Psia miłość i oddanie nie znają granic. Potwierdza to niesamowita historia japońskiego psa Hachiko.
Być może większość sympatyków czworonożnych pupili zna imię tego niezwykłego psa za sprawą filmu „Mój przyjaciel Hachiko” (2009), w którym w opiekuna tytułowego bohatera wcielił się Richard Gere. Ta historia to jednak o wiele więcej niż hollywoodzki scenariusz, ponieważ wydarzyła się naprawdę. W rzeczywistości jednak miała miejsce nie we współczesnej Ameryce, tylko Japonii lat 20. i 30. ubiegłego stulecia.
Minęło niemal 100 lat od przejmujących wydarzeń, a silniejsza od śmierci więź psa Hachiko i jego opiekuna wciąż budzi wzruszenie, będąc jednym z najpiękniejszych świadectw o psiego przywiązania do człowieka.
Narodziny więzi
„Wierny pies” (taki później nazywano Hachiko) przyszedł na świat w listopadzie 1923 r. w mieście Odate. Był przedstawicielem rasy akita, która jest znana raczej z uporu, odwagi i niezależności. Los szczeniaka na zawsze odmieniło spotkanie profesora Hidesaburo Ueno na wydziale rolnictwa Uniwersytetu Tokijskiego. Mężczyzna przygarnął psa w 1924 r. ze względu na doskwierające mu uczucie samotności. Zabrał go ze sobą do Tokio i od tej pory byli nierozłączni.

Między tą dwójką szybko zrodziła się wyjątkowa relacja oparta na bezgranicznej przyjaźni. Profesor zwracał się do pupila pieszczotliwym zdrobnieniem Hachi, a pies niemal od razu przywiązał się do swego opiekuna. Ich rytuałem stała się wspólna podróż na stację kolejową w dzielnicy Shibuya, skąd Ueno jeździł do pracy. Co ranek Hachiko odprowadzał swojego opiekuna, a następnie oczekiwał na dworcu jego wieczornego powrotu. Bystry akita miał zakodowane w umyśle godziny powrotu ukochanego człowieka i wracał na stację, aby powitać Hidesaburo wysiadającego z pociągu, a następnie wspólnie wrócić do domu.
Bez happy endu
W 1925 r. (zaledwie rok po znajomości z Hachim) mężczyzna zmarł nagle w przerwie między wykładami z powodu wylewu. Jego oddany pupil nie mógł wiedzieć o tragedii i przez kolejne 10 lat codziennie oczekiwał powrotu profesora na stacji Shibuya, przychodząc na nią przed przyjazdem wieczornego pociągu.

Wdowa po profesorze Ueno oddała psa dawnemu ogrodnikowi Kuzaboro Kobayashiemu, licząc na to, że Hachi odnajdzie szczęście w nowym domu, jednak zmiana opiekuna nie sprawiła, że zwierzę zapomniało o swoim pierwszym przyjacielu i wciąż co wieczór szukało go na stacji.
Pewnego dnia czworonoga zauważył jeden z byłych studentów profesora Ueno – Hirokichi Saito, który interesował się rasą akita. Mężczyzna postanowił dowiedzieć się czegoś więcej o tajemniczym psie. Gdy Hachi ponownie nie doczekał się przyjazdu swojego pierwszego opiekuna i postanowił wrócić do domu, Saito podążył jego tropem. Tak dotarł do ogrodnika Kobayashiego, który opowiedział mu niesamowite losy zwierzęcia. Student był pod tak ogromnym wrażeniem, że podjął decyzję o rozpoczęciu badań na temat rasy akita. Opublikował spis jej przedstawicieli w Japonii, z którego wynikało, że żyje ich jedynie 30, wliczając Hachiko.
Ciekawość
W kolejnych latach dawny uczeń profesora Ueno publikował artykuły poświęcone lojalności Hachiego. W 1932 r. po wydaniu kolejnego tekstu studenta w dzienniku „Asahi Shimbun” pies stał się narodową sensacją. Japończycy byli pod wrażeniem oddania i wierności akity. Wkrótce uznali go za wzór do naśladowania. Zarówno rodzice, jak i nauczyciele opowiadali dzieciom historię psa Hachiko, nakłaniając je do równej lojalności względem swych rodzin. W czasach, w których przestrzeganie praw zwierząt (a także norm traktowania psów – dzisiaj odpowiedzialny opiekun nie zostawiałby czworonoga samego poza domem) pozostawiało wiele do życzenia, Hachi zainicjował refleksję nad emocjami zwierząt oraz ich przywiązaniem do ludzkich opiekunów. Popularność Hachiko bez wątpienia przyczyniła się też do ponownego zainteresowania rasą akita
Hachiko stał się niemal ogólnokrajowym bohaterem. Ludzie przyjeżdżali na stację Shibuya, aby go zobaczyć lub poczęstować przysmakiem. Niestety w ciągu 10 lat od śmierci profesora Ueno zdarzały się też przykre incydenty: osoby nieznające historii Hachiego niekiedy bezdusznie przeganiały go z dworca. W większości przypadków akita spotykał się jednak z ludzkim podziwem i życzliwością. Mieszkańcy dbali o to, aby miał co jeść, stawali także w jego obronie.

Bohater
W 1934 r. tokijczycy w geście uznania dla psiej lojalności wybudowali Hachiemu brązowy pomnik z jego podobizną. Podczas II wojny światowej figurę przetopiono na potrzeby wojska w ramach gospodarki wojennej, ale już w 1948 r. odsłonięto nowy pomnik, który stanął na stacji Shibuya. Podobizna Hachiko znajduje się również w Odate – mieście jego urodzenia.
8 marca 1935 r. wciąż oczekujący powrotu pana pies Hachiko zmarł z powodu robaczycy serca i płuc. Część jego szczątków pochowano obok grobu profesora Ueno, pozostałe spreparowano i do dziś są przechowywane w tokijskim Narodowym Muzeum Przyrody i Nauki.
Choć minęło wiele dekad, Hachi wciąż rozczula serca. Obecnie jego historia jest znana nie tylko w Japonii, lecz także na całym świecie. Ekranizacja z 2009 r. to niejedyny tekst kultury czerpiący z tej historii. W 1987 r. powstał pierwszy film ukazujący losy akity „Hachiko Monogatari”. Pies jest również bohaterem literackim. W 2004 r. Pamela S. Turner napisała książkę dla dzieci „Hachiko: prawdziwa historia lojalnego psa”. Piękna więź czworonoga i jego opiekuna cały czas wzrusza i inspiruje.
- Tekst: Paula Apanowicz
- Tekst ukazał się w numerze 4/2024 Magazynu VEGE
