Pierwszy miesiąc prenumeraty cyfrowej za 5 złzamawiam

Logowanie

Niewiedzę się wybiera

czerwiec 25 2026

Jeśli edukacja jest fundamentem każdego społeczeństwa, to dlaczego ludzie zażywają narkotyki, skoro w ich rodzinach się ich nie zażywało, dlaczego przestają chodzić na msze, skoro od najmłodszych lat zabierano ich do kościoła w każdą niedzielę i dlaczego przestają jeść mięso, skoro jadło się je w ich domach? Pytań jest wiele, a niewiele odpowiedzi pozwala wyciągnąć wniosek, który choćby w najmniejszym stopniu opierałby się na edukacji jako modelu kształtowania zachowań. Nawet przepisy prawne z ich środkami przymusu i groźbą kary nie są w stanie powstrzymać ludzi przed zabijaniem, gwałceniem, sprzedawaniem niemowląt, rozbijaniem młotkiem głów zwierzętom czy podpalaniem lasów.

Edukacja jest jedynie narzędziem przekazywania kultury utrwalonej przez przyzwyczajenia; nie ma w niej miejsca na dążenie do wspólnego dobra, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę okrucieństwa, jakich wiele rodzin dopuszcza się wobec własnych dzieci, rasizm niektórych ideologii, klasizm panującego systemu politycznego czy skłonności większości ludzi do stosowania przemocy jako metody rozwiązywania konfliktów. Edukacja nie wystarczy. Ona pełni funkcję bierną w procesie normalizacji, a ta może zniszczyć ludzi, wywyższyć ich, deifikować lub uczynić lepszymi w sensie etycznym, jednak bez gwarancji powodzenia zarówno jeśli chodzi o demoralizację, jak i o poprawę. Edukacja jest neutralna i w każdej chwili można ją odwrócić.

Na palcach jednej ręki mogę policzyć, ile razy ktoś wszedł w przestrzeń zwierząt roślinożernych albo ptaków w Domu Żab. To jest ich bezpieczna przestrzeń, więc nie możemy robić tego, co nam się podoba. Kiedy wchodzę tam, staram się nie zamykać im drogi ucieczki, jeśli czują się niepewnie lub chcą mnie uniknąć, nie osaczam ich, odczytuję sygnały wysyłane przez ich ciała, które mówią nam wszystko, dotykam ich tylko wtedy, gdy o to poproszą (każdy gatunek ma swój sposób proszenia o czułość), a nie wtedy, kiedy mi się zachce… Gdybym powiedział, że stosuję to samo podejście w przypadku dzieci, byłoby to łatwiejsze do zrozumienia, zwłaszcza teraz, kiedy wreszcie mówi się o prawie dziecka do niecałowania członków rodziny, jeśli tego nie chce, bo stanowi to naruszenie jego woli. Władza wymuszająca zrobienie czegoś, a raczej siła fizyczna i szantaż niezbędne do podporządkowania sobie kogoś – niezależnie od gatunku – nie są właściwe. Żyjemy w najgorszym z możliwych światów dla zwierząt i nigdy wcześniej zło nie osiągnęło takich rozmiarów.

Sanktuaria dla zwierząt uratowanych przed wyzyskiem to przestrzenie bezpieczeństwa i wolności, w których panuje harmonia wynikająca z obserwacji każdego osobnika przez lata, budowania zaufania, przywiązania, miłości, szacunku i wzajemnego zrozumienia, z uwzględnieniem jego indywidualnych cech oraz historii życia, a także z dużym dystansem do stereotypów na temat gatunków, które utrwalają w społecznym imaginarium ideę supremacji, jaką nad zwierzętami podobno mamy. W rzeczywistości zwierzęta nie są bezużyteczne, nie są biernymi podmiotami, lecz aktywnie kierują swoim życiem, pragnieniami, interesami i wolą.

Zawsze byliśmy głupcami, ale dawniej mieliśmy poczucie wstydu, tylko media społecznościowe uwolniły nas od niego i pozostawiły nam jedynie głupotę. Kto odwiedza sanktuarium, a potem odchodzi, w pewnym sensie konsumuje jednorazowe emocje, robi przypadkowe selfie, na których zwierzęta są tylko tłem, na pamiątkę lub po to, by od razu wrzucić je do sieci. Zwierzęta są bardzo wrażliwymi istotami, więc jedynym sposobem postępowania powinien być szacunek. Tego trzeba się nauczyć, żeby oduczyć się pogardy. Zwierzęta nie są ładnymi rekwizytami, których jedynym celem jest podkreślenie naszej urody, zaspokojenie naszych kulinarnych zachcianek, naszej zarozumiałości czy próżności.

Są sanktuaria, które zdecydowały się otworzyć drzwi dla gości. Normalizacja sytuacji, w której zwierzęta są szanowane i dobrze traktowane, jest ważna – choć, jak podkreślam, nie ma gwarancji sukcesu – ale farmer również może udawać, że dobrze traktuje zwierzęta. Pamiętam sprzedawcę jajek, który pokazał mi zdjęcie swojej hodowli „kur z wolnego wybiegu” – wszystkie stłoczone, wprawdzie bez klatek, ale zamknięte w ciasnej przestrzeni. On sam stał na tle banera przedstawiającego kury na łące. Kłamstwa gatunkowistycznych reklam osiągnęły apogeum, przekroczyły granicę wstydu za głupotę, jaki cechował wcześniejsze pokolenia. Reklamy kłamią bez skrupułów i to również ma wartość wychowawczą. Wykształcenie nie oznacza dobroci. Większość przywódców politycznych, którzy wywołują wojny, ma wyższe wykształcenie i to nie czyni ich lepszymi od niepiśmiennej dziewczynki z kolumbijskich przedmieść. Jeśli twoje dziecko chce zostać żołnierzem, to znaczy, że poniosłeś fiasko jako rodzic.

Czy świnia, krowa, ryba czy kurczak będą musiały nauczyć się miauczeć lub szczekać, żebyśmy zrozumieli, że chcą żyć? Władza wynika nie tyle z chęci jej sprawowania, ile ze skłonności do bycia podporządkowanymi, ale w przypadku zwierząt jest to kwestia absolutnej dobroci, najczystszej niewinności, z jaką możemy się zetknąć. Oszukać zwierzę jest równie łatwo jak oszukać dziecko. Weganizm ma charakter symboliczny, podobnie jak feminizm, antyfaszyzm czy inne -izmy. Piękna i sprawiedliwa idea, która pozostaje jedynie środkiem, narzędziem w świecie rządzonym przez ego. Weganizm to światopogląd, który – podobnie jak wszystkie postępy w sferze społecznej – musi istnieć, rozwijać się i dojrzewać, aby pewnego dnia mógł zostać wdrożony na skalę globalną lub przynajmniej wywrzeć istotny wpływ. Nigdy wcześniej nie było tak szerokiej oferty wegańskich produktów spożywczych, nigdy wcześniej nie mówiono tak dużo o weganizmie i nigdy wcześniej… nie zabijano tak wielu zwierząt. To nie jest paradoks, tylko kapitalistyczne zawłaszczenie weganizmu jako towaru, a wegan jako zwykłej, ale też niekoniecznej klienteli. Biorąc pod uwagę, jak dużo czasu zajmuje człowiekowi wyrzeczenie się wszystkiego, co wiąże się z zabijaniem, gwałceniem, torturowaniem, pogardzaniem itp., oraz jak niewiele czasu wymaga od niego postępowanie odwrotne, będzie to raczej bieg na wytrzymałość, a nie sprint. Nasza natura jest jak wirus albo przerzut, dlatego bardziej niż w prozelityzm wierzę w upadek cywilizacji, który powstrzyma nasze działania. Jednocześnie nadal będę konsekwentnie trzymać się moich wegańskich przekonań o spowolnieniu i będzie to mój wkład w radykalną i wojowniczą postawę przeciwko nienawiści i obojętności.

Żadna zebra nie wyśmiewa się z innej z powodu większej czy mniejszej liczby pasków. Żaden słoń nie zabija innego z powodu wielkości jego uszu. Żadna mysz nie zamyka drugiej w klatce, by sprzedawać jej ciało. W naturze nie ma miejsca na celowe okrucieństwo – występuje ono wyłącznie w naszym gatunku.

Kiedy patrzysz na zwierzęta, kiedy naprawdę je dostrzegasz, natychmiast przestajesz postrzegać ludzi tak samo jak wcześniej. To logiczne, że zaczynasz odrzucać ludzkość, kiedy zakochujesz się w jej ofiarach. Każda publikowana informacja o charakterze porównawczym, dotycząca gatunku ludzkiego i innych zwierząt, rzekomo sporządzona ze stricte naukowego punktu widzenia, zazwyczaj traktuje nasz gatunek jako wzorzec i wprowadza w ten sposób zamieszanie co do rzeczywistości, manipulując nią i powielając schemat prezentacji danych oraz odkryć, gdzie ludzie pełnią funkcję wzorca, względem którego wszystko inne jawi się jako lepsze lub gorsze, mądrzejsze lub głupsze, użyteczne albo nie itp. Jednak zwierzęta żyły już na tej planecie, kiedy pojawiliśmy się na niej my w naszej pierwotnej postaci.

Nie przybyliśmy tu, by cokolwiek regulować ani zaprowadzać porządek, ani też by wygłaszać wykłady na temat tego, czy mają prawo istnieć, gdzie, kiedy i w jakim celu. Zwierzęta mają wartość samą w sobie, a nie dlatego, że przypisujemy im cechy, które nas pociągają lub nam odpowiadają, ani nie dlatego, że je lubimy lub nas odpychają. Nie urodziły się po to, by nas zadowolić, tak samo jak żadna istota ludzka nie rodzi się po to, by zadowalać innych albo im służyć.

Sama chęć zmiany świata rzuca wyzwanie dla apatii i zbiorowego konformizmu. Można mieć do tego większy lub mniejszy talent, być bardziej lub mniej skutecznym – czy to jako część pełnego zapału kolektywu, czy też jako intelektualny lub praktyczny lider zmian – ale zawsze to osoba daje źródło wewnętrznej przemiany. Mechanizm zmiany, który dopiero co się uruchomił wbrew ludzkiej naturze, wbrew agresji, w dynamice egocentrycznych sił, które rządzą społeczeństwami i naturą, robi nieznaczną zmianę w porównaniu z samym problemem, z inercją przemocy istniejącej od setek tysięcy lat. Każde działanie skierowane przeciwko tym siłom to akt sprzeciwu wobec projektu nędzy i zniszczenia, jednak wagi nabiera dopiero zbiorowa i wyraźna suma takich działań. Bez woli i działania wykraczających poza słowa wszystko jest stracone.

Jesteśmy tym, kim chcemy być – niewiedza to kwestia wyboru. Rozumiem, że obecne pokolenia zostały wychowane w zabójczej dla ekologii kulturze przedmiotów jednorazowego użytku, ale nie rozumiem, dlaczego ci, którzy je wychowali, uznali, że to, co kiedyś było dobre, dziś takie już nie jest. Kiedyś używaliśmy chusteczek z materiału, natomiast teraz wyrzuca się tysiące jednorazowych produktów do toalety, do kosza, do pojemnika na śmieci albo do kontenera na papier, jakby recykling opakowań był lepszy niż niewytwarzanie nowych. Nadal noszę chusteczkę z tkaniny, bo o to doprasza się Ziemia i w moim przypadku edukacja nic nie dała, bo wielu dobrym intencjom brakuje rozsądku, aby można je było wdrożyć w życie.

Żyjemy w erze nadmiaru informacji i dezinformacji, dlatego nasze decyzje powinny być bardziej intuicyjne, oparte na empatii i zasadzie wyboru mniejszego zła. Jeśli chodzi o edukację, to bez względu na wychowanie, jakie otrzymaliśmy, powinniśmy kierować się etyką wobec zwierząt. Różnica między tym, co dobre, a tym, co słuszne, polega na tym, że to, co dobre zazwyczaj nie wiąże się z pojęciem dobra absolutnego, lecz z drobnym gestem pozornej pomocy, podczas gdy to, co słuszne, to działanie bezpośrednio ukierunkowane na sprawiedliwość i wpisujące się w jej ramy, jak np. weganizm czy koncepcja spowolnionego rozwoju.

Wegetarianizm to dobra rzecz, ale właściwym wyborem jest weganizm; ten pierwszy to niewystarczający, choć świadomy krok, ten drugi to cel. Dobrze jest przyjmować fale migracyjne, ale słusznym rozwiązaniem jest zaprzestanie wyzyskiwania krajów, z których pochodzą migranci, żeby nie musieli wyjeżdżać, bo przecież większość z nich ucieka przed czymś – przed brakiem perspektyw, przed głodem, nędzą czy też opresyjną sytuacją społeczną. Dobrze jest poprawiać warunki, w jakich ktoś jest wyzyskiwany, ale słuszniejsze jest zaprzestanie wyzysku, próba jego powstrzymania lub przynajmniej zaprzestanie jego finansowania. To również część edukacji biernej. W edukacji dotyczącej zwierząt, która buduje pomosty między naturą a naszym całkowicie zagubionym gatunkiem, obserwowanie innych istot oznacza dostrzeganie w nich samych siebie, docenianie ich tak, jak doceniamy nas samych. Oznacza to przejście przez ten pomost, wejście na drogę powrotną i stanie się lepszymi ludźmi.

 

Składamy się bardziej z rozstań niż ze spotkań, z niemiłości niż z miłości, ze śmierci niż z życia. Za radością, niczym cień, zawsze ciągnie się niepokój; jesteśmy nieustannym strachem przed utratą. Jednak codzienność, spokojny i wyjątkowy w swojej rutynowości bieg wydarzeń oraz niezliczona suma drobnych spraw składają się na rodzaj najwyższego szczęścia opartego na prostocie, na elegancji tego, co bezpretensjonalne, a całość możemy nazwać pełnią życia. To szczęście jest matematycznym odzwierciedleniem losu wszystkich zwierząt, których istnienie jest nie tylko jedyną rzeczą, jaką mają, lecz także absolutną pełnią ucieleśnioną w cudownym ciele, ponieważ to właśnie ono pozwala żyć. Musimy zbuntować się przeciwko ignorancji, a nie ją wybierać; jesteśmy myszą i gołębiem, świnią i kurą, kwezalem i jaguarem. Jesteśmy pragnieniem życia i trzeba natychmiast zrozumieć i stosować tę ideę, bo to jest podstawa weganizmu.

  • Tekst i ilustracje: Xavier Bayle
  • Tłumaczenie: Agnieszka Władzińska
  • Tekst ukazał się w numerze 7-8/2026 Magazynu VEGE