Sól rozsypywana zimą na drogach i chodnikach ma zapobiegać powstawaniu niebezpiecznemu oblodzeniu na jezdniach i chodnikach. Jednocześnie co roku miejscy aktywiści protestują przeciwko takiej metodzie walki z lodem. Czy słusznie?
Co się stanie, gdy śnieg albo lód posypiemy solą? Oczywiście zaczną się topić. Laik może sądzić, że ma do czynienia z wynikiem jakiejś skomplikowanej reakcji chemicznej, jednak prawdziwy mechanizm jest o wiele prostszy: śnieg lub lód to w języku chemii po prostu woda, zaś sól to chlorek sodu. Obecność soli zmienia właściwości fizyczne wody.
Ciśnienie
Wszyscy wiedzą, że temperatura wrzenia wody wynosi 100 st. C, a temperatura krzepnięcia to 0 st. C (przynajmniej w warunkach „normalnego” ciśnienia atmosferycznego na poziomie morza, czyli 1 atmosfery wynoszącej 1013 hektopaskali). Wiele osób słyszało również o tym, że przy niższym ciśnieniu (wytworzonym w laboratorium lub np. podczas pobytu w wysokich górach) temperatura wrzenia wody jest nieco niższa. Przykładowo na wysokości ok. 2000 m n.p.m. wystarczy już 92–93 st. C, a przy o wiele mniejszym ciśnieniu atmosferycznym na szczycie Mount Everest – zaledwie ok. 68 st. C.
Niewielu z nas jest za to świadomych, że w zależności od ciśnienia zmienia się również temperatura topnienia lodu. W tym przypadku różnica temperatur jest bardzo niewielka (o tysięczne części st. C), więc zwykle się ją pomija. Co ciekawe, przy blisko zerowym ciśnieniu woda będzie wrzeć w temperaturze bliskiej 0 st. C, czyli zmieniać stan skupienia ze stałego (lód) w ciekły (woda) i gazowy (para) w niemalże tej samej temperaturze.
Przepis
Dodanie soli do wody, czyli w języku chemii sporządzenie roztworu z wody i soli, potrafi zmieniać właściwości fizyczne wody w podobny sposób jak zmiany ciśnienia. Spowoduje też podniesienie temperatury wrzenia i jednocześnie obniżenie temperatury krzepnięcia wody. Dlatego np. woda morska w temperaturze 0 st. C jeszcze nie zamarza, a słodka już tak. Właśnie z tej właściwości roztworów korzystamy, posypując śnieg i lód solą.
Korzyści
Zaletami soli drogowej są przede wszystkim łatwa dostępność, niska cena (wynikająca m.in. z dostępności złóż) i duża skuteczność w najczęściej występujących w naszej szerokości geograficznej ujemnych temperaturach do ok. -10 st. C. Poniżej tej granicy walka z lodem jest już nieefektywna. Można wprawdzie za pomocą soli obniżyć temperaturę zamarzania wody nawet do ok. -21 st. C, ale wymagałoby to sporządzenia roztworu o stężeniu aż 23 proc., czyli ponad 0,5 kg soli na każde 2 kg śniegu.
Nawet w nieznacznie ujemnych temperaturach należy zadbać o odpowiednie stężenie roztworu, więc choć posypanie solą cienkiej warstwy śniegu lub oblodzonego chodnika będzie bardzo skuteczne, to nie jest to metoda na rozpuszczanie całych zasp po bardzo obfitych opadach. Wówczas należy najpierw odśnieżyć jezdnię lub chodnik, a dopiero na pozostałą na powierzchni cieniutką warstwę śniegu i lodu wysypać sól.
Wady
Przede wszystkim sól drogowa to nie to samo co sól kuchenna. Choć zasadnicza część ich składu chemicznego jest taka sama, to jednak ta druga została odpowiednio oczyszczona i przygotowana do spożycia przez ludzi. Ta pierwsza natomiast może zawierać zanieczyszczenia i w żadnym razie nie nadaje się do jedzenia – w tym także przez naszych czworonożnych przyjaciół (którzy swoją drogą również nie powinni jeść zwykłej soli).
Z punktu widzenia zwykłego przechodnia istotną wadą stosowania soli drogowej do walki z lodem są powstające od niej zacieki na obuwiu i dolnych partiach odzieży, które nie tylko wyglądają nieestetycznie, lecz także z czasem mogą odbarwić buty i ubrania, skracając ich żywotność. Równie niekorzystny jest wpływ soli drogowej na karoserie samochodów lub metalowe części jednośladów, ponieważ powoduje ich szybszą korozję.
Opiekunowie zwierząt zauważają też, że spacery po zasolonych chodnikach szkodzą łapom ich podopiecznych. Poduszki psich łap mogą ulegać wysuszeniu i podrażnieniu. Gdy zwierzak kilka razy dziennie odbywa spacer po obsypanych solą powierzchniach, to o silne podrażnienie nietrudno, a stąd już tylko krok do dużego dyskomfortu, pękania poduszeczek czy nawet powstawania na nich ran. Podobny los czeka wszystkie zwierzęta przemieszczające się po obsypanych solą nawierzchniach. Niestety miejskie ptaki i drobne ssaki nie trafiają do weterynarzy po kojącą maść.
Często pomijaną, a jednocześnie śmiertelnie poważną wadą soli jest jej negatywny wpływ na środowisko naturalne. Po roztopieniu śniegu trafia ona do ziemi i wód gruntowych i może powodować erozję gleby, a także wpływać na jej strukturę i przydatność dla roślin, co prowadzi nawet do usychania drzew i krzewów. Z kolei trafiwszy do wód powierzchniowych, sól może mieć destrukcyjny wpływ na życie drobnych zwierząt wodnych, płazów czy owadów, które często wymagają ściśle określonych warunków do życia i nawet niewielkie wahania zasolenia wód powierzchniowych mogą zabić ich całe populacje.
Co zamiast
Ciekawą alternatywą dla soli jest stosowanie specjalistycznych mieszanek, np. na bazie chlorku wapnia lub chlorku magnezu, które są nieco przyjaźniejsze dla środowiska i zawierają substancje umożliwiające zachowanie bezpiecznego poziomu zakwaszenia gleby po spłynięciu do niej rozpuszczonego śniegu. Ich kolejną zaletą jest skuteczne działanie w przypadku niższych temperatur, gdy musielibyśmy wysypywać nieopłacalne ilości zwykłej soli. Niestety, te rozwiązania są kilka lub nawet kilkanaście razy droższe od użycia zwykłej soli drogowej, przez co ich wykorzystanie jest w praktyce bardzo ograniczone.
Jak więc zadbać o bezpieczeństwo na drogach i chodnikach, nie szkodząc jednocześnie środowisku? Wystarczy wykorzystać metodę radzenia sobie z niebezpiecznym oblodzeniem opartą na innej prawidłowości fizycznej: zapewnienia większego tarcia, które pozwoli zmniejszyć ewentualny poślizg. Do tego wykorzystywany jest po prostu piasek, drobny żwir lub czasem popiół, który rozsypuje się po chodnikach i ulicach tak samo jak sól. Rozwiązania te nie są szkodliwe dla środowiska naturalnego, nie niszczą obuwia i odzieży ani nie są niebezpieczne dla zwierząt, więc świetnie sprawdzają się szczególnie na chodnikach. Niestety nie da się całkiem uniknąć kontaktu z solą, ponieważ szczególnie w miastach jezdnie odladza się przy jej użyciu. Będzie więc obecna na przejściach dla pieszych, ale to i tak lepsze od ciągłego poruszania się po „przesolonych” deptakach.
- Tekst: Dorota Orzeszek
- Tekst ukazał się w numerze 2/2023 Magazynu VEGE