umarł w samotności, gdyby Emilia i jej mąż nie zostali jego rodziną.
Gdy wyciągałam Fiołkę z kanału, przeraziło mnie jej lekkie, chude ciało. Udało się dać jej dobrą śmierć. Nie można było jej uratować, ale ostatnią dobę w lecznicy było jej ciepło, była głaskana i nie czuła już bólu.
Józek siedzi dzisiaj na stole, gdy Justyna pije herbatę i pracuje. Nie wchodzi na kolana, tak jakby ciągle się bał, że zostanie z nich zrzucony, czeka jednak na swoich przyjaciół, musi ich widzieć i najlepiej, by siedzieli tuż obok. Minęły dwa lata, odkąd dostał nowe życie, ale ciągle się boi, że to bezpieczeństwo i ta miłość się skończy. Aniela miała niesamowite szczęście, gdy ją znalazłam: wprawdzie straciła pół ogona, ale nogę można było uratować. Misia to dwuletnia psina, ciągle bardzo się boi i nie lubi, jak ktoś szybko do niej podbiega. Ciągle szuka domu.
Właściciele psów i kotów wyjeżdżają na wakacje. Lato rozkwita turnusami, ofertami last minute, obniżkami cen biletów czy atrakcyjnymi promocjami hoteli. All inclusive kusi i cieszy. Wiele osób już ma spakowane walizki. Wiele osób już czeka, aż wyrwie się z kieratu codzienności. Tylko co z psem, kotem, chomikiem, rybką, papużką? Hotelik dla zwierząt może okazać się za drogi, przyjaciele też wyjeżdżają, a rodzice mają już dość opieki. Ulica przyjmie każdego bezdomnego. Las jest taki gęsty, a samochody są szybkie. Właściciel ma swój cel: było miło pogłaskać, pokazać się na spacerze, ale teraz czas wypocząć. Właściciel wie, że jak wróci z wakacji, zawsze może sobie kupić nowe zwierzątko, zabawkę, gadżet, przytulankę. Posiadanie jest najważniejsze.
Czas wakacji przed nami. Lato otwiera się zapachami i kolorami przygody. Piękny czas. Requiem dla porzucanych zwierząt.
92 242 psów i 32 507 kotów w schroniskach umiera w samotności. Liczba bezdomnego cierpienia nie daje się oszacować.
- Tekst: profesor Joanna Hańderek
- Tekst ukazał się w numerze 7-8/2024 Magazynu VEGE

