Zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi – czyli ADHD – to zaburzenie, które najczęściej diagnozuje się u dzieci. Powoli jednak, dzięki badaniom z zakresu psychiatrii, coraz częściej zaczyna się mówić, że to zaburzenie dotyka również osób dorosłych. Diagnoza nie jest prosta, symptomy ADHD nagminnie się lekceważy, a przekonania o tej chorobie nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością.
Dzieci i dorośli, u których stwierdzono ADHD, często spotykają się z niezrozumieniem i bagatelizowaniem problemu. Jeden z mitów, z którymi trzeba się zmierzyć, to powtarzanie, że ADHD jest wymyślonym „alibi” dla niegrzecznych dzieci lub niezorganizowanych dorosłych. Przeczy to stanowisku Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychiatrów, które oficjalnie uznaje ADHD za chorobę i wpisuje zespół na listę zaburzeń psychicznych w klasyfikacji DSM-IV. Wszystkie zaburzenia wymienione w klasyfikacjach – od depresji po nowotwory – mają swoje niepowtarzalne kody. Międzynarodowa Klasyfikacja Chorób ICD-10 przypisuje zaburzeniu kod F90 odnoszący się do trudności przejawianych przez dotknięte nim osoby.
Badania biologiczne obalają mity, jakoby ADHD nie istniało. W piśmie „Plos One” w 2017 roku pojawił się obszerny tekst na temat budowy mózgu osób dotkniętych deficytem uwagi. Rezonansowi magnetycznemu poddano 31 osób ze stwierdzonym ADHD i 41 osób bez diagnozy jako grupę kontrolną. Odkryto, że mózgi obu grup różnią się pod względem anatomii i działają w inny sposób, co jednocześnie stworzyło podwaliny pod używanie rezonansu magnetycznego jako jednej z metod diagnostycznych.
Do innych szkodliwych przekonań należy stwierdzenie, że osoby z ADHD powinny więcej od siebie wymagać. Poza tym objawy zaburzenia dyskredytuje się mówieniem, że „z tego się wyrasta”. Można też trafić na głosy ludzi, których zdaniem nie ma czegoś takiego jak dziecięce ADHD, a winne objawom zaburzenia są błędy wychowawcze i brak rodzicielskiej kontroli. To negatywnie oddziałuje nie tylko na dzieci, lecz również na ich opiekunów.

Dla osób dorosłych najbardziej krzywdzącą opinią jest przypisywanie zaburzenia tylko dzieciom, pozostawiając ich samych bez wsparcia, co często powoduje wpadanie w spiralę problemów takich jak zaburzenia lękowe i depresja.
Mimo że ADHD jest powszechnie znanym zaburzeniem, jego diagnoza wymaga wysiłku. Zdarza się bowiem, że dziecku z wyraźnymi symptomami przykleja się łatkę łobuza – co ukrywa główny problem – i zostawia się młodego człowieka bez pomocy. Nastręcza to też problemów z diagnozą u dorosłych głównie przez wspomniane przekonanie, że nadaktywność psychoruchowa dotyczy głównie dzieci i objawia się „przysparzaniem kłopotów”. Tymczasem statystyki opublikowane w piśmie „Psychiatry” w 2008 roku mówią, że ADHD dotyka 4–12 proc. dzieci i utrzymuje się u prawie 60 proc. dorosłych, u których pierwsze objawy pojawiły się w dzieciństwie.
Nie ma jasnych kryteriów, na podstawie których można zdiagnozować ADHD u osób dorosłych. Wynika to głównie z tego, że zaburzenie ma złożoną etiologię, od czynników środowiskowych przez społeczne, kończąc na biologicznych. Dodatkowo diagnozę utrudnia fakt, że „dorosłe” ADHD może mieć podobne objawy do innych zaburzeń takich jak wahania nastrojów, zaburzenie afektywne dwubiegunowe czy zaburzenia lękowe i przez to trudno zaplanować leczenie.
W 2020 roku organizacja HelpGuide wydała obszerny poradnik o objawach nadpobudliwości u osób dorosłych. Wśród nich znalazły się:
- problemy z koncentracją, utrzymaniem uwagi i pamięcią, brak skupienia podczas czytania książki, uciekające treści rozmów;
- „roztrzepanie”, chaotyczna organizacja pracy, problemy z kończeniem zadań;
- impulsywność, niemyślenie o konsekwencjach swoich działań;
- problemy z motywacją i stresem, nadmierna irytacja;
- niepokój, szybkie nudzenie się, poszukiwanie wrażeń, gonitwa myśli.

W jaki sposób naukowcy próbują zaradzić tym problemom? W 2014 roku w piśmie „Innovations in Clinical Neuroscience” wyszczególniono cztery podstawowe elementy, które mogą pomóc w rozpoznaniu ADHD, jednocześnie ułatwiając zrozumienie schorzenia. Najważniejszą wskazówką jest zdiagnozowanie problemu w dzieciństwie. To bardzo ułatwia dalsze postępowanie, ponieważ musimy pamiętać o tym, że ponad połowa zdiagnozowanych dzieci może doświadczać trudności w życiu dorosłym.
Kolejna sprawa to występowanie przynajmniej pięciu symptomów powiązanych z nieuwagą czy impulsywnością. Aby móc postawić diagnozę, objawy muszą utrudniać codzienne funkcjonowanie. Ważne jest również wykluczenie występowania innych schorzeń, takich jak depresja i choroba afektywna dwubiegunowa (CHAD), aby wszystkie sygnały dawały jednoznaczną odpowiedź, że może być to ADHD.
Samo leczenie ADHD nie różni się znacząco od leczenia innych zaburzeń psychicznych. Najczęściej polega na dobraniu odpowiednich leków i wsparciu psychologicznym. Mimo problemów z diagnozą i nieprzychylnym obiegowym opiniom zdecydowanie warto szukać rozwiązań, korzystać z porad specjalistów i przede wszystkim być dla siebie wyrozumiałym.
- Tekst: Edyta Górka
- Artykuł ukazał się w numerze 6/2021 magazynu VEGE

